Nikt nie spodziewał się, że Magic zakończą serię porażek w ostatnim spotkaniu przeciwko Los Angeles Clippers, a jednak, ku naszej wielkiej radości stało się inaczej. Mimo iż przez całe spotkanie rywale nieznacznie prowadzili, na nieco ponad 40 sekund przed końcową syreną J.J Redick zmienił losy spotkania. Zespół z Florydy znów wygrał w Staples Center, choć kolejny raz zabrakło jednego z liderów - Glena Davisa.
Za kilkanaście godzin Magic zakończą wyjazdową serię spotkań. Rywalem będzie drużyna ze stolicy USA - Washington Wizards, z którą nasi ulubieńcy już dwukrotnie mierzyli się w sezonie 2012/13. Jak było do tej pory? 19 grudnia w Orlando podopieczni Jacque'a Vaughna sprostali "Czarodziejom", a najlepszym zawodnikiem w ekipie gospodarzy okazał się zdobywca 17 "oczek" - Redick. Po 15 punktów na swoim koncie zgromadzili Arron Afflalo i E’Twaun Moore. W Wizards prym wiódł Nene - 20 punktów na koncie. Odmienne nastroje zapanowały kilkanaście dni później. Mimo 17 punktów przewagi na korzyść drużyny z O-Town, rywale zdołali dogonić wynik, a ostatecznie zwyciężyli 105:97 i z porażką odesłali gości na Florydę. Kluczowym zawodnikiem w tym starciu był rezerwowy - Jordan Crawford, który zgromadził 27 punktów. W ekipie Magic najlepiej spisali się Arron Afflalo - 26 punktów, oraz Redick - 23.
Za kilkanaście godzin któraś z drużyn wyjdzie na prowadzenie w tej serii. Warto zauważyć, iż Wizards to aktualnie najgorsza drużyna w lidze NBA (bilans 6-28). Przedwczoraj udało im się odnieść zwycięstwo we własnej hali, gdy mierzyli się z Atlantą Hawks. W tamtym spotkaniu debiut w sezonie 2012/13 zaliczył numer jeden draftu 2010 - John Wall. 22-latek spędził na parkiecie około 20 minut i zdobył 14 punktów, a także miał cztery kluczowe podania. Liderem zespołu niezmiennie pozostaje Crawford - średnie na poziomie 15.6 punktu, 4 zbiórki oraz 4.6 asysty.
Magic znów zabraknie Glena Davisa, ale jego powrót znacznie się przybliża i możemy być pewni, że wkrótce znów zobaczymy go na parkiecie. Nie wystąpią również Al Harrington, E’Twaun Moore, Gustavo Ayón, a wątpliwa jest obecność Hedo Turkoglu, który wrócił co prawda po kontuzji, lecz jest jeszcze daleki od optymalnej formy. W dzisiejszym starciu ciężar gry znów spocznie więc na barkach takich zawodników jak Afflalo, Redick, Nelson, czy Vucevic. Liczymy, że nasi ulubieńcy uskrzydleni ostatnim niespodziewanym zwycięstwem i tym razem odniosą sukces. Start meczu o godzinie 01:00 czasu polskiego.
