Oba zespoły spotkały się w bieżących rozgrywkach już dwukrotnie. 16 listopada Magic tryumfowali w Detroit 110-106. Pięć dni później rywalizacja przeniosła się do Orlando, gdzie nasi ulubieńcy także zwyciężyli (90-74). Największy wkład w wygraną miał wtedy debiutant Andrew Nicholson – autor 15 punktów. Wśród gości spotkania najlepiej zagrał Greg Monroe, który dorobek swojej drużyny powiększył o 19 punktów, miał także 9 zbiórek.
Jeśli Magic chcą zapisać dziś na swoim koncie kolejne zwycięstwo, z pewnością muszą poświęcić wiele uwagi właśnie temu zawodnikowi. Center Pistons notuje średnie na poziomie ponad 15 punktów i 9 zbiórek. Trudne zadanie stoi więc przed Nikolą Vucevicem, któremu przyjdzie kryć lidera Detroit, a doskonale wiemy, że Szwajcar nie należy do najlepszych defensorów. Monroe miał duży udział w niedzielnym zwycięstwie nad Celtics, jednak bardzo wspomógł go wtedy Andre Drummond. Pierwszoroczniak po stronie gospodarzy najbliższego meczu po stosunkowo słabym starcie rozgrywek, zaczyna grać tak, jak na 9. pick draftu przystało.
Pistons bez wątpienia nie należą do czołówki ligi, minimalnie wyprzedzając Magic, jednak w ostatnich dniach ich gra wygląda zdecydowanie lepiej niż na początku sezonu. "Tłoki" wygrały sześć z ostatnich dziesięciu meczów, ostatnio pokonując takie zespoły jak Boston Celtics, Atlanta Hawks czy Miami Heat. Detroit z pewnością można zwyciężyć, jednak biorąc pod uwagę dyspozycję naszych ulubieńców, może być o to wyjątkowo trudno, zwłaszcza, że nasi rywale dobrze spisują się przed własną publicznością (11-11). Mimo wszystko uważam, że mamy realne szanse na zwycięstwo w The Palace of Auburn Hills, choć nie dokonamy tego bez wyraźnego wkładu naszych liderów. Davis, Afflalo, Nelson i Redick grają w kratkę, a to od ich dyspozycji często zależą końcowe rezultaty Magic.
Mecz odbędzie się o godzinie 1:30 czasu polskiego w nocy z wtorku na środę w The Palace of Auburn Hills w Detroit, stanie Michigan. Zapraszamy do wspólnego kibicowania na naszej stronie.