Autor: jingles
Kibice Orlando Magic do porażek w tym sezonie są przyzwyczajeni. Minionej nocy także musili przełknąć gorycz przegranej, a porażka z Memphis była 30. w ostatnich 34 spotkaniach drużyny z Florydy.
Goście ze stanu Tennessee od początku spotkania narzucili swoją grę i już pierwsza kwarta wygrana przez nich różnicą 10 pkt ustawiła ten mecz. W drugiej kwarcie dominacja Niedźwiedzi była jeszcze większa, co zaowocowało tym, że w połowie spotkania było praktycznie po meczu, a przewaga przyjezdnych wynosiła już 25 pkt (60-35). Druga połowa była już tylko formalnością, na szczęście Grizzlies oszczędzili naszych ulubieńców i przewagę powiększyli do końca spotkania już tylko o 1 pkt zwyciężając ostatecznie 108-82.
Wyraz swojej frustracji na niemoc Magic na boisku wyraził w tym meczu Maurice Harkless, gdy po trójce Baylessa na koniec trzeciej kwarty cisnął piłką o parkiet, otrzymując za to przewinienie techniczne. Trener Jacque Vaughn tak skomentował zachowanie swojego podopiecznego: "On tego nie zrobił przeciwko sędziom czy coś w tym stylu. Jednak gdy zobaczy pomniejszony stan konta, następnym razem zachowa się mądrzej."
W Magic po 12 pkt zdobyli Afflalo, Moore i Nicholson, i były to najwyższe zdobycze graczy z Florydy w tym meczu. 11 oczek dołożył jeszcze Harkless, a słabiej tym razem spisał się Harris - 6 pkt, 3/14 z gry. Kolejne słabe spotkanie przytrafiło się także Vucevicowi - 6 pkt, 4 zb.
W drużynie gości najlepiej punktował Prince - 14 pkt, a rekord życiowy w asystach zanotował Marc Gasol - 11 as, do których dołożył 12 pkt. Po 13 oczek zdobyli Allen i Conley.
W kolejnym spotkaniu grużyna z O-Town zmierzy się z New Orleans Hornets, którzy maja tylko nieco lepszy bilans od naszych ulubieńców (21-39). Warto powalczyć o zwycięstwo.
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 04.03.2013, 18:24
Witam po dłuższej przerwie.
Ważne sprawy zawodowe już prawie poukładane, to i miałem możliwość zobaczenia(pierwszego od dłuższego czasu) spotkania naszych ulubieńców.
Wnioski nasuwają się ciągle te same: ogrywać młodzież, zgrywać z sobą(tylko kto wie, kto zostanie a kto nie?) i znaleźć 2-3 mentorów, którzy będą potrafili ich poprowadzić. Nam kibicom pozostaje jedno. Cierpliwie czekać. Oprócz takich fatalnych momentów, jak mecz z Memphis, czy nieuchronny spadek w tabeli, czekają nas też chwile radości i nadziei. Nadziei ulokowanej w osobach Harkless'a, Harris'a czy Vucevic'a a także naszego GM. Bo chyba każdy już zauważył, że ma wizję i jasno określony cel. A te przymioty to prawie 60% sukcesu, którego mu, i całej organizacji Orlando Magic, z całego serca życzę. No...nam kibicom także.
Semper fidelis Orlando.