Ostatni mecz
Amway Center, Orlando, FL
13/14.12.2017
B
o
x
106 : 95
Kolejne mecze
DOM

pt/sb
15/16.12
01:00
WYJAZD

nd
17.12
22:00
WYJAZD

śr/czw
20/21.12
02:00
Southeast Division
DrużynaWL%
Washington Wizards 15130.536
Miami Heat 13140.481
Orlando Magic 11180.379
Charlotte Hornets 10170.370
Atlanta Hawks 6210.222
Liderzy 2017/18
Punkty Zbiórki Asysty
Gordon 19,0
Fournier 17,9
Vucevic 16,0
Gordon 8,3
Vucevic 8,3
Biyombo 4,6
Payton 6,9
Mack 4,6
Augustin 3,8
Przechwyty Bloki Minuty
Payton 1,6
Ross 1,2
Fournier 1,0
Isaac 1,3
Biyombo 1,3
Gordon 1,0
Gordon 33,0
Fournier 32,0
Vucevic 29,6
Shoutbox
Dlaczego Dwight Howard nie lubi Tobiasa Harrisa
Autor: jingles | Data dodania: 24.10.2013, 14:44
Dwight Howard spędził w Orlando Magic 8 sezonów. Przez większość tego pobytu na Florydzie był liderem Magic, miał duży wpływ na sukcesy drużyny, w tym awans do wielkiego finału. Niestety, sposób w jaki pożegnał się z organizacją, poprzedzony słynnym "Dwightmare", pozostawił ogromny niesmak i mimo, że emocje po tych wydarzeniach już opadły - Howard sympatii kibiców nie odzyskał. I trudno się spodziewać, żeby miał odzyskać, szczególnie że co chwila dolewa oliwy do ognia niezbyt mądrymi wypowiedziami.

Ostatnio stwierdził w wywiadzie, że Magic powinni w przyszłości zastrzec jego numer za jego zasługi dla organizacji i całego miasta, a także że jest zawiedziony, że drużyna od razu po jego odejściu pozwoliła przejąć "jego" numer Tobiasowi Harrisowi (który wybrał go w hołdzie dla zmarłego przyjaciela, a nie po to by zrobić na złość Dwightowi).

Nie neguję zasług Howarda dla Orlando Magic, nigdy go w zasadzie nie hejtowałem, a po jego odejściu napisałem podsumowanie jego kariery, w którym go wręcz broniłem i pisałem, że gdybym miał jego koszulkę to na pewno bym jej nie spalił, tak jak robili to inni sfrustrowani kibice w O-Town. Nie mogę jednak pojąć tego, że Howard nie może sobie odpuścić wypowiedzi we wspomnianym stylu. Kibicem NBA jestem od ponad 18 lat i nie przypominam sobie, by jakiś zawodnik dopominał się zastrzeżenia swegu numeru. A już wielkim nietaktem jest, moim zdaniem, dopominanie się tego po wielu miesiącach żądania wymiany, wskazywania drużyn do których chce się odejść, kombinacji, zmian decyzji i ogólnie przyczynienia się do tej całej fatalnej atmosfery panującej wtedy w drużynie.

Sam Howard mówił, że został niesprawiedliwie potraktowany przez włodarzy Magic i ja tego również nie neguję, wina leży pewnie gdzieś po środku. Gdyby jednak środkowy był bardziej dojrzały i ugryzł się czasem w język, sytuacja zostałaby rozwiązana w o wiele lepszej atmosferze. Tymczasem Howard brnie dalej i domaga się wyróżnienia jakim jest zastrzeżenie numeru. W sondzie na Orlando Sentinel (z pytaniem czy numer Howarda powinien być zastrzeżony) widziałem ostatnio, że na około 150 oddanych głosów tylko kilka wskazywało odpowiedź "TAK", stanowisko kibiców jest zatem jasne.

Jakby tego było mało, kilka dni po wypowiedzi Howarda głos zabrał także Stan Van Gundy, który zgodził się, że koszulka Dwighta powinna zawisnąć pod kopułą Amway Center. SVG z trenera skonfliktowanego z Howardem, stał się jakiś czas temu jego obrońcą. I nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie, że on się na Magic w pewnym sensie obraził, za to że został zwolniony i nie dostał szansy poprowadzenia drużyny w okresie przebudowy. Nie słyszałem bowiem po odejściu Van Gundy'ego z Magic by wypowiadał się w pozytywny sposób o drużynie.

I żeby była jasność, w powyższym tekście nie chciałem napisać, że Howard nie zasługuje na zastrzeżenie numeru. Być może kiedyś by się tego doczekał, za kilka lat emocje opadną na tyle, że ledwo będziemy pamiętać o tych wszystkich niemiłych wydarzeniach. O'Neal też nie żeganł się z Orlando w super atmosferze, a po wielu latach gdy opuścił Lakers ponownie stał się jednym z moich ulubionych graczy, pewne gorzkie sytuacje można zatem zapomnieć. Howard jednak na to nie pozwala i wciąż upewnia nas w tym, że jest niedojrzały i sytuacja z "Dwightmare" jak również podobnie żenująca przygoda w Lakers nic go nie nauczyły.

Mimo, że temat może być uznany za o kilka dni nieaktualny, z redaktorskiego obowiązku postanowiłem się odnieść do tej sytuacji. Nie chcę ponownie uruchomić lawiny hejtu w kierunku Howarda, jednak jako wieloletni kibic Orlando poczułem się jego słowami nieco wzburzony. Mam jednak nadzieję, że tego typu sytuacji będzie jak najmniej, czasy Howarda w Orlando minęły, buduje się nowa ekipa, zapomnijmy o przeszłości i idźmy do przodu. A Dwightowi życzę więcej powściągliwości i pokory, bo o tym czy jego osoba zostanie wyróżniona przez organizację nie będzie na pewno decydował ani on, ani były trener.

A Wy co o tym wszystkim myślicie?
Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
W celu rejestracji skontaktuj się z redakcją.
Autor: Magic-Łódź | Data dodania: 24.10.2013, 15:00

Popieram to co napisałes
Autor: ademek | Data dodania: 24.10.2013, 16:54

Jak dorośnie, to pogadamy. Teraz nie ma dla mnie tematu
Autor: Grubazz | Data dodania: 24.10.2013, 19:45

Ja myślę, że szanowany będzie i będziemy mu wdzięczni za zasługi po tym wymaganym czasie, ale nie powinien mieć koszulki pod kopułą, chociażby przez to upomnienie.
A artykulik przekozak, więcej takich potrzeba :)
Autor: skrzatos | Data dodania: 24.10.2013, 21:09

coś w tym stylu bym zrobił.

http://www.youtube.com/watch?v=G1ZMviEik3U
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 24.10.2013, 22:21

Ech....tematy związane z Howardem powracają jak bumerang. Prawdą jest, że nasza organizacja wiele mu zawdzięcza. Należy jednak spojrzeć także z drugiej strony: ile Howard zawdzięcza Orlando Magic? Czy dzisiaj byłby tym samym graczem, gdyby wybrała go inna drużyna? Wybraliśmy go spośród masy innych kandydatów, trenowaliśmy, zapewniali opiekę medyczną, poprzez szereg działań personalnych daliśmy mu szansę na grę w Wielkim Finale i mistrzostwo Konferencji Wschodniej. Mało? Kto uważa, że na 8 lat gry to mało? Może te dodatkowe 2-3 lata dałyby w końcu pierścień? Niestety brak lojalności w obecnych czasach to zaraza, którą się naprawdę mocno, mówiąc kolokwialnie, brzydzę. Szybko, łatwo i najlepiej "po trupach". Byle tylko egoistycznie osiągnąć SWÓJ cel. Sam miałem koszulkę D12. I byłem dumny ją nosząc na sobie. Moja ulubiona Magia i numer z nazwiskiem ulubionego gracza tamtego okresu. Nie spaliłem jej. Nie mógłbym, bo tam przecież i nasze logo i nasze barwy...Ale w ostatnim momencie za dobrą cenę sprzedałem. Bo nigdy bym już jej nie założył.
Semper fidelis Orlando.
Autor: mcrock | Data dodania: 25.10.2013, 17:12

Temu panu już podziękujemy, to co miał do powiedzenia, powiedział, co miał do zrobienia, zrobił. Jeżeli trzeba będzie przypomnieć jego dokonania to przypomnimy, lecz niech nie upomina się o niemożliwe... Ten człowiek dla Orlando jest przeszłością i vice versa...
Autor: Ko1 | Data dodania: 29.10.2013, 0:02

święte słowa!
Nick:
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews