Ostatnimi czasy Magic wydają się lubić wygrywać z silnymi ekipami jak Clippers czy Pacers, a przegrywać ze słabiakami jak Wizards, czy dzisiaj z Bobcats, którzy przegrali 24 z ostatnich 26 spotkań. Tym samym była to szósta porażka z rzędu Orlando z drużynami z ujemnym bilansem.
"Mamy bilans 14-25 więc musimy mieć respekt dla każdego. Oni są młodą ekipą. Może nie grają najlepiej, ale grają w NBA, a to oznacza, że potrafią grać. Szanowaliśmy ich. Po prostu nie zagraliśmy wystarczająco dobrze." - powiedział Nikola Vucevic.
Pierwsze 5 pkt dla Magic zdobył DeQuan Jones, następnie dał o sobie znać Nelson trafiając layupa i dwie trójki z rzędu. W ekipie gości błyszczeli w pierwszej odsłonie Walker i Henderson - zdobywcy odpowiednio 10 i 9 pkt. Początek meczu był wyrównany i po 12 minutach gry był remis po 28. Druga część wyrównana była do momentu gdy na zegarze odliczającym czas pozostało 3:50 min do jej końca. Wtedy to dobra obrona Cats spowodowała zastój Magic, którzy do końca tej kwarty zdobyli tylko 2 pkt przy 13 gości. Do przerwy było 57-45 dla Charlotte. W trzeciej odsłonie Magic nieco podgonili i wygrali tą odsłonę różnicą 7 oczek, w sporej mierze za sprawą Redicka, który zdobył w tej kwarcie 8 pkt, w tym trafiając trójkę równo z syreną kończącą trzecią część spotkania. W decydującej kwarcie najpierw goście odskoczyli, później Magic gonili i gdy na minutę do końca mieli piłkę i 4 pkt straty - stratę popełnił Afflalo, dostał przy tym przewinienie techniczne i było po meczu.
"Nie zawsze trzeba szukać gwizdka. Powinienem oddać lepszy rzut." - skwitowal swoją ostatnia akcję Afflalo.
Bardzo ciekawą statystyką z tego spotkania jest fakt, że obie ekipy oddały i trafiły dokładnie tyle samo rzutów z gry (37-79, 46,8%). Bobcats zdecydowanie częściej byli jednak na linii rzutów wolnych i trafili ich więcej niż Magic, to zdecydowało o ich zwycięstwie, mimo większej ilości celnych trójek Magic. Goście zagrali także lepiej na tablicach (43-36) i tracili mniej piłek (10-14).
Największy wkład w zwycięstwo Cats miał Kemba Walker - 25 pkt, 8 zb, 5 as. Wtórował mu Henderson - 17 pkt, a Warrick i Sessions zanotowali po 15 pkt. Wśród Magików po raz kolejny bardzo solidnie zagrał Nelson - 22 pkt, 7 as, 5 zb, a najlepszym strzelcem okazał się Afflalo - 23 pkt. Dwucyfrową ilość punktów zanotowali także Redick - 13, Nicholson - 10 oraz Vucevic - 11, któremu zabrakło 1 zbiórki do kolejnego (dziewiątego z rzędu) double-double.
Kolejny mecz Magic rozegrają z niedzieli na poniedziałek przeciwko Dallas Mavericks, ponownie we własnej hali. Mecz rozpocznie się o północy czasu polskiego.
Autor:
4.Michael | Data dodania: 19.01.2013, 4:15
Strasznie kiepski mecz i słaba gra naszej ekipy.
Autor:
skrzatos | Data dodania: 19.01.2013, 21:30
zagrali bez energii, kibice też spali, ja też usypiałem... oby takich meczy jak najmniej. Przegrywać można, ale w dobrym stylu. ;)
Be Magic!