W nocy z środy na czwartek wszystkie oczy sympatyków Magic będą skierowane na parkiet ich obecnie największych rywali, a zarazem liderów konferencji wschodniej Miami Heat. Obie drużyny przystępują do tego spotkania po zwycięstwach. Orlando wygrało swój ostatni mecz z drużyną NOH 105-102, zaś gracze Heat legitymują się serią 15 zwycięstw z rzędu, ostatnie odniesione na wyjeździe z drużyną Minnesoty Timberwolves 97-81. Fantastycznie w tamtym spotkaniu (podobnie jak w całym sezonie) spisali się gracze z draftu z 2003 roku czyli Wade i James, wspomagani solidnie w ofensywie przez Bosha i Allena.
Dzisiejszy mecz jak zwykle jest pełen malutkich smaczków. W drużynie Miami gra obecnie dwóch naszych byłych zawodników: Mike Miller wybrany przez nas z numerem 5. draftu w 2000 roku oraz przede wszystkim tak znienawidzony w swoim czasie (głównie za względu na swoje uposażenie) Rashard Lewis. Jednak obaj gracze odgrywają raczej marginalne znaczenie w swoich drużynach. Kolejnym smaczkiem pewnie będzie także postać dzisiejszego solenizanta Shaquille'a O'Neala, który spędził blisko po 4 sezony (w barwach Miami był wymieniony do Suns) w każdej z drużyn, jednak były to zupełnie inne okresy w karierze Shaqa.
Po trochę przydługim wstępie pora przejść do głównych aktorów tego widowiska. Ale zacznijmy od trenerów. Ich dokonania trenerskie nie sposób porównywać (przynajmniej obecnie) gdyż Spoelstra pracujący od 1997 roku w Miami Heat dopiero w 2008 roku został pierwszym trenerem Miami. I od tego czasu jego kariera trenerska nabrała przyśpieszonych kroków. W 2011 roku naszpikowana gwiazdami drużyna Heat dotarła do finałów NBA przegrywając 4-2 z Dallas Maverics, jednak dopiero rok później drużyna z Miami pokazała swoją potęgę ogrywając Oklahomę City Thunder 4-1 i zostając mistrzami NBA. Nasz trener dopiero stawia swoje pierwsze kroki jako pierwszy coach drużyny i pewnie przez najbliższe lata nie zdobędzie żadnego tytułu jednak jako asystent Grega Popovicha zdobył z drużyną Spurs 2 mistrzostwa dywizji południowo-zachodniej. Mimo braku sukcesów na naszej stronie uważany jest za trenera o wiele lepszego od swojego poprzednika. Szczególny szacunek zdobył za odważne wprowadzanie młodych graczy do rotacji.
Skoro już o zawodnikach mowa to nasza obecna kadra ni jak się ma do potencjału jakim dysponuje obecnie Heat. Jednak mimo to że obie drużyny mają przed sobą inne cele to jednak "młode wilki" "Ghandiego" pokazały w ostatnim meczy między tymi drużynami, że potrafią walczyć do samego końca, wtedy zabrakło trochę zimnej krwi i nieco szczęścia, jednak pamiętajmy że nasi gracze z meczu na mecz zdobywają coraz więcej niezbędnego doświadczenia i chodź uważam, że mało który z nich będzie w przyszłości decydował o obliczu "wielkich" Magic to część z nich może zostać naprawdę fajnymi rezerwowymi. Tradycyjnie już od sezonu 2010-2011 w drużynie naszych rywali dużo będzie zależało od postawy BIG3 czyli Jamesa (27 PPG, 8.2 zbiórek i 7.2 asyst) Wade’a (21.7 PPG, 5 asyst) i Bosha (16.8 PPG i 7 zbiórek). Jednak nie można zlekceważyć ich ławki, bo na niej zasiadają: Ray Allen, Noris Cole i uważany za jednego z najlepszych defensorów w całej lidze Shane Battier.
W ostatnim czasie naszym najlepszych strzelcem okazał się Tobias Harris. Zawodnik, który w swoim poprzednim klubie grał średnio około 10 minut, w niebieskich barwach legitymuje się średnią punktów na poziomie 16.8 zaś zbiórkami na poziomie 6.2. Ostatnio słabszy okres w swojej grze ma Nikola Vucevic jednak takie wahania formy w tak młodym wieku jak na centra, 22 lata, to dosyć normalna sprawa i wydaje się że właściwie tylko kilka udanych treningów i kilka udanych akcji w meczu może pomóc w powrocie do formy. Przez cały sezon naszym najlepszym punktującym jest Arron Afflalo jednak dzisiaj nie jego punkty mogą być najważniejsze lecz umiejętność gry w obronie przeciwko "królowi". A że Arron potrafi fantastycznie bronić wystarczy się cofnąć do czasów Afflalo w Denver. Do niezłej formy wydaje się powracać po bardzo długiej i skomplikowanej kontuzji Al Harrington potrafiący dać swojej drużynie sporo oczek, a także "rozciągnięcie" nieco przeciwników pomagając przy tym Nikoli Vucevicowi.
Mimo dosyć długiej zapowiedzi chyba nikogo nie muszę namawiać do zajęcia pozycji przed komputerem o 1:30 i pasjonowaniem się rywalizacją dwóch rywali.
