Autor: Skrzatos
Orlando zaczęło to spotkanie bardzo nerwowo, po kilku minutach Indiana prowadziła już 12-2. Gospodarze nie potrafili przeprowadzić składnej akcji. Gracze SVG próbowali swoich sił rzutami za trzy, ale żadna z 6 prób nie była skuteczna. Na ponad 5 min do końca 1q Orlando przegrywało 21-6. Po czasie gospodarze zaczęli niwelować straty, dwie trójki Cartera pod rząd i przewaga gości stopniała do 8 punktów (25-17). W ostatniej minucie Indiana zdobyła jeszcze 5 punktów i po 1 kwarcie wynik brzmiał 30-17. 14 z 17 punktów dla Orlando zdobył Carter.
Druga kwarta rozpoczęła się od akcji 2+1 dla gości, później jednak trójka Redicka i punkty Gortata zmniejszyły stratę do 12 punktów. Do połowy kwarty gracze Jima O'Briena utrzymywali bezpieczną przewagę. Od tego momentu Orlando zaczęło grać świetnie w obronie, wymuszanie strat, bliskie krycie i przewaga przyjezdnych topniała z minuty na minutę. Na przerwę mistrzowie konferencji schodzili z jednym oczkiem straty (54-53).
Trzecia kwarta była bardzo wyrównana, przez pierwsze 4 minuty skutecznie za trzy trafiali goście i odskoczyli na 5 punktów, lecz Orlando szybko potrafiło zniwelować straty. Wynik cały czas utrzymywał się na styku i na koniec tej odsłony Indiana prowadziła 81-79.
Ostatnią ćwiartkę Orlando zaczęło od punktów z rzutów wolnych za sprawą Dwighta Howarda. Przez 8 minut żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać przewagi, o czym świadczy wynik 96-96. Był to przełomowy moment tego meczu, od tej chwili na parkiecie dominowało Orlando, najpierw punkty Cartera, a następnie trójki dołożyli Lewis i Redick. Goście mieli problemy z trafieniem do kosza, co przez większość meczu bardzo dobrze im wychodziło. Ostatecznie po dwóch wyjazdowych porażkach Orlando pokonało w hali Amway Arena Indianę Pacers 106-98.
Liczymy na kolejne zwycięstwa, najbliższy mecz już w środę, kiedy to Orlando podejmować będzie Toronto Raptors.
GO MAGIC!!!!!!
Autor: MiqueL17 | Data dodania: 15.12.2009, 3:18
Dobry, ciekawy mecz! Niestety Magic znów zagrali słabo lecz oczywiście liczy się zwycięstwo!
W dalszym ciągu w naszej grze brakuje płynności, skuteczności i dobrego porozumienia! W tym meczu strasznie męczyliśmy się w ataku i poraz kolejny sprawdza się u nas to że jak 3-ki (9/29) nie siedzą to mamy problem! W defensywie też było słabo i tylko momentami broniliśmy jak należy!
Dobry mecz Cartera (wreszcie nie walił na siłę cegieł zza łuku tylko grał bliżej kosza, wjeżdżał itd) i Howarda oraz dwójki rezerwowych, Redicka i "dziadka" - Johnsona, który wkładał w grę mnóstwo energi i serca! A J-Will jak się zablokował tak nadal jest zamrożony!
Autor: jingles | Data dodania: 15.12.2009, 10:11
Cale szczescie ze mi nie przyszlo do glowy looknac pierwsza kwarte bo chyba bym cala noc po niej nie spal :] Na szczescie koncowy wynik pomyslny, dobrze ze te dwie trojki w koncowce wpadly wtedy kiedy byly najbardziej potrzebne. No i w koncu monster-game Howarda, skutecznosc z gry slabsza, ale to pewnie dlatego ze byl faulowany... Osobiste na wiecej niz 50% wiec jak na niego bez tragedii. A Wolves ograli Jazz - ta liga jest naprawde nieprzewidywalna :]
Autor:
Allen35 | Data dodania: 15.12.2009, 11:49
Volves po tym jka wrocil ten Love nie jest zla druzyna...
Autor:
meda11 | Data dodania: 15.12.2009, 12:53
AJ rzeczywiście niezły "numer" wykręcił w tym meczu

Przy 7as zaliczyć 1 stratę...
