Dziś będzie krótko, choć Magicy wygrali w dobrym stylu i o tym meczu można by napisać więcej…
Beno Udrih, Jameer Nelson i Arron Afflalo trafiali zza łuku dla Magic w ostatnich 4 i pół min pojedynku budując przewagę od stanu 85:85 i zapewniając zwycięstwo nad Philadephią.
Nelson wygrał swój matchup z All-Starem Jrue Holiday'em i poprowadził drużynę do pierwszego zwycięstwa na własnym parkiecie od 10. lutego. Jameer uzbierał 24 pkt i 10 asyst, a jego rywal na pozycji rozgrywającego odpowiednio 8 i 8.
Goście z Pensylwanii w inaugurującej odsłonie zdobyli 30 punktów, a w pozostałych trzech łącznie 61.
"Zatrzymaliśmy ich na 40 punktach w drugiej połowie. To daje Ci okazję do wygrania meczu każdej nocy, czy trafiasz rzuty, rzuty za 3, dostajesz się na linię rzutów osobistych czy też nie. Grając tak w defensywie masz szansę na zwycięstwo." - powiedział po spotkaniu szkoleniowiec gospodarzy Jacque Vaughn.
Magic prowadzili 91-89 na 2:15 do końca spotkania, a wtedy przed szansą doprowadzenia do remisu stanął Jrue Holiday, ale spudłował oba rzuty osobiste i goście nie byli już w stanie odrobić strat do Magików.
Z zawodników gości dobrze zaprezentował się Thaddeus Young, który zdobył 26 punktów i 12 zbiórek, ale za to wcześniej wspomniany Holiday zawiódł. Trafił tylko 4 z 16 rzutów, ogólnie rzucając na 27 % skuteczności w ostatnich pięciu spotkaniach.
Magicy mieli swój dzień na dystansie, ponieważ trafili aż 12 z 27 oddanych rzutów zza łuku, najwięcej trafił Nelson – 5 na 9 oddanych rzutów znalazło drogę do kosza.
Na koniec kibice w Amway Center podziękowali za zawodnikom Magic za zwycięstwo owacją na stojąco. Miejmy nadzieję, że we wtorkowym meczu zaprezentujemy się podobnie i wygramy chyba najważniejszy dla nas kibiców mecz w sezonie.
Magic vs Lakers w nocy z wtorku na środę o północy, a zapowiedź do tego meczu niebawem.
Be Magic!!!