X Zlot Fanów Orlando Magic - 12-14 lipca 2019, Bydgoszcz, Hostel Pałacyk
Offseason 2019
Przyszli do Magic

Chuma Okeke (SF/PF, Draft - 16. pick)


Odeszli z Magic

?
Southeast Division
DrużynaWL%
Orlando Magic 42400.512
Charlotte Hornets 39430.476
Miami Heat 39430.476
Washington Wizards 32500.390
Atlanta Hawks 29530.354
Liderzy 2018/19
Punkty Zbiórki Asysty
Vucevic 20,8
Gordon 16,0
Fournier 15,1
Vucevic 12,0
Gordon 7,4
Isaac 5,5
Augustin 5,3
Carter-Williams 4,1
Vucevic 3,8
Przechwyty Bloki Minuty
Vucevic 1,0
Fournier 0,9
Ross 0,9
Bamba 1,4
Isaac 1,3
Vucevic 1,1
Gordon 33,8
Fournier 31,5
Vucevic 31,4
Shoutbox
Sobota Wspomnień: Waleczny "D.Rock"
Autor: skrzatos | Data dodania: 15.03.2014, 22:06
W pewnym sensie Magia przejawia się w każdym z nas, czasem sami szukamy jej poprzez wydarzenia, a nieraz przez przypadek trafiamy na jakiś fakt czy datę i łączymy to z naszym życiem osobistym.

Spoglądając na datę urodzenia bohatera tego artykułu szybko zwróciłem uwagę na to, że tego samego dnia, ale 19 lat później na świat przyszedł nasz kolega, redaktor naczelny OrlandoMagic.pl – jingles. Mowa o Donaldzie Royalu, który grał dla Orlando Magic przez większość swojej wyboistej i chyba zbyt krótkiej kariery… Orlando było jedynym miejscem, w którym zatrzymał się na dłużej, ponieważ spędził na Florydzie ciut więcej niż 4 sezony.

Początki kariery

Graczowi urodzonemu w Nowym Orleanie nie łatwo było się przebić do najlepszej koszykarskiej ligi świata. Po ukończeniu szkoły średniej w St. Augustine i czterech latach spędzonych na Uniwersytecie Notre Damme postanowił przystąpić do draftu najlepszej koszykarskiej ligi świata. W 1987 roku nabór studentów do NBA obył się w Nowym Jorku i wybrani w nim między innymi zostali: David Robinson, Scottie Pippen, Horace Grant, Reggie Miller czy Mark Jackson. Royal też doczekał się tej chwili, został wybrany na początku 3. rundy (52 pick) przez Cleveland Cavaliers, ale nigdy nie zagrał dla nich choćby jednego spotkania. W tym samym roku po tym jak nie otrzymał od Cavs kontraktu, zdecydował się zagrać dla Pensacola Tornados w lidze CBA, a rok później zamienił ich na inny klub z tej ligi – Cedar Rapids Silver Bullets. 3 listopada 1989 roku Royal doczekał się swojego upragnionego debiutu w NBA, po tym jak związał się z Minnesotą Timberwolves i można powiedzieć, że jego pierwszy mecz na parkietach NBA był przyzwoity. Wchodząc z ławki w 25 minut zaliczył 12 punktów, 3 asysty i 2 zbiórki, ale jego team uległ SuperSonics 94-106. Dla "Wilków" zagrał 66 spotkań za każdym razem wchodząc jako rezerwowy i na tym póki co zakończyła się jego przygoda z NBA, ponieważ przeniósł się do Izraela, by reprezentować barwy zespołu Maccabi Tel-Aviv. Po roku "D.Rock" ponownie zdecydował się na zmianę drużyny, tym razem trafił do Chin, by grać dla Tri-City Chinook, ale tam nie spędził nawet pełnego sezonu. Ciągnęło go do USA i w końcu udało mu się ponownie (po niespełna dwóch latach) wrócić do NBA, gdzie najbliższym przystankiem mieli być San Antonio Spurs. Zanim jednak do tego doszło, 26 września 1991 roku Royal związał się z… Orlando Magic, ale dwa dni później został umieszczony na liście zwolnionych zawodników i będąc wolnym agentem podpisał kontrakt ze Spurs. Czy sezon w barwach "Ostróg" dla Donalda był udany? Moim zdaniem przeciętny i bliźniaczo podobny do tego z czasów Timberwolves, z tą różnicą, że 4 razy wyszedł w podstawowym składzie.


Gra w barwach Magic

W końcu dochodzimy do momentu, kiedy to nasz bohater stał się jednym z "Magików" i tam udało mu się zatrzymać na trochę dłużej niż jeden sezon. Po pełnym sezonie dla ekipy z Florydy, w którym aż 33 razy jako gracz z ławki zanotował co najmniej 10 punktów w meczu, a ponadto miał serię 10 spotkań z rzędu kiedy to zaliczał 10 lub więcej oczek. Najlepszy występ miał miejsce 23 stycznia 1993 – wtedy rzucił aż 28 punktów w wysoko wygranym meczu przeciwko Mavericks (127-1106), a dodatkowo miał 6 zbiórek oraz 4 asysty, będąc obok O’Neala (38 pkt, 13 zb) najlepszym graczem na parkiecie. Po takim sezonie (9.2 pkt, 3.8 zb, 1 ast) włodarze klubu Orlando Magic zaoferowali mu kilkuletni kontrakt wart około 5 milionów dolarów. Rozgrywki 93/94 to nieznacznie mniejsza liczba minut (18.3) i punktów (7.4), ale Donald był wciąż bardzo przydatnym rezerwowym, który w Orlando poczuł się swobodnie i w końcu otrzymał szansę, by pokazać się z jak najlepszej strony.

Pre-Season był dla Royala czymś w rodzaju coming-out party, zadebiutował w wielkim stylu, w pełni wykorzystując okazję do gry w s5 podczas, gdy Scott zmagał się z kontuzją pleców. Nie było tajemnicą, że Donald to solidny 6th Man, który może robić wszystkiego po trochu z ławki i to w dobrym stylu. Jako starter również pokazał, że może regularnie pogodzić duże cyfry i jego wybitna postawa prawdopodobnie przyniosła mu duże minuty. Oczywiste było, że Royal nie jest dystansowym strzelcem, dlatego taktyka Magic musiała się nieco zmienić. Był dobrym podającym i dobrze wykorzystywał szansę gdy O’Neal był podwajany.

Na początku nawet nie podobał mu się ten pomysł. Po 151 meczach jako rezerwowy, po odbijaniu się między klubami, które nie chciały z nim związać się na dłużej i po przygodach w lidze CBA nie wiedział nawet jak się zachować kiedy został wybrany do pierwszej piątki Magic, ale przyzwyczaił się do tego bardzo szybko. "D.Rock" dał Orlando coś, czego brakowało wcześniej – zbiórki od gracza z pozycji nr 3.

"Donald robił świetną robotę, to wielki plus dla nas, potrzebowaliśmy zbiórek od zawodnika grającego na tej pozycji". – mówił wtedy trener Magic, Brian Hill.

Royal myślał, że wróci do roli rezerwowego jak w poprzednim sezonie, ale świetna postawa w rozgrywkach przedsezonowych sprawiła, że trener desygnował go do gry w pierwszym składzie.

Sezon 1994/95 jak wszyscy dobrze wiemy, był bardzo udany dla Orlando, ponieważ awansowali aż do Finału NBA, gdzie niestety ulegli Houston Rockets. Jak się okazało dla Royala te rozgrywki regularne również były bardzo dobre, a wręcz wymarzone. Z roli szóstego gracza stał się podstawowym zawodnikiem Magic i wystąpił w 70 meczach w Regular Season tylko dwukrotnie wchodząc z ławki. Grał przyzwoicie mając średnią punktową zbliżoną do tej w pierwszym sezonie dla Orlando, ale poprawił grę na tablicach (4.0) oraz asysty (2.8), co z pewnością wyniosło jego grę na nieco wyższy poziom. Po bardzo udanym sezonie regularnym kibice z pewnością liczyli na to, że w PlayOffs będzie spisywać się jeszcze lepiej, ale niestety tak się nie stało…

Tylko w pierwszym meczu udało mu się uzyskać 10 punktów, ale bez zbiórki czy nawet asysty, a w kolejnych meczach nie przekroczył już 4 punktów i po drugim spotkaniu z Bulls trener Hill zdecydował się na to, by Donald ponownie wchodził z ławki, a w s5 zastąpił go Dennis Scott, co okazało się dobrą decyzją. "Rakiety" pokonały nas 4-0, a bohater tej soboty wspomnień zagrał tylko w meczu nr 1…

W obliczu dobrej gry Scotta, który występował w podstawowym składzie, Royalowi na sezon 1995/96 została ponownie przyznana rola zmiennika, ale teraz jego średnie były najsłabsze ze wszystkich sezonów w Magic, a to w dużej mierze, dlatego że jego minuty spadły do zaledwie 15 na mecz. Jego przygoda z Magic na jakiś czas zakończyła się 2 listopada 1996 roku, kiedy to wraz z Feltonem Spencerem i Jonem Koncakiem został wymieniony do Golden State Warriors w zamian za Roziera, Seikaly’ego oraz 2-rundowy przyszłościowy pick w drafcie. Tam również nie pograł, bo już pod koniec lutego wytransferowany został do Hornets.

Dalsze losy Royala

Po kolejnej przygodzie w lidze CBA (Idaho Stampede) "D.Rock" powrócił jeszcze na jeden dziesięciodniowy kontrakt, do naszej drużyny tuż przed Bożym Narodzeniem, ale Magic nie zdecydowali się na jego przedłużenie. Na koniec swojej gry w NBA podpisał kontrakt z Charlotte Hornets i Milwaukee Bucks którzy byli jego ostatnim klubem… 1 listopada 2003 roku oficjalnie ogłosił zakończenie profesjonalnej kariery.

Walka z rakiem

Nowotwór jelita grubego był przyczyną zakończenia kariery przez Donalda, który w 1998 roku dowiedział się o chorobie. Obowiązkowe badania w NBA nie wykryły nowotworu, który powiększał się w ciele zawodnika od dwóch lat.

"Próbowałem iść tam z myślą skopania mu (nowotworowi – przyp. red.) tyłka, tak jak to robiłem podczas grania (przeciwko rywalom - przyp. red.) [...] Zagram ponownie w NBA." – mówił Royal.

Zawodnik grający dla Magic w latach 92/96, który na krótko wrócił do składu w sezonie 98/99, miał guza w okrężnicy i 24 czerwca 1998 był operowany. Lekarze mówili, że usunęli nowotwór, ale zawsze jest ryzyko nawrotu choroby…

"Nie mogę powiedzieć, że to wszystko już za mną, dlatego chemioterapia. Mam nadzieję, że to wszystko zadziała. Najcięższą częścią jest wyjaśnienie tego mojej 4-letniej córce." – mówił wtedy "D.Rock".

Podczas chemioterapii, którą zakończył w grudniu stracił ponad 9 kilogramów.

"Nie będę myśleć, gdzie mogę zagrać następnym razem […], teraz jestem skoncentrowanym na tym, by odzyskać wagę, ale zagram ponownie".

Donaldowi nie udało się rozegrać oficjalnego meczu w NBA po chorobie, co prawda był na 10-dniowym kontrakcie w Bucks, ale po nim został zwolniony. To nie ważne, najważniejsze było to, że jego największa walka w życiu została wygrana, a nowotwór został tym pokonanym.

Never give up

Statystyki tego nie pokażą, ale ja to wiem, wszyscy kibice Magic z tamtego okresu również, a Ci którzy nie wiedzieli od teraz z pewnością również mogą uważać, że Donald Royal był bardzo walecznym graczem i nie chodzi mi tylko o grę w koszykówkę. Jego kariera była wyboista, długo szukał swojego miejsca w NBA, ale w końcu je znalazł i była to nasza ukochana drużyna. Royal pokazał, że ciężką pracą można wiele osiągnąć, że nie wolno się poddawać i trzeba cierpliwie czekać na swoją okazję. Z pewnością w tej lidze jest wielu zawodników, którzy mimo swoich umiejętności nie mają tak naprawdę okazji, by się wykazać. Prostym przykładem może być Tobias Harris, który dzięki Robowi Henniganowi teraz rozwija się w dobrym kierunku grając dla Orlando Magic. Kto wie, gdzie dziś byłby Harris gdyby nie wymiana z Bucks? Jedno jest pewne - nigdy się nie poddawaj, musisz do końca walczyć zarówno w koszykówce jak i w życiu, bo nie wiadomo co przyniesie Ci jutro.
Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
W celu rejestracji skontaktuj się z redakcją.
Autor: jingles | Data dodania: 17.03.2014, 11:05

Nawet nie wiedziałem, że on się urodził wtedy co ja :) O chorobie też nie wiedziałem, ale nazwisko Royala pamiętam z początków kibicowania Magic, choć wtedy był mi on raczej obojętny, bo byłem zapatrzony w O'Neala i Hardawaya :D

Dzięki za przypomnienie :)
Nick:
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews