Ostatni mecz
Amway Center, Orlando, FL
18/19.11.2017
B
o
x
125 : 85
Kolejne mecze
DOM

pn/wt
20/21.11
01:00
WYJAZD

śr/czw
22/23.11
02:00
WYJAZD

pt/sb
24/25.11
01:30
Southeast Division
DrużynaWL%
Washington Wizards 960.600
Orlando Magic 880.500
Miami Heat 780.467
Charlotte Hornets 690.400
Atlanta Hawks 3130.188
Liderzy 2017/18
Punkty Zbiórki Asysty
Fournier 20,0
Gordon 19,6
Vucevic 18,5
Gordon 8,2
Vucevic 7,6
Isaac 4,5
Payton 7,8
Augustin 5,1
Mack 5,0
Przechwyty Bloki Minuty
Payton 1,5
Fournier 1,4
Augustin 1,4
Isaac 1,1
Vucevic 1,0
Biyombo 1,0
Fournier 33,3
Gordon 31,7
Vucevic 30,5
Shoutbox
ranking bukmacherów
Sobota Wspomnień: W drodze do PlayOffs
Autor: skrzatos | Data dodania: 28.10.2017, 23:58
Oczywistym jest, że nie opiszę tutaj wszystkich 14 sezonów, ale skupię się na tych kiedy to do rozgrywek posezonowych awansowaliśmy po roku albo kilku latach przerwy.

Drużyna z O-Town po raz pierwszy w swojej historii do PlayOffs awansowała w 5. sezonie istnienia i od tego czasu gościli tam 4 lata z rzędu (graliśmy m.in. w Finałach 95 o czym każdy dobrze wie).

Po sezonie 1992/93, który okazał się pechowych dla Magików, ponieważ z bilansem 41-41 (takim samym jak Pacers) zajęli przez nikogo niechciane 9. miejsce w Eastern Conference. Dzięki lepszemu bilansowi w dywizji (16-12, 15-13 Magic) to właśnie ekipa Indiany zajęła ostatnie premiowane awansem miejsce do PlayOffs.

Przejdźmy do rozgrywek 93/94, kiedy to po praz pierwszy w dosyć krótkiej historii Orlando udało im się awansować do rozgrywek posezonowych. Bilans 50-32 dał nam 2. miejsce w Atlantic Division (lepsi byli tylko Knicks, 57-25), a 4. w całej Konferencji. Drużyna Briana Hilla mająca w składzie O'Neala, Andresona, Scotta i jeszcze debiutującego Hardawaya świetnie radziła sobie w ataku o czym świadczył 3. ofensywny rating w lidze (110.8). Magic z wschodzącą gwiazdą jaką był O'Neal już w drugim sezonie (29.3 pkt, 13.2 pkt, 2.9 blk) oraz dobrymi kolejnymi opcjami (Penny, Dennis, Nick) świetnie się uzupełniali, dzięki czemu pierwsze playoffy stały się faktem. Sezon rozpoczęliśmy od 3-0 i ani razu nie mieliśmy w jego trakcie więcej porażek od zwycięstw. Przez pierwsze 3 miesiące nasi ulubieńcy nie zaliczali jakiś spektakularnych serii zwycięstw, ale mimo to gra i bilans zadowalały kibiców w 100% . Przełom w grze podopiecznych trenera Hilla nastąpił pod koniec stycznia kiedy to wygrali 5 kolejnych spotkań, a jeszcze lepiej było od 9 lutego do 1 marca gdy tych zwycięstw z rzędu było aż 7. Nasz rookie Anfernee Hardaway rozegrał wszystkie 82 spotkania sezonu regularnego i notował średnio 16 pkt, 6.6 ast, 5.4 zb, 2.3 stl w średnio 36.8 min. „Penny” dwa razy zaliczył występ na ponad 30 pkt. Pierwszy raz ta sztuka udała mu się tuż przed świętami Bożego Narodzenia 1993 roku, gdy w zwycięstwie z Nets uzbierał 31 pkt, 9 zb i 7 ast. Nieco ponad miesiąc później przeciwko Charlotte był bliski triple-double do którego zabrakło mu po jednej zbiórce i asyście (32 pkt, 9 zb, 9 ast). Nasz zawodnik niestety nie zgarnął nagrody Rookie Of The Year, ponieważ ta powędrowała w ręce gracza, którego Magic wymienili za Penny'ego – Chrissa Webbera (17.5 pkt, 9.1 zb, 2.2 blk). Shaq w głosowaniu na MVP był czwarty z linijką jaka widnieje u góry przy jego nazwisku.

Od sezonu 93/94 przez kolejne 3 lata meldowaliśmy się w PlayOffs, by w rozgrywkach 97/98 zrobić sobie od nich roczną przerwę. Magic co prawda podobnie jak w swoim debiucie w postseason odpadli już w pierwszej rundzie, ale dzisiaj nie będziemy się tym zajmować.



Rozgrywki 98/99 rozpoczęły się dopiero 5 lutego 1999 roku, a to z powodu lockout jaki miał wtedy miejsce. Magicy jak dobrze wiadomo już bez Shaqa, ale za to z trio Hardaway-Anderson-Armstrong rozpoczęli sezon 8-2 i grali bardzo dobrze przez cały skrócony Regular Season. Mały kryzys przydarzył się nam w końcowej fazie kiedy zaliczyliśmy 5 porażek z rzędu i spadliśmy przez to na 3. miejsce w Konferencji Wschodniej. Najgorszy atak (89.5), ale za to dobry defence dawały nam wiele zwycięstw, może nie byliśmy już tak efektownie grającym zespołem jak w sezonie 93/94, ale i tak gracze trenera Daly'ego dawali dużo radości swoim fanom. Penny choć był liderem to nie zaliczał jakiś spektakularnych występów, tylko dwukrotnie osiągnął granicę 30 punktów, ale za to 9-krotnie zaliczał double-double (tylko dwukrotnie punkty + asysty). Najlepszy mecz na 40 punktów miał Nick Anderson, który w zwycięstwie z Nets trafił 14 z 19 rzutów (+ 9/12 FT) i dołożył do tego jeszcze 9 zbiórek i 6 asyst.

Kolejna przerwa od PlayOffs czekała nas w sezonie 99/00, by w rozgrywkach 2000/01 znów być w najlepszej ósemce Eastern Conference. Tym razem Magicy przeplatali zwycięstwa z porażkami i nie mogli tak naprawdę złapać jakiegoś rytmu. Skład Orladno znowu się zmienił, w ekipie co prawda ciągle był Armstrong, ale nie było już Hardawaya, który wymieniony został do Suns na zasadzie sign-and-trade. Do Magic zawitały w tamto lato dwa duże nazwiska. Pierwsze to Grant Hill, który po świetnym sezonie w Detroit (25.8 pkt, 6.6 zb, 5.2 ast) miał stworzyć mega duet z McGrady'm, który chciał wyjść z cienia swojego kuzyna (Vince'a Cartera) i podpisując z Magic kontrakt na 67.5 mln dolarów wiedział, że oczekiwania wobec niego będą bardzo wysokie. Niestety z powodu kontuzji kostki Grant Hill przez pierwsze 3 sezony zagrał w Magic odpowiednio: 4, 14 i 29 spotkań, nie wspominając, że czwarty sezon stracił w całości. Zdani byliśmy więc na T-Mac'a, o którym już kiedyś pisałem w Sobocie Wspomnień. Magicy zakończyli Regular Season z bilansem 43-39, który dał 7. miejsce w konferencji. McGrady już w pierwszym sezonie zaczął spłacać swój kontrakt, 26 występów na co najmniej 30 punktów (w tym 5 razy 40+). Szkoda tylko, że z Grantem było inaczej...



Od sezonu 2003/04 do 05/06 trochę się pozmieniało. W drużynie nie było już Tracy'ego, w drafcie 2004 wybraliśmy Howarda, zamieniliśmy się piciekm z Cavs dzięki czemu do Magic trafił inny rookie – Jameer Nelson. Niestety od tego czasu jeszcze 2 lata próbowaliśmy nieskutecznie dostać się do PlayOffs. Rozgrywki 2006/07 zaczęliśmy imponująco (14-6), ale jak to mówią „miłe złego początki”. Po kolejnych 20 meczach mieliśmy bilans 22-18, by po 60 spotkaniach mieć już więcej porażek niż zwycięstw 28-32, ale na szczęście nawet z 42 porażkami na koniec Regular Season udało nam się dostać do postseason (choć o tym co tam się działo lepiej nawet nie wspominać). W tym sezonie na gwiazdę wyrósł Howard, który aż 60-krotnie zaliczył double-double. Mimo małego wachlarza w ofensywie D12 6 razy uzyskał co najmniej 30 pkt, a jego średnie wyglądały naprawdę świetnie – 17.6 pkt, 12.3 zb, 1.9 blk i nawet osobiste nie były problemem (59%). Nelson (13 pkt, 4.3 ast) dzieli się rozgrywaniem z Turkoglu (13.3 pkt, 3.2 ast), a i nawet Grant Hill rozegrał w miarę niezły (65 spotkań) swój ostatni sezon w barwach Magic, po czym jako wolny agent podpisał kontrakt z Suns.



Jest rok 2017 sezon dopiero się rozpoczął, ale my już 5 lat jesteśmy poza PlayOffami. Gdyby dzisiaj był 28 październik 2018 to pisząc ten tekst chciałbym móc dopisać jeszcze jeden akapit o tym jak rozgrywki regularne 2017/18 poprzedzały nasze występy w PlayOffs i nie ważne czy byłyby to tylko cztery mecze czy nie, ale po prostu już tak długo na to czekam, że aż boję się o tym myśleć i sobie to wyobrażać. Wiem jakie to emocje gdy jadąc do Polski na pogrzeb babci oglądasz w nocy jak dziadek Richardson wygrywa nam mecz w Indianie czy już później po powrocie za granicę jak Davis dostaje dacha za opuszczenie spodenek. Cała Amway Center na niebiesko i ten doping. Po prostu za tym mega tęsknie i chciałbym poczuć znowu te emocje, kiedy zdasz sobie sprawę, że Twój sezon będzie trwał więcej niż 82 mecze.

Be Magic!!!

Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
W celu rejestracji skontaktuj się z redakcją.
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 29.10.2017, 16:44

Dziękuję skrzatos za jak zwykle rzetelnie przygotowaną sentymentalną podróż w czasie.
Aż chce się napisać, że napisałeś za krótko, za mało.... Wszak tyle ciekawych wątków tam poruszyłeś....
Ale przecież będą jeszcze inne soboty wspomnień....
Prawda? ;-)
Co do ostatniego akapitu.... Jeszcze trochę... Jeszcze trochę. Ale jak juz zagoscimy w PO, to już na dobre :-)
Semper fidelis Orlando Magic!
Nick:
E-mail:

| Zapomnij
Content Management Powered by CuteNews