Magic przystąpili do meczu bez Arrona Afflalo skarżącego się przed spotkaniem na ból łydki. Jego miejsce w pierwszej piątce zajął Maurice Harkless, który spisał się w tej roli rewelacyjnie.
Nets zaczęli budować przewagę już w pierwszej kwarcie. Cały wyjściowy skład naszych rywali przyłożył swoją cegiełkę do dziesięciopunktowego prowadzenia, jakie gospodarzom udało się wypracować w pierwszych dwunastu minutach. Po stronie Magic wyraźnie wyróżniał się Nikola Vucević, który w tej części meczu zdobył 8 punktów.
W kolejnej odsłonie niewiele się zmieniło. "Sieci" kontrolowały przebieg spotkania, a ich przewaga wzrosła nawet do 18 punktów. Przełom nastąpił w trzeciej kwarcie, kiedy to podopieczni trenera Vaughna zabrali się do odrabiania strat. Spory udział mieli w tym Harkless, Vucević i Davis, dzięki którym Magic zbliżyli się nawet na sześć "oczek".
W ostatniej części meczu gospodarze nie dali złudzeń swym rywalom i dobitnie przypieczętowali swoje zwycięstwo. Nets zalewali nas gradem trójek, a naszym ulubieńcom z trudem szło zdobywanie jakichkolwiek punktów. Przewaga Brooklynu wzrosła na cztery minuty przed końcem spotkania do 26 punktów (67-93). Ostatecznie rezerwy Magic, które pojawiły się wtedy na boisku, zdołały jeszcze odrobić kilka "oczek" i jednostronny pojedynek zakończył się rezultatem 77-97.
Jeżeli chcesz coś zmienić, musisz zrobić coś, by to zmienić - mówił po meczu sfrustrowany Glen Davis. - Nie możemy modlić się i mieć nadzieję, że nasi rywale spudłują; musimy zrobić coś, by spudłowali. Nie możemy liczyć na to, że piłka jakimś cudem wpadnie do kosza; naszym zadaniem jest dostarczenie tej piłki do obręczy! To zaczyna się od liderów. Postawiłem sobie poprzeczkę wysoko i nie spełniam oczekiwań. Muszę ciężko pracować, by Glen Davis, który ma wpływ na grę, powrócił.
Wyjątkowo słabo we wczorajszym meczu zagrał J.J. Redick. Obrońca trafił tylko dwa z trzynastu oddanych rzutów, zdobywając pięć punktów. Dzień wcześniej Redick wyrównał rekord kariery powiększając dorobek swojej drużyny aż o 31 punktów.
Bez Arrona [Afflalo], myśleliśmy, że musimy z Jameerm [Nelsonem] oddawać więcej rzutów, by pomóc naszej ofensywie, jednak tak się nie stało. - mówił po spotkaniu J.J. Redick.
Z kolei najlepszy mecz w dotychczasowej karierze rozegrał Maurice Harkless. Dziewiętnastoletni debiutant zdobył wczoraj 16 punktów, 4 zbiórki i 3 przechwyty, rzucając na 70% skuteczności.
Staram się wynosić coś z każdego meczu - powiedział Harkless, który przez rok grał na nowojorskiej uczelni St. John’s. - Staram się po prostu pracować. Nigdy nie wiesz, kiedy trener wywoła twój numer i wyjdziesz na boisko, więc zawsze musisz być gotowy, musisz być w formie i musisz być skupionym. Bez wątpienia taki mecz mnie buduje, ale osiągnąłem to dzięki ciężkiej pracy, więc wciąż będę ciężko pracował.
Harkless znany był nam do tej pory jako świetny zawodnik w defensywie, jednak po drugiej stronie boiska rzadko decydował się na rzuty, a jeśli już je oddawał, to w większości nie były one skuteczne. Dziś Maurice częściej wchodził pod kosz, był pewniejszy siebie, dzięki czemu trafiał też zza łuku.
Wpływ na wysoką porażkę z pewnością miał także terminarz. Magic grali back-to-back i musieli w mniej niż jeden dzień przenieść się z Orlando do oddalonego o ponad 1700km Nowego Jorku.
Tempo gry w połączeniu z ciągłymi podróżami, grą każdego dnia, to bardzo trudne. Chodzi mi o to, że rozegraliśmy do tej pory więcej meczów niż ja rozegrałem przez całą swoją dotychczasową karierę. - mówił po meczu nieprzyzwyczajony do częstotliwości spotkań w NBA Maurice Harkless.
Magic zostaną w Nowym Jorku, gdzie po jednym dniu odpoczynku zagrają w hali Madison Square Garden przeciwko Knicks.
Autor:
4.Michael | Data dodania: 29.01.2013, 20:18
Jak mówiłem: Redick niczym się nie różni od Afflalo (poza dnem w def.) irytuje mnie już ten gość, bez kitu! Harkless b. ładnie się zaprezentował jako starter, więc 3ba dać mu szansę. Zresztą brak minut dla Moe i Nicholsona, to według mnie totalny brak tzw: "nosa trenerskiego" co zarazem psuje i niszczy te młode talenty... przecież lepiej grać Turasem i innymi Magicami...
Autor: 99zajac99 | Data dodania: 29.01.2013, 21:36
tak tak Redick dno 10 asyst samo się rozdało
Autor:
4.Michael | Data dodania: 30.01.2013, 14:39
10 asyst widzisz, ale skuteczności w tym meczu (2/13 i 1/8 za 3 + 3 straty) i generalnie jego gry w kratkę to już nie widzisz, tak? Ostatnio 31 pkt i super % z gry, a teraz 5 pkt i jednym słowem żenada! A te 10 asyst to raczej zasługa innych, a nie jego samego (tak na marginesie).. Czytaj ze zrozumieniem, bo chodziło o to, że w defensywie, Redick jest zbyt często po prostu ogrywany jak dziecko. pzdr.
Autor: 99zajac99 | Data dodania: 31.01.2013, 1:11
to Ty czytaj ze zrozumieniem. Nie wspomniałem słowem o jego defensywie tylko napisałem ze miał 10 asyst a to nie tak łatwo zdobyć, i nie należy na nim stawiać krzyżyka nie bez powodu duża część ligi się nim interesuje.
Autor:
4.Michael | Data dodania: 31.01.2013, 14:48
@ zajac.. ja o niebie, Ty o chlebie!
"tak tak Redick dno 10 asyst samo się rozdało"
Właśnie ja wspomniałem o def. że w tym elemencie gry jest DNEM, że gra ten sam basket, co Afflalo i na podobnym poziomie, z tą różnicą, że jest od AA4 zdecydowanie gorszym obrońcą! Więc prosze Cię - nie pouczaj mnie kolego rozumowania treści tekstu, bo widać gołym okiem, kto ma z tym problem, jeśli nie trybisz o co kaman!? Btw: kto stawia na nim krzyżyk? Bo na pewno nie ja.. mnie tylko wqrwia po prostu jego nierówna gra, gdzie raz zagra super mecz,a następnie żenade na maxa - i tak w kółko przez cały sezon - podobnie zresztą, jak i Afflalo. Koniec tematu, bo nie mam zamiaru się tu produkować...
pzdr.