Ostatni mecz
Amway Center, Orlando, FL
19/20.10.2018
B
o
x
120 : 88
Kolejne mecze
WYJAZD

sb/nd
20/21.10
01:30
WYJAZD

pn/wt
22/23.10
01:30
DOM

czw/pt
25/26.10
01:00
Southeast Division
DrużynaWL%
Charlotte Hornets 110.500
Miami Heat 110.500
Orlando Magic 110.500
Washington Wizards 010.000
Atlanta Hawks 020.000
Liderzy preseason 2018/19
Punkty Zbiórki Asysty
Gordon 26,0
Bamba 13,0
Fournier 13,0
Gordon 16,0
Vucevic 8,0
Bamba 7,0
Fournier 5,0
Vucevic 4,0
Ross 4,0
Przechwyty Bloki Minuty
Ross 2,0
Grant 2,0
Fournier 1,0
Vucevic 1,0
Augustin 1,0
Ross 4,0
Bamba 2,0
Simmons 1,0
Gordon 38,0
Simmons 33,0
Vucevic 28,0
Shoutbox
Porażka na własne życznie!
Autor: piotrek027 | Data dodania: 12.02.2011, 4:43
Pierwsza kwarta meczu była bardzo wyrównana, gra toczyła się kosz za kosz, a żaden zespół nie potrafił odskoczyć na więcej niż 4 punkty. W 1q ciężar gry w naszej drużynie wzięli na siebie przede wszystkim Dwight Howard i Hedo Turkoglu, którzy zdobyli 19 z 24 punktów. Dorobek punktowy uzupełnili Nelson i Arenas. Howard 4 razy w tej kwarcie stawał na linii rzutów wolnych i spudłował wszystkie 4 rzuty. Właśnie dwa FT spudłowane w ostatnich sekundach meczu i buzzerbeater Paula spowodowały, że przegrywaliśmy 24:28.

W drugiej odsłonie szybko udało się dogonić wynik, a walnie przyczynił się do tego J.J. Redick rzucając dwie "trójki", w całej kwarcie notując 10 pkt. Następnie gra znów oscylowała w granicach remisu. Na 4:30 do końca, goście znów zaczęli nam uciekać, całkowicie zdominowali grę i wyrobili sobie dość bezpieczną przewagę - 9 pkt. My znów popełnialiśmy błędy pudłowaliśmy wiele rzutów z gry i rzutów osobistych. Po 24 minutach było 52:61.
Najlepiej u nas punktował Howard - 16 pkt. , w drużynie przeciwnej Jarrett Jack (13 pkt, wszystkie w 2q i zarazem jego cały dorobek w tym meczu).

Trzecią kwartę znów dobrze zaczęli Hornets, wygrywali już 73:61 i właśnie w tym momencie zaliczyliśmy serię 9:2 i zniwelowaliśmy stratę do 5 pkt. Potem nagle coś się przycięło, nie tylko u nas, ale i w drużynie "Szerszeni". Przez prawie 2 minuty żadna z drużyn nie trafiła do kosza. Tym razem to Magic lepiej zagrali ostatnie 2 minuty i dzięki punktom Arenasa i buzzer beaterze udało się doprowadzić do remisu 80:80 przed decydującym starciem.

Czwartą kwartę rozpoczęliśmy doskonale, wykorzystaliśmy błędy przeciwników i wyszliśmy nawet na 5-punktowe prowadzenie 89:84. Nasza radość i zachwyty na SB nie trwały długo. Wynik znów był remisowy i to zapowiadało emocjonującą końcówkę. Było tak jedynie po części. Przez dłuższy czas od stanu 91:91 nie potrafiliśmy zdobyć punktów, a New Orleans wyszli na prowadzenie 95:91. Najpierw błąd Nelsona, cegła Andersona zza łuku i dopiero na 25 sekund celny rzut Redicka. Przy stanie 93:95 zdecydowaliśmy się na faul, a West zamienił go na jeden punkt z osobistych. I stało się najgorsze. 24.7 sek. do końca, 93:96. Hedo Turkoglu chce wprowadzić piłkę z autu do J-Richa, ale ta wcale go nie dotyka i ląduje po drugiej stronie parkietu. Próbujemy ratować się faulami, ale Hornets w miarę skutecznie wykorzystują FT, my nie trafiamy za trzy i mecz kończy się porażką 93:99.

Najlepsi:
Orlando: D. Howard 20 Pts, 17 Reb, 1 Ast, 1 Stl, 3 Blk
New Orleans: D. West 17 Pts, 17 Reb, 4 Ast, 1 Stl

Na pochwały, za >poszczególne< fragmenty meczu zasługują u nas: Hedo Turkoglu (16 pkt.), Gilbert Arenas (11 pkt.), J.J. Redick (14 pkt.) i Earl Clark (14 pkt. - wyrównany rekord życiowy i najlepszy wynik w tym sezonie).

Na pewno zawiedli Anderson (jedynie 5 pkt.) oraz J-Rich (6 pkt. a na amerykańskim chacie padały wpisy, że już Vince Carter był lepszy od Richardsona, liczymy więc na powrót do dobrej formy).

Graliśmy na skuteczności 46.2%, natomiast prawie w ogóle nie wchodziły trójki (5-21). Bardzo przeciętnie też prezentowaliśmy się na linii rzutów osobistych (64%), nie wspominając o Howardzie, który w tym elemencie trafił jedynie 4-12 rzutów.

Hornets zatrzymało Magic na tej granicy 93 punktów, o której pisałem w zapowiedzi. No ale cóż - życie toczy się dalej. Orlando przegrało 21. mecz w sezonie, a już w niedzielę podejmiemy w Amway Center aktualnych mistrzów ligi - Los Angeles Lakers. Start o 21:30. Zapraszam! Go Magic!
Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
W celu rejestracji skontaktuj się z redakcją.
Autor: niv | Data dodania: 12.02.2011, 18:12

aż żal komentować jak widzę... :|
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 12.02.2011, 19:04

Racja niv. sad
Niestety stanęliśmy w obliczu trudniejszej formy kibicowania. Teraz musimy trzymać się razem z drużyną, która nie ma aspiracji mistrzowskich, przegrywa swoje spotkania z drużynami liczącymi się w NBA. Ale to jest proszę Państwa, ta sama drużyna, którą jeszcze niedawno wychwalaliśmy. To jest Orlando Magic !!! I musimy z nimi być na dobre i na złe. Łatwiej na dobre, trudniej na złe. No ale bylibyśmy zwykłymi hipokrytami, krzycząc I love Magic tylko wtedy, gdy zwycięstwa za nami.
Pamiętajmy, że to tylko sport, gdzie raz się wygrywa, a raz przegrywa. Natomiast miłość do klubu jest zawsze stabilna i bezkompromisowa. Nie ulega żadnym złym wpływom, podszeptom, czy innym sugestiom. Dlaczego, ponieważ tak naprawdę określa jakimi jesteśmy ludźmi.
Wierzę, ze każdy z Was pozostanie z Magią. Na dobre i na złe.
Semper fideli Orlando Magic !!!
Autor: Wrocka | Data dodania: 12.02.2011, 19:08

to co napisał -> LaBlacheOne złapało mnie na serce, nic dodać, nic ująć.
Autor: Lilmusic | Data dodania: 12.02.2011, 19:34

"sport bez sukcesów jest tak samo piękny jak sport, który uprawiają zwycięzcy"
Autor: skrzatos | Data dodania: 12.02.2011, 19:58

Racja LBO:D możemy się wkur...tzn wkurzać na grę naszych z lepszymi zespołami, ale nasza sympatia do nich nie ustaje!:D

Czy wygrywasz czy nie ja i tak kocham Cię!!!

BE MAGIC
Autor: skrzatos | Data dodania: 12.02.2011, 19:59

...w moim sercu Magic i na dobre i na złe!

GO MAGIC
Autor: niv | Data dodania: 12.02.2011, 19:59

o kibicowanie orlando raczej martwić się nie musimy, zdecydowana większość z nas będzie za drużyną bez względu na wyniki, akurat o to jestem spokojny, go magic!
Autor: Daro0103 | Data dodania: 12.02.2011, 20:14

No nic, stało się kolejna porażka, ale nie możemy się załamywać i trzeba myśleć już o następnym meczu. Który łatwy nie będzie na pewno.

Moglibyśmy wybuchnąć w Play Offach i pokazać na co nas stać, lecz czy to niezbyt piękny scenariusz ?

BE MAGIC.
Autor: jingles | Data dodania: 13.02.2011, 2:03

Coraz czesciej mam wrazenie, ze to co sie u nas dzieje wynika z faktu, ze tej druzyny nei ma kto ogarnac... Stan sie nie sprawdza teraz zupelnie, nie widac w tej druzynie niczego na co on mialby wplyw... No oprocz walenia za 3 oczywiscie...

Osobiste - ostatnio je skrytykowal - ale jeszcze ze 2 miechy temu mowil, ze sie tym nie przejmuje bo w koncu zaczna spwadac (czy jakos tak, nie pamietam wypowiedzie dokladnie, ale miala taki wydzwiek). No raczej nie zaczely wpadac... Obrony jak nie bylo tak nie ma... Koncowki to jest taka zenada, ze jak patrze na te nasze akcje, ktore mogly roztrzygnac mecz na nasza korzysc, a zostaly zagrane gorzej niz na podworkach to mnie krew zalewa!!!

Nikt mi nie powie, ze ta ekipa nei ma potencjalu i umiejetnosci! Chwilami pokazujemy, ze naprawde potrafimy zagrac kawal dobrego kosza. Oczywiscie zawodnicy tez maja duzo do zrobienia "od siebie", ale w tym momencie ja widze glowna wine za ta nasza postawe u SVG...

Jutro moze byc porzadne lanie... Ale ja wierze, ze damy rade i w koncu pokazemy dobry basket przez 48 minut!!! GO MAGIC!!!
Nick:
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews