Jak wcześniej zapowiadano Magic do tego meczu mogli przystąpić w 8-osobowym składzie z tą różnicą, że ubrany po raz pierwszy w tym sezonie w strój meczowy Al Harrington nie miał zamiaru wystąpić ze względu na stan kolana, które nie jest jeszcze gotowe w 100% do gry.
Spotkanie pomiędzy Orlando a Memphis mogło nie spodobać się wielu kibicom, ponieważ jego poziom nie był zbyt wysoki. Goście w całym meczu trafili 42% rzutów z gry przy 44% Niedźwiedzi, co prawda podopieczni trenera Vaughna trafili jeden rzut więcej, ale oddali ich ogółem o 8 więcej. Duża różnica, co staje się już tradycją w tym sezonie jest widoczna na linii rzutów osobistych – aż o 20 prób mniej zanotowali tej nocy Magicy… wykorzystując 7 z 9 rzutów. Gdyby tylko gospodarze byli bardziej skoncentrowani i przykładali się bardziej do tych prób to ich statystyka w tym elemencie zdecydowanie wyglądała by lepiej niż słabe 59% (17/29).
W 4. kwarcie nasi ulubieńcy pozwolili gospodarzom zbudować 14-punktową przewagę, co okazało się chyba kluczowym momentem meczu, ponieważ nie byliśmy już w stanie odrobić strat. Zaliczyliśmy jeszcze run 16-3 i było już nawet tylko 71-74, ale chwilę po tym liderzy Memphis (Gasol, Randolph) poprowadzili swój team do serialu punktowego 12-4 i było po meczu na minutę przed ostatnią syreną. Dodatkowo Magicy stracili dwóch zawodników z starting five – Nik Vucević i Andrew Nicholson zakończyli mecz odpowiednio w 4. i 8. minucie ostatniej kwarty z powodu szóstych przewinień.
Magic pomimo porażki mogą być zadowoleni ze swojej gry i powiedział o tym sam Jacque Vaughn: "Byłem bardzo dumny – po prostu zaangażowanie i konkurencyjność to rzeczy o których rozmawialiśmy. Dobrze było zobaczyć to od początku do końca. To był po prostu dobry mecz koszykówki dzisiejszego wieczoru."
Kolejny mecz rozegramy już dziś w nocy o 1:00 czasu polskiego na własnym parkiecie z Cleveland Cavaliers i miejmy nadzieję, że nasi nowi zawodnicy udanie zadebiutują w naszej ekipie!
Be Magic!
Autor:
4.Michael | Data dodania: 23.02.2013, 3:48
...gdzieś się mocno zagubiliśmy w "przytłoczonym świecie ciężkiej gry", ale z czasem odżyjemy i powrócimy na swoje tory... WE WILL MAGIC!