Pech? Brak koncentracji? Nieumiejętność dobicia rywala w końcówce? Świadoma walka o 1. pick w drafcie? Przepraszam że tworzę teorie spiskowe, ale naprawdę nie wiem czym usprawiedliwić taką niemoc naszej drużyny w czwartych kwartach spotkań. Schemat tegorocznych meczy wygląda bardzo podobnie. Po 3 kwartach wyrównanego spotkania zazwyczaj zupełnie zawalamy końcówkę i przegrywamy spotkanie za spotkaniem. Nie inaczej było dzisiaj kiedy to ekipa "Wujka Drew" bezlitośnie wykorzystała naszą słabą grę w ostatniej ćwiartce i pokonała naszych ulubieńców 108-119. Był to już nasz 12. kolejny mecz, z którego schodzimy na tarczy.
Podczas całego spotkania to nasza drużyna ładniej kreowała akcje, częściej asystowała, wygrała walkę na tablicach, ale jedna statystyka nas dobiła. Straty. 19 strat przy tylko 6 Kawalerzystów to jak łatwo sobie obliczyć około 26 punktów więcej zdobytych z kontrataków. I mimo że przegraliśmy to spotkanie chciałbym pochwalić naszą drużynę oraz kilku zawodników indywidualnie.
Zacznę od największego zaskoczenia w tym meczu jak dla mnie, mianowicie Arrona Afflalo. Po powrocie z "L4" nasz podstawowy SG zagrał całkiem dobre spotkanie rzucając 23 punkty. Niestety skuteczność jego rzutów nie powalała i nawet ze swoich ulubionych pozycji tuż przy linii końcowej pudłował. Zebrał również 4 piłki i miał 3 asysty.
Bardzo dobre spotkanie zagrał również Nicholson zdobywając 21 punktów (skuteczność 9-13), zebrał również 8 piłek i gdy przebywał na parkiecie Magic byli na 0 (jedyny zawodnik nie z minusem).
Nikola Vucevic. O tym zawodniku każdy fan naszej strony napisał już dziesiątki pozytywnych komentarzy, ja tylko wspomnę o jego kolejnym 28. już double-double tym razem na poziomie 25 punktów (życiowy rekord) i 13 zbiórek (w tym 5 na atakowanej tablicy). Niestety wszyscy wiemy jak wiele jeszcze pracy czeka naszego młodego centra żeby dorównać poziomowi (szczególnie w obronie) Shaqa i Howarda.
Josh McRoberts: jego dosyć krótki 12 minutowy występ okraszony był 2 celnymi trójkami i jednym celnym rzutem za 2 jednak to w trakcie jego pobyty na parkiecie Magic byli na największym minusie.
Nie urzekł mnie swoją grą dzisiaj Nelson. Mimo przyzwoitych statystyk (15 punktów, 13 asyst i 5 zbiórek) jego gra momentami była dosyć chaotyczna i nie bez przyczyny zaliczył aż 6 strat. Bardzo dobrą robotę w kryciu go na całym parkiecie wykonywał dobrze znany polskim kibicom Alonzo Gee.
Drużyna gospodarzy tradycyjnie oparła swoje główne siły w ataku na Kyrie Irvingu, który zagrał dobre spotkanie rzucając 24 punkty oraz zaliczając 8 asyst i 6 zbiórek. Wybitnie pomagali mu Tristan Thompson (16 pkt), Dion Waiters (15 pkt) i rezerwowy Marreese Speights (3-13 z gry za to 12-12 z linii rzutów osobistych).
Kolejne nasze spotkanie nie będzie należało do łatwych, bo w nocy z niedzieli na poniedziałek podejmujemy u siebie Damiana Lillarda i jego Portland Trail Blazers.
Autor:
redzik | Data dodania: 09.02.2013, 14:17
To byl naprawde bardzo fajny meczyk.porzadna skutecznosc,wiecej zbiorek i asyst...tylko te nieszczesne straty-19 to jest na dluzsza mete zdecydowanie nie do przyjecia.Przed meczem zastanawialem sie jaki Afflalo powroci..no i zagral bardzo dobrze,tak jak na przelomie grudnia i stycznia gdy w 13 kolejnych spotkaniach notowal srednie 22,2 pkt na dobrej skutecznosci.Lubie tego chlopaka,ktory z roku na rok poprawia statystyki,a ten jego rzut z odchylenia-miodzio:)juz tylko Bobcats za nami...WE WILL!!!
Autor:
4.Michael | Data dodania: 10.02.2013, 20:24
..sie chłopaki rozkręcają... :) wali mi tu "podstawą" ale dobrze jest!
pzdr. Smoki