W niezwykle dobrych humorach nasi ulubieńcy staną do batalii z Sacramento Kings. Kings są najsłabszą drużyną konferencji zachodniej z bilansem 19-39 a także z 10 kolejnymi porażkami na wyjeździe. Nasz ostatni mecz z Philadelphia pokazał że Magic potrafią jeszcze bardzo dobrze grać w koszykówkę i przede wszystkim potrafią wygrywać mecze. Na pochwałę zasługiwali przede wszystkim nasi młodzi gracze którzy w sumie zdobyli 69 punktów i to pewnie na nich również dzisiaj będzie skupiała się nasza siła ofensywna.
Drużyna Kings również zbudowana jest z młodych i bardzo utalentowanych graczy jednak ich gwiazdy (Cousins i Evans) są bardzo chimerycznymi ludźmi i w każdym momencie potrafią się pokłócić lub obrazić. Ich wysokie mniemanie o sobie widać również w liczbie strat jakie popełniają(odpowiednio 3.09 TO i 2.05 TO na mecz).
W naszej drużynie ostatnimi czasy dużą rolę w ataku zaczyna odgrywać Maurice Harkless który w ostatnich pięciu meczach zdobywa średnio 15.4 punktów. Bardzo dobrze zadebiutował również nasz weteran Al Harrington któremu do zdobycie 9 punktów wystarczyło 12 minut. Myślę że w dzisiejszym meczy może dostać nieco więcej minut ze względu na możliwość odczuwania przemęczenia przez Nicholsona i Vucevica(który nie odpuścił żadnego spotkania w tym sezonie).
Dużo mówi się o dobrej chemii w naszej drużynie i to sprawia że nasi młodzi zawodnicy nie czują tak wielkiej presji i przed każdym meczem wychodzą na parkiet pewni siebie i nie widać już u nich debiutanckiej tremy. Wszyscy liczymy na to że presja całej Amway Center również dzisiaj nie zgubi naszych koszykarzy i zaprezentują się na tyle dobrze by zaliczyć 17 zwycięstwo w tym sezonie.
