Magicy potrafili wrócić do meczu i zafundować kibicom w Amway Center bardzo emocjonującą końcówkę spotkania z Bulls. Podopieczni trenera Thibodeau po kilku minutach 3q mieli aż 18 punktów przewagi, ale dzięki dobrej postawie Jameera Nelsona (32pkt, 6/9 za 3, 5 zb, 4 ast) naszym ulubieńcom udało się zbliżyć na 2 pkt, gdy na zegarze pozostało tylko 46 sekund. W kolejnej akcji Bulls zablokowany przez McRobertsa został Hinrich i ekipa z O-Town miała szansę na remis lub zwycięstwo. Niestety w kluczowym momencie spudłował Nelson i było po zawodach, ponieważ w kolejnej akcji celowo faulowany Deng wykorzystał dwa rzuty osobiste.
Całe spotkanie lepiej rozpoczęło się dla graczy trenera Vaughna – start 13:4 rozbudził nadzieje kibiców Magic, ale z biegiem czasu "Byki" potrafiły się odgryźć najpierw doprowadzając do remisu (15:15, 24:24), a następnie wychodząc na prowadzenie (29:28) na koniec pierwszej kwarty. Drugie 12 minut wyrównane do końcowych minut, kiedy to goście zdobyli 9 punktów (przy 5 Orlando) i na przerwę schodziliśmy mając 8 pkt straty (46:54).
Po raz kolejny nasza drużyna popełniła zbyt wiele strat, mieliśmy ich 2 razy więcej niż Bulls (12:6). W pomalowanym oddaliśmy też zbyt wiele punktów (32:42), a dodając do tego słaby mecz naszego najlepszego zmiennika (JJ Redick – 7 pkt, 3/12, w tym 1/8 za 3) mamy przyczyny porażki…
Po swoim historycznym występie Nik Vucević tym razem miał 20 pkt i 12 zb, choć na 2:54 do przerwy Nik nie miał jeszcze ani jednej zebranej piłki. Jameer Nelson wyrównał swój rekord kariery w zdobytych punktach (32), ale niestety w kluczowym momencie nie trafił.
Kolejny mecz na ławce rezerwowych przesiedział Harkless, którego w S5 ponownie zastąpił DeQuan Jones (4 pkt, 2 zb w 10 min gry). Po kontuzji z ławki wciąż wchodzi Turkoglu, ale nie błyszczy – wczoraj tylko 5 zb oraz 1 ast, a z gry miał 0/3…
Katem Magic okazał się frontcourt Bulls – trio Gibson, Boozer, Deng zanotowało 75 pkt, 25 zb oraz 7 ast.
Dla Orlando była to już siódma porażka z rzędu i teraz o zwycięstwo będzie bardzo ciężko. Na rozkładzie mamy Knicks, Blazers (wyjazd), Nuggets (wyjazd), Clippers (wyjazd) i Wizards (wyjazd), gdzie powinniśmy przerwać to pasmo przegranych. Czy nasza seria sięgnie do 10? Oby nie, ale będzie ciężko tego uniknąć. Tak czy inaczej musimy wierzyć i trzymać kciuki!
Be Magic!
Autor:
4.Michael | Data dodania: 05.01.2013, 21:22
Meczu niestety nie widziałem, ale szkoda tej, kolejnej minimalnej porażki. Mimo wszystko pokazaliśmy jednak, iż stać nas na walkę z czołówką ligi (choć to tylko pojedyncze batalie). Be Magic!