Po 10 przegranych w różnym stylu meczach nadszedł czas na mecz z przeciwnikiem bardzo wysokiej klasy. Clippers są obecnie 3. siłą na zachodzie i bardzo trudno ich powstrzymać w ofensywie. Są na 4 miejscu pod względem skuteczności w całej lidze. Nie tak dawno drużyna LAC miała fantastyczną serię 17 wygranych meczy z rzędu, obecnie przeżywają kryzys bo we wszystkich trzech meczach w lutym gracze z Los Angeles schodzili z parkietu pokonani a ich katami nie były wcale najmocniejsze drużyny (Raptors, Wizards). Jednak i my w ostatnim meczu z naszymi rywalami znaleźliśmy na nich patent i ograliśmy ich 104-101, koncertowo wręcz grając 4 kwartę zdobywając w niej 29 punktów przy 18 naszych rywali. Jednak wtedy nasz skład był znacząco inny niż obecnie.
Zdrowi wtedy JJ i Afflalo rzucili naszym rywalom w sumie 51 punktów a 18 kolejnych oczek dodał Vucevic. Dzisiaj najprawdopodobniej będziemy musieli sobie poradzić bez 2 pierwszych którzy leczą jeszcze drobne urazy. Występ Davisa jest wykluczony jednak 3 naszych pozostałych rekonwalescentów (Redicka, Afflalo i Nelsona) określa się jako day-to-day a o ich absencji lub tez pojawieniu się na parkiecie dowiemy się przed samym spotkaniem.
W ostatnim naszym znacząco przegranym spotkaniu z "Sixers" bardzo trudno szukać pozytywów. Cieszyć może niezła gra Moora który zdobył 18 punktów. Mnie osobiście nie rozczarowała również postawa naszego weterana Turkoglu, mimo braku celnego rzutu Hedo miał 6 asyst, 4 zbiórki, 1 przechwyt i tylko 1 stratę a nasza drużyna gdy on przebywał 18 minut na parkiecie była na największym plusie (+5).
Jednak nie tylko naszą drużynę nie oszczędzają kontuzje. Drużyna LAC przystąpi do tego spotkania bez swoich dwóch największych gwiazd Chrisa Paula i Blake Griffina. Pod ich nieobecność grę na siebie powinni wziąć Jamal Crawford rzucający średnio 16.9 PPG oraz nasz były zawodnik Matt Barnes (10.6 PPG).
Mecz odbędzie się w nocy o godzinie 1:00 naszego czasu w hali Amway Center. Nie pozostaje nam nic innego jak wstać w nocy i czekać na zwycięstwo naszej drużyny.
