Dzisiejsi rywale Magic, Trail Blazers, z pewnością nie są drużyną "do bicia". Portland z tarczą schodzili z dwóch ostatnich spotkań, a wciągu ostatnich dziesięciu meczów, przegrywali tylko trzykrotnie. Gospodarze najbliższego pojedynku pokonali w ostatnich dniach m.in zespoły z Nowego Jorku i San Antonio. Jeżeli nasi ulubieńcy chcą myśleć o zwycięstwie nad drużyną z Rip City, z pewnością muszą uważać na niesamowitego debiutanta Damiana Lilliarda, który, mimo że wybrany został dopiero z szóstym numerem ubiegłorocznego draftu, jest jak na razie najpoważniejszym kandydatem do nagrody Rookie of the Year.
Kolejnym kluczem do wygranej jest ograniczenie liczby strat i bardziej zespołowa gra. Lepsze występy nich dotychczas muszą zaliczyć J.J. Redick i powracający po kontuzji Hedo Turkoglu, który do tej pory tylko zawodzi. Liczymy, że świetną dyspozycję utrzyma
backcourt Magic - Jameer Nelson i Arron Afflalo niemal doprowadzili do zwycięstwa Magic nad Knicks. Mamy także nadzieję, że trener Jacque Vaughn mądrze rozdzieli minuty pomiędzy dostępnych koszykarzy i pozwoli grać zarówno doświadczonym, jak i młodym zawodnikom.
Początek spotkania we wtorek nad ranem, o godzinie 4:00 czasu polskiego. Godzina nie sprzyja oglądaniu koszykarskich starć, ale może to właśnie za kilkanaście godzin, będziemy wreszcie mogli świętować triumf Orlando Magic.
