Magic przegrali ostatnie 7 spotkań, ale większość z nich minimalnie, po zaciętych końcówkach (o meczu z Raps lepiej zapomnieć). Dwa ostatnie spotkania Magic przegrali różnicą jednego kosza z liderami Southeast i Central Division. Teraz czas na lidera trzeciej z dywizji wschodnich - Atlantic.
Nowojorczycy są rewelacją obecnych rozgrywek i z bilansem 22-10 zajmują drugie miejsce w całej konferencji, tylko za Miami Heat. W 10 ostatnich spotkaniach wygrali jednak tylko pięciokrotnie, widać więc lekkie obniżenie niesamowitej formy z początku sezonu. Knicks udowodnili jednak w swym ostatnim starciu, że są niesamowicie groźni, w którym odprawili z kwitkiem San Antonio Spurs, pokonując ich w Madison Square Garden 100-83.
Do składu gości dzisiejszego spotkania powrócił ostatnio Amar'e Stoudamire. W dwóch spotkaniach z tego sezonu notuje jednak na razie marne 8 pkt/m i 1,5 zb/m. Liderami Knicks są niesamowici Carmelo Anthony - 28,9 pkt/m, 6,3 zb/m oraz J.R. Smith - 16,9 pkt/m, 5,2 zb/m. Dzielnie wtóruja im Felton, który jest najlepszym asystującym - 6,3 as/m i Chandler, który z kolei nie dość, że robi świetną pracę w obronie, to jeszcze jest najlepszy na deskach - 10,3 zb/m. Do tego aż 4 zawodników z NY rzuca za 3 z ponad 40-procentową skutecznością: Anthony - 43,3%, Kidd - 42,4%, Novak - 44% i Copeland - 41,7%.
W Magic, decyzją trenera, dwa ostatnie spotkania opuścił Harkless, a w jego miejsce szansę gry w pierwszej piątce dostał Jones. Sam Maurice wyraził swoją dezaprobatę dla takiej decyzji szkoleniowca. Poza tym poza składem pozostają Davis i Moore, którzy nie brali udziału w treningach przed meczem z Knicks.
Liczymy na przerwanie najdłuższej serii porażek naszych ulubieńców w tym sezonie. Nie ma wątpliwości, kto teoretycznie ma większe szanse w tym meczu, jednak dwa ostatnie spotkania przegrane tylko minimalnie mogą dawać nadzieję, że Magic sprawią niespodziankę. Mecz już o 1.00 czasu polskiego z soboty na niedzielę.
