Na wstępie trochę historii. Dziś na mecz przeciwko Magic wraca nasz wieloletni lider – Dwight Howard, który jak wszyscy dobrze wiedzą reprezentuje barwy Los Angeles Lakers.
Dwight jest liderem Magic wszechczasów pod względem punktów, zbiórek, bloków, rzutów osobistych (tak to nie pomyłka, Howard ma najwięcej oddanych FT jak i trafionych) oraz minut jakie spędził na parkiecie jako gracz Magic. Do ekipy z O-Town trafił z draftu 2004, w którym został wybrany z numerem 1 i chyba nikt z nas nie przypuszczał, że Dwight w takim stopniu zmieni oblicze Orlando Magic. Po jego transferze podsumowanie kariery Howarda w Magic napisał
jingles, możecie je sobie przypomnieć jeśli macie na to ochotę -
klik! .
Pierwszy raz od czasu trade’u z Lakers do Amway Center powracają również Earl Clark i Chris Duhon, ten pierwszy był solidnym zmiennikiem, który niestety nie dostawał zbyt wielu minut by udowodnić swój potencjał i umiejętności. Z kolei Duhon miewał lepsze i gorsze momenty, ale kibicie Orlando chyba bardziej zapamiętają to, że bardzo często miał problemy z przekozłowaniem piłki poza własną połowę parkietu…
Z LA Lakers w tym sezonie zmierzyliśmy się 2 grudnia 2012 roku i zdołaliśmy pokonać gospodarzy w Staples Center 113-103. Wtedy świetne zawody rozegrał Arron Afflalo (kiedyś grał na uniwersytecie UCLA) rzucając 30 punktów, dobrze również spisał się Nelson który miał 19 punktów i 13 asyst. Vucević zaliczył double-double 17/12, a 23 punkty miał Davis, który z oczywistych powodów dzisiaj nie zagra. Pauzować za doping nadal musi Turkoglu i jedynym zawodnikiem z czasów gry Howarda w Magic dzisiaj w ekipie gospodarzy będzie Jameer Nelson, dla którego będzie to bardzo osobisty pojedynek. Dwight w meczu z Magic zaliczył 21 punktów i 15 zbiórek, ale często specjalnie faulowany przez graczy trenera Vaughna trafił tylko 9 z 21 osobistych.
Howard ostatnio w nienajlepszym stylu wypowiedział się o zawodnikach tamtejszych Magic, mówiąc, że był w klubie z zawodnikami niechcianymi przez żaden inny klub NBA. Szczególnie dotknęło to zawodnika z numerem 14 – Jameera Nelsona (wieloletniego przyjaciela Howarda), który odpowiedział:
"Czy nadejdzie taki moment [Dwight], kiedy jak mężczyzna zachowasz swoje uwagi na własność i fachowo będziesz trzymał się z dala od mediów?". Jak widzimy raczej między tymi panami przyjaźni już nie ma. Z resztą dalej Nelson na temat przyjaźni wypowiedział się w taki sposób:
"Przyjaciele przychodzą i odchodzą. Możemy być przyjaciółmi po koszykówce".Howard łagodził sytuację: ,,
Wiele rzeczy poszło nie tak. Przepraszam tych wszystkich w Orlando, którzy są zawiedzeni tym, w jakim stylu odszedłem i sposobem, jakim traktowały to media. Utkwiłem w punkcie, w którym chciałem uszczęśliwić wszystkich innych poza sobą. Naprawdę kocham to miasto. Opuszczenie go było dla mnie najtrudniejszą rzeczą, bo właściwie tu dorosłem. Orlando było całym moim życiem. Nie chciałem zostawiać tego wszystkiego za sobą – miasta, wszystkich rzeczy z nim związanych. Fanów. Chciałem jednak zmiany w swoim życiu. Poczułem, że gdzieś indziej szykuje się dla mnie coś nowego. Gdy usiądę sobie i spojrzę wstecz, zdaję sobie sprawę, że wszystko mogło zostać rozegrane lepiej, ale wiem, że potrzebowałem zmiany." Dzisiaj po treningu rzutowym zakończonym kilkadziesiąt minut temu powiedział natomiast:
"Przychodziłem tu jako chłopak, a odszedłem jako mężczyzna. To uczyniło mnie lepszą osobą. Dziękuję wszystkim fanom, którzy mnie wspierali. Nie mam nic poza miłością dla fanów tutaj. Zrobili ze mnie zawodnika, jestem tutaj dzisiaj i zawsze będę im wdzięczny." Wiemy, że Howard nie raz zmieniał zdanie i teraz jest tak samo. Nie zmienia to faktu, że dzisiejszy mecz będzie dla niego ogromnym przeżyciem, bo jak wiemy Howard chyba nie jest silny psychicznie. Możemy się tego domyślać po pudłowanych rzutach osobistych w decydujących minutach meczy czy też ilości fauli technicznych, kiedy nie wytrzymywał ciśnienia zbyt nerwowo kwestionując decyzję sędziów.
Jeszcze kilka słów na temat powrotów zawodników na pierwszy mecz przeciwko swojej byłej drużynie.
1.
Vince Carter w TorontoPóki co chyba najgłośniejsze "przywitanie" byłego gracza. W swoim pierwszym meczu przeciwko Raptors w Toronto Carter rzucił 39 punktów (15/26 z gry) i poprowadził Nets do zwycięstwa 101-90.
2.
LeBron James w ClevelandKibice długo wyczekiwali na ten moment, a nawet dochodziły głosy, że jeden z fanów chciał na mecz zabrać odkurzacz by wciągnąć pył z kredy, który wyrzucał w powietrze w swoim przedmeczowym rytuale LeBron. Miami pewnie wygrało 118-90, a James zaliczył 38 punktów, 9 asyst i 5 zbiórek.
3.
Chris Bosh w TorontoChris w tym samym sezonie opuścił Toronto, co James Cleveland i mimo nie dużego echa jakim odbiło się jego odejście to i tak fani przywitali go głośnym "boooo". Bosh miał w tym meczu 25 pkt i 6 zb, a Heat wygrali 103-95.
Jak widać powroty zawodników do swoich byłych klubów w moim wybranych przypadkach były udane. Czy Howard jest w stanie osiągnąć podobne efekty? Nie wiem, ale wydaje mi się, że nie. Po pierwsze sprawa psychiki, a po drugie ma w drużynie Bryanta, który kontynuuje swój osobisty run do PlayOffs. Miejmy nadzieję, że dzisiaj rozegramy najlepszy mecz w tym sezonie i pokonamy przyjezdnych z Los Angeles!
Pozostaje ostatnia kwestia – jak kibice przywitają Dwighta? Jedni mówią, że oczywiście buczeniem inni z kolei, że brawami, a może podczas prezentacji (owacją na stojąco za karierę w Magic), a przy każdym kontakcie z piłką głośnym "booo" (za styl zostawienia Magic i ostatnie niechlubne wypowiedzi)? Tego dowiemy się już niebawem.
P.s. Jeszcze za czasów gdy obaj grali w Magic, Howard był świadkiem buczenia na Cartera w Toronto i miał z tego niezły ubaw
video od 6:30, więc zobaczymy jak będzie się czuł w nowej roli.
Mecz: Orlando Magic vs Los Angeles Lakers.
Miejsce: Amway Center, Orlando, Floryda.
Czas: noc z wtorku na środę (12/13.03.2013) o północy czasu polskiego!
Obecność obowiązkowa!