Cavs to podobnie jak Magic, jedna z najsłabszych obecnie ekip z lidze. Można więc było spodziewać się, że gospodarze powalczą o zwycięstwo. Stało się jednak inaczej i po jednostronnej drugiej połowie to goście z Ohio odniesli wysokie zwycięstwo, mimo że w połowie meczu był remis.
Lepiej w spotkanie weszli goście, którzy w pierwszej kwarcie uzyskali nawet 10 pkt przewagi, jednak po 12 minutach gry mieli zaledwie 1 pkt więcej (26-25) na koncie. W odrobieniu strat pomogli bardzo Udrih, który zastąpił Moore'a oraz Jones, który elektryzował publiczność slam dunkami. Drugą kwartę świetnie rozpoczął O'Quinn, który zdobył pierwsze 6 pkt dla Magic. Cała odsłona była wyrównana i zakończyła się identycznym wynikiem jak pierwsza, z tym że w drugą stronę. W połowie spotkania był zatem remis 51-51.
Wyraźna przewaga gości zaczęła się zaznaczać w trzeciej kwarcie, w której to Cavs osiągnęli ponownie ponad 10 pkt przewagi, a największy wkład w to mieli Gee oraz Zeller. Ostatnia odsłona okazała się dla Orlando najgorszą w całym spotkaniu, goście z Cleveland rzucili w niej aż 39 pkt zwiększając swoją przewagę do ponad 20 pkt. Świetnie spisywał się Speights, a honor Magic ratował pozyskany z Bucks młody skrzydłowy - Tobias Harris. Ostatecznie Cavaliers pokonali Magic 118-94 i była to porażka nr 41 zespołu z Florysy, co oznacza, że nasi ulubieńcy nie mają już nawet matematycznych szans na uzyskanie dodatniego bilansu na koniec sezonu.
Wszyscy pozyskani w wymianie za Redicka zawodnicy zadebiutowali w składzie Orlando. Bardzo dobrze w debiucie pokazał się zawodnik, z którym wiążemy największe nadzieje - Tobias Harris, który zaliczył 14 pkt i 6 zb, ale pokazał także, że potrafi grać w obronie co podkreślił 3 blokami. Nieźle zagrał też Udrih, który zdobył 10 pkt i miał najwięcej asyst w drużynie - 7. Najlepszym strzelecm Magic był Afflalo - 16 pkt, nieźle zagrał też Harkless - 13 pkt, 5 zb, jednak gdy przebywał on na parkiecie to przeciwnicy zdobyli aż o 38 pkt więcek od Magic. Zupelnie niewidoczny w drugim spotkaniu z rzędu był Vucevic, który oddał tylko 3 rzuty (wszystkie trafił) i zakończył mecz z dorobkiem 6 pkt i 7 zb. Warto wspomnieć też o Jonesie, który był najefektowniejszym graczem spotkania, a jego kilka dunków zrobiło spore wrażenie (DeQuan zdobył 9 pkt).
W ekipie zwycięzców wyróżniali się Speights - 18 pkt, 8 zb, Miles - 16 pkt, 6 zb (4/7 za 3), Zeller - 16 pkt, 7 zb, a także 4 innych zawodników, którzy uzbierali ponad 10 pkt.
"Przeszliśmy od przedstawienia nowych graczy do próby wyjaśnienia kilku zagrań na boisku. Dobrze, że mogli oni zagrać i poznać trochę lepiej nowych kolegów z drużyny." - powiedział Vaughn.
Swojej szansy na pokazanie się z dobrej strony w Orlando upartuje Harris, który był bardzo zaskoczony wieścią o wymianie. "Dzisiaj miałem szansę pokazać co potrafię i że wciąż się rozwijam." - powiedział zawodnik.
Trzeci z nowych graczy Orlando - Doron Lamb, spędził na parkiecie ponad 10 minut jednak spudłował swoje 3 rzuty i zakończył mecz bez punktów.
Teraz przed Magic trochę odpoczynku. Kolejne spotkanie nasi ulubieńcy zagrają z wtorku na środę przeciwko Sixers na wyjeździe.
Autor:
redzik | Data dodania: 24.02.2013, 3:08
Mysle ze ze oprocz tych 14 pkt i 6 zb na uwage zasluguja 3 bloczki Tobiasza,,,a przegralismy 2 polowe przez ten heroiczny boj w siodemke w Memphis:),,wygramy juz we wtorek!We Will
Autor: Magic42 | Data dodania: 24.02.2013, 12:20
Meczu niestety nie oglądałem (wykończyła mnie walka Gołoty z Saletą :D), ale po przejrzeniu BOXscore'u i obejrzeniu skrótów, mogę coś na jego temat powiedzieć.
Po pierwsze: jestem bardzo zadowolony z postawy Tobiasa Harrisa. Jeżeli takie występy będą przydarzały mu się częściej, to z pewnością będzie z niego pożytek przez wiele lat. Pamiętajmy, że ma tylko 20 lat, więc jeszcze długa kariera i wiele pracy przed nim.
Kolejny dobry mecz rozegrał Harkless. Nie wiem, w jakich sytuacjach zdobywał punkty, ale jego skuteczność już od kilku spotkań wygląda naprawdę przyzwoicie.
Co się dzieje z Vucevicem? Nie pamiętam już sytuacji, w której nasz center nie zanotowałby double-dobule w dwóch kolejnych meczach, a spotkania bez przynajmniej 10 punktów lub 10 zbiórek chyba nigdy w jego wykonaniu nie było.
Nicholson także trochę obniżył loty i stara się brać zbyt duży ciężar na siebie, co nie zawsze wychodzi z korzyścią dla drużyny.
We Will!!!
Autor:
4.Michael | Data dodania: 24.02.2013, 21:29
Tobias Harris - to jest mój nowy idol, który śmiem twierdzić, zrobi ciekawą karierę w tej lidze (oby w naszej ekipie)... We Will!