Ostatni mecz
Quicken Loans Arena, Cleveland, OH
18/19.01.2018
B
o
x
103 : 104
Kolejne mecze
WYJAZD

nd
21.01
19:00
DOM

wt/śr
23/24.01
01:00
WYJAZD

sb/nd
27/28.01
01:00
Southeast Division
DrużynaWL%
Miami Heat 26180.591
Washington Wizards 25200.556
Charlotte Hornets 18250.419
Atlanta Hawks 13310.295
Orlando Magic 13320.289
Liderzy 2017/18
Punkty Zbiórki Asysty
Gordon 18,1
Fournier 18,1
Vucevic 17,4
Vucevic 9,3
Gordon 8,0
Biyombo 4,8
Payton 6,5
Mack 3,9
Vucevic 3,3
Przechwyty Bloki Minuty
Payton 1,3
Ross 1,2
Fournier 1,1
Vucevic 1,1
Biyombo 1,1
Isaac 1,0
Gordon 33,2
Fournier 32,4
Vucevic 29,9
Shoutbox
Magiczny Wywiad [1]: Tomasz Miloch
Autor: Szalan13 | Data dodania: 04.03.2017, 23:20
Szalan13: Jesteś fanem koszykówki, lecz na co dzień zajmujesz się inną dyscypliną sportu jaką jest trójbój siłowy. Czy będąc nastolatkiem marzyłeś o karierze koszykarza, a może miałeś świadomość, że kiedyś trzeba będzie rozejść się z tą dyscypliną i zająć się czymś innym?

Tomasz Miloch: Na początku koszykówkę traktowałem jak jedyny cel w życiu. Grałem w każdej wolnej chwili, często do późnej nocy. Głównie na podwórku przy lampie. Kosz miałem przywieszony na ścianie garażu. Oczywiście na przepisowej wysokości. W ósmej klasie podstawówki opanowałem do perfekcji wsady odbijając się noga od ściany (robiłem te sztuczki przez wiele lat, aż chwile przed 30 urodzinami przy jednej z prób zerwałem ścięgno Achillesa. Głównie grałem w rozgrywkach szkolnych. LZS i ligach środowiskowych gdzie mogę się pochwalić kilkoma nagrodami "króla strzelców" lub "najlepszego rozgrywającego". Niestety koszykówka z moim wzrostem 173 cm na wyższym poziomie szybko mnie zniechęciła. Główne zadanie to przeprowadzenie piłki przez połowę i rzut za 3. Wjazdy pod kosz nawet zakończone sukcesem nie są mile widziane przez trenerów. Wtedy postanowiłem z bratem i przyjacielem założyć zespół streetballowy "Mailo Team" który zresztą w te wakacje po zlocie reaktywowaliśmy :) W "Mailo Team" graliśmy bardzo zespołowo i siłowo coś w stylu Detroit Pistons 2004. Wtedy już łączyłem sporty siłowe z koszykówką. Na początku tylko trochę treningów siłowych, żeby masą zniwelować przewagę wzrostu, aż do teraz gdzie koszykówka stała się moim wakacyjnym sportem po sezonie startowym w Trójboju Siłowym.

Sz13: Od kiedy zostałeś kibicem Orlando Magic i co zainspirowało Cię do pozostania przy drużynie z O-Town?

TM: Kibicem Orlando Magic zostałem od finałów 1995. Oglądałem wtedy jeden mecz finałowy w nocy. Mało wtedy rozumiałem, a O'Neal i Hardaway byli dla mnie jak superbohaterzy z bajek. Miałem wtedy 12 lat i malutki telewizor w pokoju (bez telegazety:) ). Głównym źródłem informacji był dla mnie Magic Basketball i probasket. Miałem na ścianie wielki plakat z logo Magic, a wokół niego wycinki ze zdjęciami graczy Orlando. Jak teraz tak myślę to źródłem zapalnym były barwy kurtki zimowej, którą sobie nieświadomie wybrałem, wydaje mi się, że od tej kurtki Orlando Magic wszystko się zaczęło :) Dlaczego fanem jestem do dzisiaj? Myślę, że wynika z mojego przywiązania. Jeśli się do czegoś przekonam to jestem temu wierny. To w niektórych dziedzinach życia pozwala na osiągnięcie sukcesu albo przynajmniej dążeniu do perfekcji. Zresztą lubiłem styl gry zespołu Orlando pod wodzą Darrella Armstronga. Sezon 1999/2000 jest moim ulubionym po za oczywiście tymi zakończonym finałami :)
Bylem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie jak pozyskaliśmy Granta Hilla (nie było wtedy zawodnika którego bym bardziej chciał w Magic, obecnie jest takim zawodnikiem Kawhi Leonard ). Fanem T-mac przyznam się, że nigdy nie byłem i był to najgorszy czas dla mnie jako kibica. Egoizm McGrady'ego i kontuzje Hilla. Potem już rozwój Howarda i ciągłe porażki z Detroit w play-off. Skład z 2009 roku był wspaniały do oglądania prawdziwa zespołowa koszykówka. Potem na papierze mieliśmy coraz lepszy skład niestety finału nie udało się powtórzyć. Teraz każdy wie jak jest. Nie podoba mi się budowanie przez tankowanie. Mam nadzieję, że zmienimy taktykę i w końcu ruszymy do przodu :)

Sz13: Twoja koszykarska kolekcja koszulek i butów robi ogromne wrażenie. Czy masz w niej jakieś swoje ulubione perełki, a może polujesz na wymarzony model butów/koszulkę?

TM: W latach 90 nie udało mi się zdobyć żadnych butów Penny'ego. Model w którym najdłużej grałem to Nike Uptempo 97. Mam obecnie ich reedycje lecz dziś w nich raczej bym nie zagrał :) Z butów które interesują fanów Orlando mam obecnie wszystkie 4 modele Nike Penny w barwach wyjazdowych, żeby z czasem nie żółkły jak to się dzieje z białymi. Parę modeli Foamposite one. Ostatnio udało mi się zdobyć oryginalną kolorystykę Foamposite co nie było łatwe, gdyż model ten był dostępny tylko przez 90 minut od premiery. Postanowiłem już nie poszerzać kolekcji (do szafy) chyba, że uda się kiedyś zdobyć Reebok Shaqnosis w oryginalnych barwach. Teraz tylko kupuję Jordan do codziennego użytku. Są tylko dwa warunki: muszą być z oryginalnej numeracji Jordana (od Jordan I do Jordan XIV) i być dostępne również w młodzieżowym rozmiarze który nosi moja narzeczona. W identycznych Jordanach V lecieliśmy do Orlando. Jak już jesteśmy przy mojej narzeczone do dostałem od niej autentyczną koszulkę domową Orlando Magic wraz ze spodenkami i własnym nr 18 oraz nazwiskiem. Zakupiła ją w sklepiku w Amway Center w przerwie meczu. Więc polowania na koszulki mogę zaprzestać bo lepszej nie znajdę :)

Koszulka z nazwiskiem Tomka w towarzystwie jego trofeów z 2016 roku.

Sz13: Będąc na zlocie, zaimponowałeś nam swoim sportowym trybem życia. Jak wiele wyrzeczeń kosztuje Cię bycie profesjonalnym sportowcem? Możesz przybliżyć nam kulisy takiego stylu życia?

TM: Sportowy tryb życia prowadzę już właściwie od 19 roku życia, więc dla mnie stało się rutyną i bardziej pomaga w życiu niż przeszkadza. No może po za okresem robienia wagi startowej ;) Co do wyrzeczeń do nie jest to pensja koszykarza NBA więc traktuję trójbój jako odskocznie od codziennej pracy niż główne źródło dochodów. Plusem sportów statycznych jest to, że wiek nie jest takim ograniczeniem, tak jak w sportach gdzie bazuje się na szybkości. Po za tym są też kategorie wiekowe dla weteranów więc nie zamierzam za szybko rezygnować ;)

Sz13: Ostatnie pytanie odnośnie zlotu. Co wspominasz najchętniej ze spotkania z Magicznymi Fanami w Łodzi?

TM: Bardzo podobało mi się wspólne granie w kosza co nawet skłoniło mnie po części do reaktywacji zespołu Mailo Team. Co do meczy na konsolach to bardziej czuje wiek rywalizując z młodszymi na padzie niż na boisku, bo nie potrafię opanować tych wszystkich guzików na raz :) Fajnie jest spotkać ludzi którzy maja fioła na tym samy punkcie co ja. Postaram się być stałym członkiem kolejnych zlotów :)

Sz13: Przejdźmy zatem do tego co ciekawi nas najbardziej, czyli Twojej wizyty w Orlando. Znalazłeś się tam przy okazji zawodów w których brałeś udział. Czy jadąc tam, odczuwałeś dreszcz emocji, że będziesz miał okazję zobaczyć mecz NBA na żywo? Jakie to było przeżycie?

TM: Lecąc do USA byłem skupiony głównie na zawodach, chociaż przyznam się, że podjechałem do sklepiku klubowego w Hali Amway Center jeszcze na dzień przed startem :) Hala jest na samym początku miasta i przyznam szczerze, że po za nią nie ma tam nic ciekawego, więc to co widać na transmisjach to wszytko, a nie tylko fragment ;) Przed meczem jest zamykana ulica obok wejścia do Amway Center i stoją tam butki samochodowe z różnymi gadżetami, jedzeniem itp.. Ja zawsze pojawiałem się w hali na 1,5h przed meczem, więc bardzo szybko udało mi się dostać na swoje miejsce w środku. Zwróciło moją uwagę to, że nie ma osobnego wejścia dla kibiców drużyny przeciwnej wszyscy wchodzą razem w miłej atmosferze. Oczywiście na wejściu są bramki podobne jak na lotniskach, ale akurat w Stanach przekonałem się, że jest to stosowane prawie wszędzie gdzie jest jednorazowo większe skupisko ludzi. Ochrona zarówno na początku w trakcie jak i po jest bardzo przyjaźnie nastawiona, sama proponuje pomoc np. przy robieniu zdjęć :)

Koszulka z zastrzeżonym numerem 6, należącym do fanów Orlando Magic

Sz13: Jak oceniasz atmosferę w Amway Center? Miałeś okazję rozmawiać z kimś miejscowym? Jak oceniasz poziom spotkania, a także jego oprawę (występy i konkursy w przerwach, itp)

TM: Miałem okazje być na dwóch meczach z New Orleans i Dallas . Na pierwszym meczu siedziałem z boku boiska w połowie trybun, bliżej środka parkietu. Jest to idealne miejsce, żeby widzieć dokładnie parkiet jak i ogromny telebim na którym wszytko jest wyświetlane, więc jak tylko czegoś nie zauważysz to od razu u góry wyświetlają powtórkę z różnych kamer. W jednej takiej sytuacji mocno odczułem "magię tv". Gordon wszedł z dwutaktu bardzo ślamazarnie i do tego jeszcze nie trafił z lekkim faulem. Na powtórce z góry przy lśniącym parkiecie wyglądało to jak super akcja zakończona po prostu niecelnym rzutem po faulu. Na meczu z Dallas, wybrałem miejsce za koszem dość blisko parkietu. Był to celowy zabieg, żeby zobaczyć mecz z innej perspektywy. Niestety konstrukcja kosza zasłaniała mi wszystkie akcje podkoszowe i większość meczu oglądałem na szklanym ekranie. Co do klimatu ludzie bawią się wspaniale, żywiołowo reagują na wszytko co się dzieje w przerwach meczu. Czasami ma się wrażenie, że mecz im wcale nie jest potrzebny w tym całym show. Co daje wspaniały efekt przy jednorazowej wizycie ale mogłoby być uciążliwe dla prawdziwego fana który ma karnet i chce się skupić głównie na meczu.
Jak tylko jest przerwa to wszyscy zaczynają krzyczeć i wygłupiać się, żeby chociaż na chwile trawić na telebim. Możliwe, że podejście kibiców jest inne w play-off.

Podsumowując same mecze i obecną dyspozycje Magic. Na plus było to, że oba mecze wygraliśmy (przeciwnicy w tym czasie zamykali tabele zachodu)

Na minus to, z kolej poziom akurat tych spotkań był bardzo niski. Pelicans grali bez Davisa, a Dallas bez Nowizkiego. przez co nie zobaczyłem dobrej koszykówki. Solidnie grał Ibaka, ale zawodnik którego zapamiętam po tych meczach to D.J. Augustin jak wychodził na parkiet od razu chciało się oglądając mecz, aż żałowałem, że kupiłem sobie koszulkę Paytona przed meczem, a nie jeresy z nr 14.

Sz13: Jak wygląda zaplecze tego, co oglądamy u siebie na monitorach, wejście na halę, ciekawe miejsca związane z Magic, sklepy, galerie, wystawy?

TM: Podstawową różnicą jest samo odczuwanie. Tam przerwy w ogóle się nie dłużą. Naprawdę ciężko jest zdążyć na 3 kwartę po przerwie. Parkiet z każdego miejsca wydaje się bardzo blisko, zdjęcia i filmiki zakłamują rzeczywista perspektywę i wszytko wydaje się dużo bardziej oddalone niż na żywo. Kibice po wejściu na halę są kierowani na schody i można poruszać się w koło na wysokości połowy trybun. Jeśli ma się miejsce bliżej parkietu to schodzi się między trybunami w dół, jeśli w górnej części trybunami w górę. Na tej wysokości co kawałek można spotkać sklepiki z gadżetami oraz gablotki upamiętniające największe wydarzenia w historii klubu.

Jedna ze wspomnianych gablotek w holu Amway Center

Sz13: Czy przemieszczając się po ulicach Orlando, czuć tą wszechobecność Magików w mieście? Np. Bilbordy przy drogach, różne plakaty, rozmowy ludzi?

TM: Tutaj muszę wszystkich zmartwić. Sam też bardzo się zdziwiłem ale naprawdę oddalając się jedną przecznicę od Amway Center prawie nie ma śladów istnienia klubu Orlando Magic. Na lotnisku jest tylko jeden zbiorowy sportowy sklep gdzie znajdują się gadżety lokalnych klubów. Z czego może na szybko widziałem 2 różne koszulki Penny'ego, parę smyczy i już teraz nie pamiętam czy było coś więcej w naszych barwach. Na magnesach i innych pamiątkach zazwyczaj są wszystkie największe atrakcje miasta: World Disney, Universal Studio, Gatorland, SeaWorld, ale Magików nie ma Osobiście wydaję mi się, że po prostu licencja NBA jest za droga i zwykłe Gift Shop-y nie mają do niej dostępu. Nie sprawdzałem tej informacji ale wolę wierzyć, że to jedyna przyczyna ;)

Sz13: Ostatnie pytanie co do Orlando, bowiem szykujesz obszerną relację, gdzie z pewnością zdradzisz nam wiele szczegółów ze swojej wyprawy na co serdecznie liczymy. Jak wygląda życie w USA, od kuchni? Miałeś okazję poczuć, jak to jest być Amerykaninem? Czy koszykówka jest tam na pierwszym miejscu, czy jednak jakiś inny sport przeważa wśród młodzieży?

TM: Z mojej obserwacji wynika, że Floryda to jest Stan typowo wakacyjny. Ludzie przylatują w 3 godziny np. z Chicago spędzą dzień lub weekend w Disney World i wracają do siebie z wielką Myszką Miki w ręku. Ja byłem tam w listopadzie temperatura wynosiła około 25 stopni co dla nas jest idealne. Można chodzić w krótkich spodenkach, kąpać w basenie ale nie jest przy tym duszno i parno. Jedynie słońce zachodzi około godziny 18.00. Orlando to ogromne obszary gdzie bez wynajętego samochodu właściwie nie da się poruszać. Na szczęście paliwo jest bardzo tanie, a wszędzie jest około 6 pasów, więc bez przekraczania dozwolonej prędkości jesteśmy u celu w czasie jaki nam pokazał GPS. Wracając jeszcze do cen to można powiedzieć, że życie tam nie jest drogie pod warunkiem, że nie zarabiasz w Polsce i nie mnożysz wszystkiego raz 4,5-5 przy kasie. Np. odpowiednik naszego „Serka Wiejskiego” kosztuje 3,5 $, wspomniany magnes to koszt 3 $, a jedno dniowy pobyt na dwie osoby z parkingiem w Universal Studio 330$ . Na plus to, że porcja jedzenia starczy spokojnie na 2 osoby ;) Koszykówki po za meczami nie widziałem, albo inaczej, nie szukając - nie znalazłem, co chyba jest samo w sobie odpowiedzią. Zaskoczyła mnie życzliwość ludzi wszyscy pomocni i uśmiechnięci i naprawdę lubią się bawić to co widać w przerwach to jest ich naturalne zachowanie nie tylko na trybunach Amway Center ale w życiu codziennym

Sz13: To było ostatnie pytanie, dzięki za wzięcie udziału w wywiadzie.

TM: Dziękuję za możliwość podzielenia się moimi przeżyciami związanymi z Naszym Magicznym klubem. W niedalekiej przyszłości postaram się napisać dokładniejszą relacje z tych dwóch wygranych spotkań, bo z tego co widać były to niestety 2 z 10 wygranych w tym sezonie u siebie. Pozdrawiam wszystkich byłych i obecnych fanów Magii z Orlando 🙂
Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
W celu rejestracji skontaktuj się z redakcją.
Nick:
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews