Podniesieni na duchu po zwycięstwie nad Clippers, Magic przystąpili do kolejnego starcia - z Washington Wizards. Jednakże od samego początku do samego końca mecz nie układał się po myśli podopiecznych Jacque'a Vaugna, a na niewiele zdał się powrót do gry Glena Davisa i E'Twauna Moore'a. "Czarodzieje" kontrolowali przebieg spotkania i wręcz zmietli naszych ulubieńców z parkietu, bo tylko tak można określić porażkę różnicą 29 punktów (najwyższe zwycięstwo Wizards w tym sezonie).
W ekipie z Florydy najlepiej spisał się Jameer Nelson, który nie tylko zdobył 19 punktów, ale również miał 12 kluczowych podań. Bardzo dobry powrót na parkiety NBA zaliczył wspomniany Glen Davis. Skrzydłowy przebywał na parkiecie prawie 18 minut, a w tym czasie zdołał zgromadzić 13 punktów i 4 zbiórki. Na swoim poziomie zagrał Nikola Vucevic - zapisał kolejne double-double: 13 punktów i 13 zbiórek.
Aż sześciu zawodników drużyny przeciwnej zakończyło mecz z dwucyfrową ilością punktów na koncie, a najlepszymi okazali się Emka Okafor (19 pkt. 11 zb.), A.J. Price i Kevin Seraphin dołożyli po 18 "oczek", a z 17 punktów zgromadził debiutant - Bradley Beal.
Jeśli chodzi o sam przebieg spotkania, "Magikom" przed przerwą udało się zniwelować 19 punktów straty do 6, lecz Wizards zagrali najlepszą trzecią kwartę w sezonie 2012/13, bo zgromadzili w niej aż 37 "oczek". Po tym starciu z pewnością można mieć duże pretensje do obrony naszych ulubieńców, a szczególnie do powrotu do defensywy. - To było straszne. Nie wiem, czemu to wychodziło źle, ale niestety było źle - skomentował J.J. Redick. Coach Vaughn krótko skwitował wysoką porażkę: - Są takie noce w NBA, których nie chciałbyś mieć.
Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zgodzić się ze szkoleniowcem. Magic zawiedli w tym meczu na obu końcach parkietu. Ogółem mówiąc - w obronie pozwolili rywalom na rzuty ze skutecznością 56%, a w ofensywie trafiali ze skutecznością nieco ponad 42%.
Tak oto Orlando Magic odnieśli drugą w tym sezonie porażkę z Wizards i przeciwko dywizyjnym rywalom notują aktualnie bilans 1-2. Ostatni mecz między nimi odbędzie się pod koniec marca. Warto na końcu dodać, iż Magic w kolejnym meczu wreszcie powrócą do Amway Center, a ich rywalem będzie Indiana Pacers. Jedyne pozytywy z ostatniego spotkania? Chyba tylko powrót kontuzjowanych zawodników...
Autor:
4.Michael | Data dodania: 15.01.2013, 16:26
Co to ku..a miało być? Jestem w szoku, żeby z takimi "ogórkami" dostać takie baty

a Afflalo to chyba naćpany był!? Koszmarny mecz.. wrrr...
Autor: jingles | Data dodania: 15.01.2013, 19:59
No to taki właśnie sezon dla Orlando - wygrana z drużyną z najlepszym bilansem, po czym baty od tej z najgorszym. Takie mecze się muszą zdarzać, ale na szczęście nie ma ich wiele (poprzednio z Raps).
A luty się zbliża...
Autor: meda11 | Data dodania: 15.01.2013, 20:18
Oby Vaughn trzymał jak najdalej Davisa od Nika, a Hennigan posłał naszego PF choćby za chipsy. Vucević grając obok Nicholsona i średniaków pokroju JMR rozwija się w błyskawicznym tempie i grzechem byłoby teraz to zepsuć. Pod nieobecność Glena zaliczać 14.5 pkt i 14.7 zb to nie w kij dmuchał - skok odpowiednio o ok. 4 pkt i 6 zb robi wrażenie.
Autor: jingles | Data dodania: 15.01.2013, 22:07
Z posłaniem Davisa za chipsy to rozumiem, że było podkreślenie sytuacji, bo ja uważam że za Davisa można dostać sporo dobrego, biorąc pod uwagę jego dyspozycję w tym i zeszłym sezonie, ale to fakt - jego wymiana może okazać się dla nas jak najbardziej na korzyść w dłuższej perspektywie. Z resztą to samo może tyczyć się Afflalo, a jeszcze bardziej Redicka i nie zdziwię się jeśli któryś z nich, albo nawet oboje, niebawem zmienią kluby. Chociaż oczywiście za Redickiem będę tęsknił...
A jeszcze o meczu, obejrzałem na razie I połowę i to co zrobił Nelson na koniec 2. kwarty to po prostu miazga :D Blok Isha też kozak :D Gość w końcu zaczyna coś tam grać.