Poniższe opisy są mieszanką prostych statystyk oraz moich subiektywnych odczuć, dlatego zapraszam do polemiki i wyrażania własnych opini na temat samych zawodników jak i mojej oceny. Zawodnicy wymienieni w kolejności alfabetycznej.
Arron Afflalo
Afflalo po kilku świetnych spotkaniach na początku 2013 roku, kolejne niezłe występy przeplatał z bardzo słabymi, jak choćby te ze zdobyczami 2 pkt (1-11 z gry), 0 pkt (0-4 z gry) czy 4 pkt (2-7 z gry); dwa ostatnie przeciwko Pistons. Potem opuścił jeszcze kilka spotkań z powodu kontuzji łydki, a po powrocie rzucił w przegranym meczu z Cavs 23 pkt. Wciąż pozostaje on najlepszym strzelcem drużyny z O-Town, jednak wciąż przekonuje mnie, że nigdy nie będzie liderem, za to świetnym role playerem - owszem.
Gustavo Ayon
Meksykanin jest jednym z zawodników, którzy mogą znacznie skorzystać na kontuzji Glena Davisa. Ayon ma dzięki temu więcej szans na pokazanie się na boisku i choć nie jest zawodnikiem spektakularnym, to jako trzecia/czwarta opcja pod koszem sobie radzi, szczególnie gdy dostaje sporo minut.
Glen Davis
"Big Baby" to jeden z największych pechowców tego sezonu. W połowie stycznia powrócił po prawie miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją barku, a pod koniec tegoż miesiąca złamał nogę w, wydawałoby się, zupełnie niegroźnej sytuacji i w kolejnym opisie zawodników będę mógł ewentualnie ocenić jak jeden z kapitanów Magic prezentuje się w garniturze na ławce, bo dla niego sezon się już skończył. W tych kilku styczniowych meczach prezentował się średnio i oddawał za dużo niepotrzebnych rzutów.
Moe Harkless
Przyzwyczailiśmy się już do twardej gry Harklessa w obronie, którą najmłodszy gracz w składzie Orlando kontynuuje, ale pod nieobecność Afflalo i Redicka młody skrzydłowy pokazał, że potrafi też zdobywać punkty. Najlepszy mecz zanotował przeciwko Bucks, kiedy zdobył 19 pkt i miał 14 zb. Harkless ponownie zagościł na stałe w pierwszej piątce i w ostatnich 7 spotkaniach spędzał na parkiecie co najmniej 30 minut. Jego energia i zaangażowanie powodują, że jest jednym z moich ulubionych zawodników aktualnych Magic.
DeQuan Jones
Jones w styczniu regularnie pojawiał się na parkiecie i nie zawodził, choć jego statystyki nie są spektakularne. Od czasu do czasu potrafi jednak zelektryzować publiczność dunkami, a najlepszy występ zanotował na początku roku w Denver, gdzie zaliczył 11 pkt i 5 zb. Myślę, że spełnia on oczekiwania, które w przypadku tego zawodnika nie były przecież zbyt wygórowane.
Josh McRoberts
Pozyskany z Lakers skrzydłowy nadal prezentuje solidną formę, śmiem twierdzić, że lepszą niż się po nim tego spodziewano. Punktuje, zbiera, podaje, trafi czasem za 3. Jest typowym zadaniowcem i dobrze się wywiązuje z tej roli, a jedyne do czego można się przyczepić to... beznadziejna, ulizana fryzura ;-)
E'Twaun Moore
Rezerwowy PG po świetnym początku sezonu nieco obniżył loty i dobre występy przeplata ze słabszymi. Ostatnio gorzej rzuca za 3, nie notuje też zbyt wielu asyst, ale on lepiej czuje się chyba na "dwójce" i z pewnością za te pieniądze ciężko byłoby znaleźć lepszego zmiennika dla Nelsona. Za całokształt na pewno możemy być z tego gracza zadowoleni, tym bardziej, że połowę stycznia opuścił z powodu kontuzji łokcia, której efektem jest stabilizator towarzyszący Moore'owi podczas spotkań.
Jameer Nelson
Nelson był najjaśniejszą postacią Orlando w styczniu, który zaczął od 32 pkt zaapikowanych Bykom. To jednak nic w porównaniu z tworzeniem legendy Orlando Magic, którą było wskoczenie na pierwsze miejsce w historii drużyny pod względem ilości rozdanych asyst (Jameer wyprzedził Scotta Skilesa). Nie jest to przypadek, bo rozgrywający notuje w tym sezonie rekordowe dla siebie 7,5 as/m i jest prawie pewne, że zakończy sezon z najlepszą w karierze średnią kończących podań. W opisywanym okresie Nelson czterokrotnie przekraczał granicę 10 asyst. Dodatkowo Jameer wespół z Redickiem tworzy jeden z najlepszych duetów w lidze pod względem ilości trafianych "trójek" na mecz.
Andrew Nicholson
Chyba Was nie zaskoczę pisząc, że to obecnie mój ulubiony zawodnik w Orlando, mimo że jest nieporadny w obronie, a zbiera to co zebrałbym i ja. Po kontuzji Davisa ponownie wskoczył do starting five i wciąż świetnie spisuje się w ataku, a w 3 z ostatnich 5 spotkań zdobywał ponad 10 pkt. Co ciekawe, on i O'Quinn - dwóch debiutantów wybranych przez Magic w ostatnim drafcie, rzucają z najlepszą skutecznością w drużynie. Dobra gra Nicholsona została nagrodzona nominacją do występu w meczu Rising Stars podczas tegorocznego All-Star Weekend, gdzie zastąpi on kontuzjowanego Drummonda.
Kyle O'Quinn
Center wybrany przez Magic z 49. numerem ostatniego draftu jest najlepszym Magikiem jeśli chodzi o skuteczność z gry. Oczywiście oddał stosunkowo niewiele rzutów, w tym dużo spod kosza, jednak O'Quinn potrafi też świetnie rzucać z półdystansu, a w opisywanym okresie miał ledwie 4 mecze bez punktów (zagrał w nich odpowiednio 2, 2, 3 i 2 minuty). Zawsze gdy przebywał na parkiecie dłużej to punktował, a dwa najlepsze występy w karierze zanotował w lutym: @ Celtics - 11 pkt (5/6 z gry), vs Clippers - 10 pkt (4/6 z gry), 9 zb. Energia O'Quinna sprawia, że jest jednym z ulubieńców kibiców.
J.J. Redick
Jonathan Clay to moim zdaniem jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, ogólnie zawodnik Magic i jeden z faworytów do nagrody 6th Man of Year. Redick miał świetny styczeń, a w swych ostatnich 14 występach tylko raz miał poniżej 10 zdobytych punktów (5), zaliczył za to 10 as i 6 zb. Obrońca z numerem 7 jest drugim strzelcem drużyny i nie zdziwię się, jeśli na koniec sezonu wyprzedzi Arrona Afflalo. Jestem zawiedziony, że J.J. nie wystąpi w konkursie "trójek", mimo że trafia 40% ze swoich prób zza łuku, co jest najlepszym wynikiem w drużynie.
Ish Smith
Choć w porównaniu z początkiem sezonu gra Smitha się nieco poprawiła, to patrząc na jego skuteczność z całego sezonu: 31,5% z gry, 23,5% za 3, 42,9% z osobistych, można się załamać. Ish pozostaje najsłabszym strzelcem Orlando, ale żeby nie było zbyt pesymistycznie - mnie w pamięć zapadły dwa świetne zagrania tego zawodnika; najpierw w meczu z Clippers 12 stycznia piękny dunk po przebiegnięciu z piłką całego boiska, a dwa dni później blok na Wallu zaraz po tym jak nasz trzeci PG przeskoczył nad jego głową.
Hedo Turkoglu
To najgorszy dotychczas sezon tureckiego skrzydłowego w NBA, który de facto zaczął się dla niego dopiero niedawno. Skuteczność Smitha to przy tym co prezentuje Turkoglu bajka, Hedo ma bowiem: 26,4% z gry, 4,2%(!!!) za 3, 50% z osobistych. Ciężko jednak obiektywnie ocenić tego skrzydłowego, bo ten sezon rozwaliła mu kontuzja dłoni, która daje się we znaki do tej pory. Po kilku meczach na przełomie grudnia i stycznia, Turkoglu znów wypadł z gry z powodu dyskomfortu po urazie, a ostatnio był chory. Ciekawe czy Turk pokaże jeszcze w tym sezonie coś godnego uwagi?
Nikola Vucevic
No i na koniec najlepsze, choć przypadkiem, bo przecież kolejność jest alfabetyczna. Vucevic to jak do tej pory zdecydowany steal wymiany, na mocy której szeregi Magic opuścił Howard i po raz kolejny muszę napisać, że dzięki niemu za Dwightem nikt nie płacze, ba - nawet specjalnie o nim nie pamięta. Zacznijmy od tego, że w sylwestowy wieczór center z Czarnogóry pobił rekord Magic w ilości zebranych piłek w jednym meczu, notując ich aż 29 w przegranym po dogrywce meczu z Mistrzami NBA. W opisywanym okresie Nik tylko 3 razy nie miał na koncie 10 zb, za każdym razem miał ich... 9. Co więcej, jest on trzecim zbierającym ligi, tracąc do liderującego Howarda... 0,1 zb/m. Vucevic jako jedyny spośród Magic został wybrany do meczu Rising Stars bezpośrednio w drafcie Shaqa i Barkleya. OK, starczy o Vucevicu, zostawmy coś na następne podsumowanie ;-)
Zapraszam do dyskusji na temat dyspozycji poszczególnych graczy.
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 13.02.2013, 19:11
Witam.
Cóż można więcej dopisać?
Najbardziej frustrujące sytuacje to te z Hedo i Davisem.
Pierwszemu płacimy "za nic",a drugi mógł być w miarę ciekawą opcją transferową, ale z powodu kontuzji już nie jest.
Jak dla mnie, za wszelką cenę zatrzymać JJ i dawać się więcej ogrywać Quinn'owi i Nicholsonowi. Harkless mnie intryguje. Widać, że ma talent, ale brakuje "tego czegoś". Może potrzebuje więcej czasu? Sytuacja przypomina mi trochę początki Howarda w naszej drużynie. Talent, ale mało ukierunkowany na ofensywę. Pamiętam ,że był czas, gdy trochę żałowałem, że nie wybraliśmy Okafora, który znacznie lepiej radził sobie z zdobyczami punktowymi niż D12.
Jak się później okazało-decyzja jednak była słuszna. Kim jest teraz Emeka?
Co do Afflalo, to dajmy mu czas. Pełny sezon czy dwa.
Jestem ciekawy, czy zrobimy jakiś transfer w najbliższych dniach?
Semper fidelis Orlando