X Zlot Fanów Orlando Magic - 12-14 lipca 2019, Bydgoszcz, Hostel Pałacyk
Offseason 2019
Przyszli do Magic

Chuma Okeke (SF/PF, Draft - 16. pick)


Odeszli z Magic

?
Southeast Division
DrużynaWL%
Orlando Magic 42400.512
Charlotte Hornets 39430.476
Miami Heat 39430.476
Washington Wizards 32500.390
Atlanta Hawks 29530.354
Liderzy 2018/19
Punkty Zbiórki Asysty
Vucevic 20,8
Gordon 16,0
Fournier 15,1
Vucevic 12,0
Gordon 7,4
Isaac 5,5
Augustin 5,3
Carter-Williams 4,1
Vucevic 3,8
Przechwyty Bloki Minuty
Vucevic 1,0
Fournier 0,9
Ross 0,9
Bamba 1,4
Isaac 1,3
Vucevic 1,1
Gordon 33,8
Fournier 31,5
Vucevic 31,4
Shoutbox
Podsumowanie Regular Season 2010/2011
Autor: jingles | Data dodania: 16.04.2011, 19:42
Orlando Magic wkroczyli w sezon 2010/2011 odmienieni. I nie chodzi tutaj o jakieś poważne zmiany kadrowe, lecz o image drużyny. Po 10 latach, po raz drugi w historii klubu, zmienione zostało główne logo. Dotychczasowe logo zostało zastąpione prostszym wzorem, w nie zmienionej formie pozostała tylko piłka-kometa, która pozostała także logiem alternatywnym. Magic wprowadzili także nowe stroje alternatywne. Są one, jeśli chodzi o wzór, identyczne jak stroje wyjazdowe, a różnią się kolorami - są czarne z niebieskimi wstawkami i białymi pasami. I na koniec trzecia, najważniejsza zmiana - nowa hala. Od tego sezonu "domem" Orlando Magic stała się Amway Center - jedna z najnowocześniejszych hal w całej NBA.

W porównaniu do sezonu poprzedniego w składzie Orlando Magic nie zaszło wiele zmian. Drużynę opuściło dwóch zawodników - walczak Matt Barnes przeszedł jako wolny agent do Los Angeles Lakers, zaś Anthony Johnson stracił miejsce w składzie Magic na rzecz wolnego agenta, młodszego od AJ-a, Chrisa Duhona, który podpisał z Orlando 4-letni kontrakt. Skład drużyny z Florydy zasilił także skrzydłowy Quentin Richardson, który miał zająć miejsce Barnesa. Reszta składu bez zmian. Do grudnia... ale o tym później.

Sezon 2010/2011 zaczął się dla Magików 28. października meczem z Wizards. Było to pierwsze spotkanie sezonu zasadniczego w nowej hali i trzeba przyznać, że debiut okazał się bardzo udany. Magic rozgromili gości ze stolicy 112-83, a pierwsze z 65 double-double w sezonie zaliczył Dwight Howard. Humory kibiców pogorszyły się jednak już dzień później, a wyjazdowy mecz z Miami zakończył się blowoutem 70-96, po żenującym występie Orlando (30,4% z gry, 16,7% za 3, Lewis - 2 pkt, 0/9 z gry, Carter - 4 pkt, 1/5 z gry).

W kolejnym miesiącu dobre nastroje powróciły. Magicy zanotowali bardzo dobry listopad i osiągnęli w nim bilans 12-3. Najważniejszymi zwycięstwami w tym miesiącu były wygrane z Hawks i Heat, gorzej szło Magikom z czołówką Konferencje Zachodniej, gracze z O-Town nie sprostali zarówno Jazz jak i Spurs, chociaż z tymi pierwszymi prowadzili jeszcze pod koniec trzeciej kawrty różnicą 17 pkt.

Grudzień 2010 okazał się miesiącem, w którym w Orlando Magic było wszystko, łącznie z kadrowym tornadem. Zaczęło się świetnie, 1. grudnia Magicy pojechali do Chicago i tam zdemolowali 107-78 Byki, które, jak się później okazało, w ostatnim meczu sezonu zapewniły sobie najlepszy bilans w lidze, a w trzech pozostałych starciach z Orlando w regular season wychodzili za każdym razem zwycięzko. Jak to się jednak mówi - miłe złego początki. W obozie Magic zaczął szaleć wirus żołądka, zaczęło się od Redicka, a później wirus dopadł jeszcze kilku innych zawodników, między innymi Howarda i Nelsona. Jeszcze w kolejnym spotkaniu Magicy pokonali Pistons, jednak później przyszły 4 porażki z rzędu, a po zwycięstwie z Clippers kolejna wysoka porażka z Denver. To przelało czarę goryczy...

18. grudnia od samego rana pojawiły się informacje i spekulacje o wymianie z Orlando w roli głównej. I stało się, pod wieczór polskiego czasu Orlando Magic wzięli udział w wymianach z dwoma klubami. Z drużyną z Florydy pożegnali się Carter, Pietrus, Gortat i Lewis. Pierwsza trójka przeniosła się do Phoenix Suns w zamian za Jasona Richardsona, Hedo Turkoglu (welcome back Hedo!) i Earla Clarka, zaś Lewis został oddany do Washington Wizards w zamian za Gilberta Arenasa. Istne trzęsienie ziemi w składzie, z drużyny odeszło dwóch zawodników pierwszej piątki, którzy spisywali sie jednak bardzo kiepsko, ciekawie zapowiadał się też powrót do Magic Turkoglu, który właśnie w drużynie z O-Town zagrał swoje najlepsze sezony.

Dwa pierwsze spotkania po wymianie byly nieudane dla Orlando, drużyna wydawała się być zagubiona, niezgrana, nowi zawodnicy nie mogli wpasować się w nowy zespół i mecze z Hawks i Mavs zakończyły się porażkami, wydłużającymi kolejną serię porażek do 4 spotkań. Później w grze Magików wydarzyło się jednak coś niesamowitego i być może to Magia Świąt, ale Orlando zaczęło seryjnie wygrywać i to z nie byle kim. 23. grudnia do Amway Center przyjechała najlepsza ekipa w lidze - San Antonio Spurs, a Magic ich zwyczajnie rozgromili 123-101. Później było jeszcze lepiej, w Boże Narodzenie nasi ulubieńcy grali z Bostonem i także Koniczynki nie sprostały nowej armii w Orlando. Te dwa zwycięstwa rozpoczęły najdłuższą w sezonie, 9-meczową serię zwycięstw Magic. 5 z tych wygranych miało miejsce w grudniu, który nasi zakończyli bilansem 8-8.

Początek stycznia to wspomniana kontynuacja wygrywania, jednak im dalej w nowy rok tym więcej zaczęło się pojawiać porażek. Nowi gracze Orlando grali dobrze, poza Arenasem. Turkoglu w pierwszym meczu w 2011 roku zaliczył triple-double (10 pkt, 14 zb, 10 as) ku uciesze wypełnionej hali Amway Center. Kilka ostatnich spotkań w styczniu to przeplatanie zwycięstw i porażek, a styczeń Magicy zakończyli z bilansem 10-6.

Luty podobnie jak miesiąc poprzedni był grany w kratkę. Najdłuższa seria zwycięstw w tym miesiącu trwała zaledwie 2 spotkania, zaś porażki były pojedyncze. W lutym Magic grali z czwórką bardzo silnych przeciwników, pokonać udało się Lekers i Thunder, zaś sprostać nie udało się Celtom oraz Żarom. Bilans lutego to 7-4.

W marcu jak w garncu jak mówi powiedzenie, a Magic postanowili się do niego dostosować. Początek miesiąca był świetny, najpierw zwycięstwo z Knicks wzmocnionymi przez Carmelo Anthony'ego, a w kolejnym meczu zwycięstwo z największym rywalem, Miami Heat, po niesamowitej końcowce w wykonaniu Magic (jeszcze w trzeciej kwarcie przegrywali różnicą 24 pkt). W kolejnym spotkaniu Magic mogli ustrzelić hatricka zwycięstw z czołówką Eastern Conference, jednak Bulls okazali się za mocni i pokonali naszych ulubieńców. W marcu były później jeszcze zarówno dobre jak i złe emocje. Do tych złych zaliczyć należy porażkę po dogrywce z Warriors (w tym meczu został ustanowiony rekord NBA pod względem ilości celnych trójek obu ekip - 36: Magic 15, Golden State 21) oraz porażkę z Lakers, po której przyszło jednak 5 wygranych pod rząd, w tym zwycięstwo z Nuggets po game-winnerze Nelsona. Bilans marca to 9-6.

Ostatnie kilka spotkań sezonu rozgrywanych w kwietniu nie miało już większego znaczenia jeśli chodziło o układ tabeli przed playoffs. Magic mieli zapewnione 4. miejsce na Wschodzie dlatego kwietniowe mecze kibice oglądali z mniejymi emocjami. Na koniec Magic mieli szansę pokonać najlepsze w lidze Byki, jednak ostatecznie grający bez zawieszonego za 18. faul techniczny Howarda (było to jego drugie zawieszenie w sezonie za ilość techników) gracze z O-Town przegrali po wyrównanym i emocjonującym meczu 99-102. Poza tą porażkę w kwietniu zdarzyła się jeszcze tylko jedna (z Raptors), pozostałe 5 spotkań Magic wygrali.

Sezon regularny Magic zakończyli z bilansem 52-30, który dał im dopiero 4. miejsce w Konferencji Wschodniej. Wyprzedziły ich Chicago (62-20), Miami (58-24) oraz Boston (56-26). We własnej hali Magicy grali dobrze, ale zdarzały się oczywiście wpadki jak porażka z Rapotrs czy Kings. Na wyjazdach team z Orlando nie zachwycał, wygrywając 23 spotkania na obcym terenie i 18 razy schodząc z obcych parkietów w roli pokonanych. Liderem w RS był oczywiście Howard, który notował śrenio 22,9 pkt/m, 14,1 zb/m oraz 2,4 bl/m. Dobrze spisywał się również Nelson - 13,1 pkt/m oraz 6 as/m. Swoje robiła ławka rezerwowych, ale od czasu kontuzji Redicka bench players byli mniej efektywni niż z nim. W kratkę grał J-Rich, a kompletnie zawiódł Arenas, który rzucał na traginczej skuteczności 34%. Cała drużyna w Regular Season trafiła 770 trójek co dało 1. miejsce w ilości trafionych rzutów, a 10. pod względem skuteczności zza łuku. Na lini rzutów wolnych Magic radzili sobie bardzo słabo - 69% trafianych osobistych dało im ostatnie miejsce w lidze, dodatkowo średnio 20 ast/m uplasowało naszych ulubieńców na 26. pozycji. Obrona wyglądała całkiem nieźle, głównie dzięki Howardowi, zbierane przez Magic średnio na mecz aż 43,2 piłek dało im miejsce nr 6, a tracone 93,7 pkt/m sprawiło, że po 82 spotkaniach Magicy mogli się pochwalić 4. obroną ligi. Podsumowując - sezon zasadniczy nieco rozczarował, Magic nie podjęli walki o miejsce w najlepszej trójce Eastern Conference i w playoffs przewagę parkietu mieli tylko w pierwszej rundzie z Atlantą.

Miejmy nadzieję, że nasi gracze wynagrodzą nam to wszystko w postseason, tak więc trzymajmy kciuki za Orlando i kibicujmy im w najważniejszej części sezonu 2010/11!!!

BE MAGIC!!!
Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
W celu rejestracji skontaktuj się z redakcją.
Autor: skrzatos | Data dodania: 18.04.2011, 14:54

Sezon Regularny przeciętny, mało zwycięstw z ekipami +0.500, więc miejmy nadzieję, że PlayOffs będą udane.

GO MAGIC
Nick:
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews