Gracze trenera Vaughna odnieśli zasłużone zwycięstwo 110:104, które przerwało ich serię dwunastu meczy po których z parkietu schodzili jako pokonani… Ostatniej nocy wszystko było inaczej, Magicy w końcu do gry mieli dostępnych prawie wszystkich zawodników. Z powodu kontuzji na parkiecie nie zobaczyliśmy tylko Turkoglu (plecy), Harringtona, który wciąż czeka na debiut oraz z oczywistych względów (kontuzja do końca sezonu) Davisa. Do składu po 3-meczowej absencji w roli rezerwowego powrócił JJ Redick.
Ten mecz udało się wygrać w dużej mierze dzięki świetnej grze naszych rezerwowych, którzy wypunktowali ławkę przyjezdnych 51-28. Pomimo słabego początku (10-17) nasi ulubieńcy potrafili zebrać się w garść i poprzez zaangażowanie oraz mądre decyzje jakie podejmowali na koniec kwarty zbliżyliśmy się na 4 pkt (22-26), a po kilku minutach następnej wyszliśmy na prowadzenie (27-26). Magicy powoli przejmowali kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie i po bardzo dobrej 2. ćwiartce (33-23) na przerwę schodzili z 6 pkt przewagi (55-49). W kwarcie nr. 3 goście starali się odrabiać straty, ale na staraniach się skończyło, ponieważ Magicy byli skoncentrowani podczas tego spotkania i nie mieli dłuższych chwil słabości czy też okresu słabszej gry. Przed decydującą odsłoną ekipa z O-Town wciąż była na prowadzeniu (79-72) po wyrównanej (24-23) 3. odsłonie. W ostatnich 12 minutach Magicy osiągnęli największe (13-punktowe) prowadzenie i pewnie dowieźli zasłużone zwycięstwo do końca!
W pierwszej połowie bardzo dobrze w defensywie spisywał się Nik Vucević, który zatrzymał Aldridge’a na 3/10 z gry. Młody center Magic blisko krył swojego rywala, dobrze się zastawiał, co przyniosło oczekiwane efekty. Drugą połowę lider gości miał bardziej udaną i mecz zakończył z dorobkiem 25 pkt (12/21 z gry), 6 zb oraz 5 ast. Nik z kolei w ciągu 31 minut spędzonych na parkiecie zaliczył 17 pkt, 19 zb oraz 3 ast. Jednak bohaterem spotkania został ulubieniec kibiców JJ Redick – zdobywca 22 pkt (9/13) oraz 5 ast. Nie można nie wspomnieć o Nelsonie, który mimo słabego strzelecko wieczoru (4/18) rozdał aż 15 asyst, co jest jego życiowym osiągnięciem. Jedno z najlepszych spotkań w karierze rozegrał Gustavo Ayon – 16 pkt, 11 zb, 5 ast plus dobra obrona oraz wielkie zaangażowanie, które dawało koszykarzom Magic dużego kopa.
Na to spotkanie przybyło 17966 kibiców i w końcu w dobrych humorach (oprócz fanów Portland) mogli opuszczać halę.
Kluczowymi czynnikami zespołowymi, które przyczyniły się do zwycięstwa były zbiórki, których ogółem mieliśmy o 12 więcej (50-38), ale na atakowanej tablicy kompletnie zdominowaliśmy rywali aż 17-5! Kolejna rzecz to ograniczenie strat, Magicy szanowali piłkę, ale grali bardzo kombinacyjne akcje, które bardzo podobały się kibicom zgromadzonym w Amway Center.
In the paint zdobyliśmy ponad połowę naszych punktów (60), co również miało duży wpływ na końcowy wynik. Co do skuteczności obu ekip to była ona zbliżona (50,5% - 50,6% z gry, 33,3% - 37% za 3) tylko w rzutach osobistych była widoczna spora różnica na korzyść Trail Blazers (goście trafili 10 z 12 rzutów, a Magicy 11/18).
"To naprawdę tylko nasza zespołowa obrona. Jeśli przestaniemy popełniać tak wiele błędów, indywidualnych przestoi i nadal będziemy pomagać sobie w obronie to będzie to funkcjonować. Potrafimy utrzymać się w meczu ze względu na naszą ofensywę, ale by wygrać mecz musisz zatrzymać rywala i my to zrobiliśmy." – powiedział po meczu Afflalo.
Punkt zwrotny – W ciągu trzech minut w drugiej kwarcie Gustavo Ayon
podał w taki sposób do Nicholsona, następnie zablokował rzut, pomógł przechwycić piłkę (ostatecznie
steal zaliczony Afflalo) i w tej samej akcji trafił z półdystansu! Portland już w dalszej części meczu nie wyszło na prowadzanie.
Bardzo słaby występ zaliczył rookie Damian Lillard, który miał 1/16 z gry, 4 straty, 3 razy został zablokowany, ale zaliczył 12 asyst.
"Nie powiedziałbym, że to był mój najgorszy występ w karierze. Strzelecko to był mój najgorszy mecz, prawdopodobnie."Młodzi gniewniMoe Harkless zagrał 30 minut, ale nie odegrał znaczącej roli w tym meczu. Tylko 4 punktów i 4 zbiórki, ale można było się trochę tego spodziewać po powrocie Afflalo i Redicka.
Solidny na półdystansie
Andrew Nicholson zagrał na 14 pkt (5/9) i 5 zb w ciągu 22 minut.
Vucević po tym spotkaniu ma średnią zbiórek 11.6, w tym meczu zaliczył aż 19! Nik kontynuuje serię 30 spotkań z rzędu z 9 lub więcej zbiórkami w meczu. Lider w zbiórkach na mecz w NBA to Dwight Howard i notuje ich… 11.7, Hello Dwight!
Kyle O’Quinn gra ostatnio coraz więcej, niestety wczoraj gdy był na parkiecie Magicy byli -13, ale i tak zagrał przyzwoicie – 7 pkt oraz 2 zb w 11 minut. Z czasem będzie tylko lepiej.
Backup Nelsona
E’Tuwaun Moore bez rewelacji, 4 pkt i tylko 1 asysta.
DeQuan Jones zagrał tylko 5 min, rzucił tylko raz i trafił, taka prawda, że po powrocie JJ’a i Afflalo DeQuan nie będzie grał dużych minut z ławki…
To zwycięstwo Magikom było bardzo potrzebne i w końcu się udało! Dobry styl, zaangażowanie w defensywie całego zespołu oraz dobry zespołowy atak. Takich spotkań życzymy sobie więcej!
Be Magic!
WE WILL.