Ostatni mecz
Amway Center, Orlando, FL
18/19.11.2018
B
o
x
117 : 131
Kolejne mecze
DOM

wt/śr
20/21.11
01:00
WYJAZD

pt/sb
23/24.11
03:00
WYJAZD

nd
25.11
21:30
Southeast Division
DrużynaWL%
Orlando Magic 980.529
Charlotte Hornets 780.467
Miami Heat 6100.375
Washington Wizards 5110.313
Atlanta Hawks 3130.188
Liderzy 2018/19
Punkty Zbiórki Asysty
Vucevic 20,4
Gordon 17,1
Fournier 16,1
Vucevic 10,8
Gordon 7,5
Isaac 5,4
Augustin 5,1
Fournier 4,2
Vucevic 3,6
Przechwyty Bloki Minuty
Grant 1,2
Fournier 1,2
Vucevic 1,1
Bamba 1,5
Isaac 1,5
Vucevic 1,1
Gordon 32,5
Vucevic 30,5
Fournier 29,5
Shoutbox
Z serii: wielkie liczby (67)!
Autor: 4.Michael | Data dodania: 28.01.2012, 4:32
67 pkt. i blamaż w Nowym Orleanie! Magiczna ekipa z Florydy, to jedna z najbardziej nieprzewidywalnych (dziwnych) drużyn w NBA, która od kilku sezonów nie może się odbudować, grając non stop w kratkę. Drużyna Orlando Magic, będąc jeszcze nie tak dawno jedną z potęg NBA, powoli z sezonu na sezon staje się przeciętnym teamem, wyrabiając sobie przy okazji przykrą renomę pośmiewiska ligi. Dzisiejszej nocy podopieczni Stana Van Gundy'ego po raz kolejny w przeciągu zaledwie kilku dni, całkowicie się skompromitowali, dostając solidną lekcję koszykówki od "czerwonej latarni" ligi - zespołu New Orleans Hornets (bilans 3-15. przyp. redakcja) ulegając miejscowym 67:93. Warto odnotować fakt, iż drużyna z Luizjany przed dzisiejszym pojedynkiem z Magic, poniosła aż 9 porażek z rzędu! Czemu zatem za dziesiątym razem, roznieśli w pył, faworyzowanych gości z Orlando? Akurat właśnie Orlando? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami..

To miał być tzw. spacerek.. łatwo, szybko i przyjemnie. Nic jednak z tych rzeczy. "Szerszenie" mocno dopingowani przez swoich fanów, stworzyli zgrany kolektyw, który odpowiednio funkcjonował. Na wysokich obrotach, forsowali tempo gry i całkowicie ogarnęli teren po obu stronach parkietu. Magic natomiast wyglądali na starą, zardzewiałą maszynę, której zacierają się tryby! Grając statycznie, zbyt wolno i na niskiej skuteczności, nie potrafili nawiązać wyrównanej walki z błyskotliwymi gospodarzami. Dodając do tego chaotyczną, dziurawą wręcz defensywę, tak to się musiało skończyć.

Kolejno: 19, 15, 18, 15 to liczby, jakimi nasi koszykarze kończyli kolejne kwarty! 39 % z gry przy 50 % rywali, na deskach przegraliśmy różnicą 36 - 43 i do tego zanotowaliśmy bolesne aż 22 straty. Po raz kolejny utwierdzamy się też w przekonaniu, że gdy nie siedzą nam trójki, to leżymy na łopatkach i zazwyczaj dostajemy baty. Znów nasuwa się jedno z wielu pytań, jakie nas dręczą od (x) czasu- czy my nie potrafimy grać inaczej poza schematem (Howard + 3)?

Szczegółowe statystyki z całego meczu w Box Score ---> str. główna. Od siebie dodam, że jednak nie warto tam zaglądać.

Jedynym zawodnikiem, który był w grze po stronie Orlando, był Dwight Howard, który w pojedynkę walczył z całą gromadą zbuntowanych "Szerszeni" Pod nieobecność kontuzjowanego Ryana Andersona (powrót b2b), jedynie rezerwowy J.J. Redick próbował wesprzeć naszego centra, lecz po raz kolejny ukazała się nam "genialna" filozofia gry trenera, który mówiąc delikatnie, nie bardzo wie, kiedy i kto powinien przebywać na parkiecie! Reszta naszych zawodników była jakby nieobecna. Sfrustrowany lider zespołu z O-Town, nie szczędził ostrych słów pod adresem swoich kolegów, zabierając głos zaraz po meczu..

"Patrzę na tych chłopaków i nie widzę, żeby oni chcieli grać. Powiedziałem im w przerwie - jeśli nie chcecie grać, zostańcie w szatni. To nie ma sensu, by wychodzić i czekać, aż zespół, który powinniśmy pokonać nas zniszczy"

"To boli, gdy wychodzisz na parkiet, angażujesz się najbardziej, jak umiesz i liczysz, że pozostali zrobią to samo, a tego nie widać. Nie wywołuję nikogo konkretnego, bo wszyscy musimy się poprawić, ale jeśli nie chcesz grać, w ogóle się nie przebieraj. Chcę zdobyć mistrzostwo. Zbyt ciężko pracuję każdego dnia, by występować z kimś, kto nie ma zamiaru, by dać z siebie wszystko" - dodał Howard. "Oni skopali nam tyłki nie dlatego, że są lepszą drużyną, ale dlatego, że bardziej zależało im na zwycięstwie" - podsumował.

Ekipa Hornets zniszczyła nasz team, równą grą zespołową, dobrą taktyką, którą świetnie kierował coach miejscowych Monty Williams (były gracz NBA, min. Philadelphi 76ers. przyp. redakcja). Po tak dobrej, ciekawej i mądrej grze, aż dziw bierze, że koszykarze z Nowego Orleanu są ogonem ligi. No cóż, wygląda na to, że chyba trzeba im w tym też konkretnie pomóc, nie bronić im dostępu do kosza, a to Magic potrafią robić po mistrzowsku - niestety!

Po tej porażce bezpośredni bilans meczów Orlando Magic wynosi [12-7] co plasuje ich na 3 miejscu w Southeast Division i dopiero na 6 w całej Konferencji Wschodniej.

Zapowiedź do kolejnego meczu już niebawem.. Be Magic!
Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
W celu rejestracji skontaktuj się z redakcją.
Autor: 4.Michael | Data dodania: 28.01.2012, 6:39

Kolejny popis gry! Kompromitują się z meczu na mecz.. Czekam już tylko na jakiś trade, bo nie da się już patrzeć na tych Nelsonów, Richardsonów i reszty tej zbieraniny! Żal.
Autor: mcrock | Data dodania: 28.01.2012, 9:12

Trade, tradem ale trener trenerem...
Autor: aricco | Data dodania: 28.01.2012, 9:16

Czekam na Trade bo to co my mamy w zespole to sie w du** nie miesci. i trener nie radzi sobie z tym chaosem w dzużynie.......
Autor: jingles | Data dodania: 28.01.2012, 12:05

Kilka slabych spotkan z rzedu zdarza sie w kazdym sezonie, ale w obecnym gdy Howard mysli o odejsciu to moze byc poczatek konca obecngo teamu. Atmosfera zaczyna byc kiepska, Howard ma pretensje do reszty zawodnikow... Poki wygrywalismy nawet ze slabsza gra to jakos to przechodzilo obok, ale teraz odnieslismy 3 totalnie kompromitujace porazki, obawiam sie ze to nie przyniesie nic dobrego. Chyba ze za dobre uznamy budowanie Magic od poczatku, niestety raczej bez Howarda...
Autor: Kimi | Data dodania: 28.01.2012, 13:42

Quo vadis, DeVos ? Quo vadis, Orlando ? sad
Autor: Raf85 | Data dodania: 28.01.2012, 13:43

Rozumiem gdyby to była mocna drużyna z obroną, ale tyle punktów zdobyć w meczu z Hornets? wstyd!
Autor: Adante | Data dodania: 28.01.2012, 13:56

Be magic. Mimo że mamy najsłabszy team od czasu haniebnego ostatniego sezonu tmusia
Autor: 99zajac99 | Data dodania: 28.01.2012, 15:22

Jak dla mnie jedynym wątkiem godnym wagi to był debiut Ortona w NBA. I na tym zakończę mój komentarz bo nie chce używać wulgaryzmów.
Autor: Magic42 | Data dodania: 28.01.2012, 16:13

Postaram się napisać coś optymistycznego. Oczywiście nie na temat meczu, bo to raczej niemożliwe. Porażki się zdarzają każdemu. Każda drużyna kiedyś przechodzi taki trudny okres, gdy przegrywa z niżej notowanymi zespołami. Taki czas miał ostatnio zespół z Miami, teraz nasza kolej. Oby to potrwało jak najkrócej, musimy znów zacząć seryjnie wygrywać.

Tak czy inaczej, skład jakim obecnie dysponujemy nie jest na pewno składem, z którym moglibyśmy powalczyć o mistrzostwo. Zmiany są konieczne, musimy pozyskać solidnego PG - to powinno być priorytetem dla Otisa Smitha. Inaczej możemy się pożegnać z rozgrywkami już po pierwszej serii playoffs, a później pożegnamy się także z Howardem (coraz częściej się zastanawiam, czy to źle czy dobrze).

Bez względu na wyniki, GO MAGIC!!!
Autor: skrzatos | Data dodania: 28.01.2012, 17:08

ja już pisałem, że dla mnie opcja Lopez+Humphries+ ew. Brooks za Howarda to super opcja, szkoda, że Lopez się połamał, mam nadzieję, że nie będzie to kolejny center na glinianych stopach...

Meczu nie ma co komentowac, bez sensu zagralismy i tyle. Po raz kolejny niestety...

miejmy nadzieję, że nie długo zza chmur wyjrzy słońce dla Orlando ;)
Nick:
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews