Zeszły tydzień pokazał jak wielki potencjał jest w rozwijających się dopiero Magic. Pomimo tego, ze drużyna z O-Town zaliczyła w zeszłym tygodniu dwie porażki i tylko jedno zwycięstwo, nie odzwierciedla to dokładnie ich postawy w tych spotkaniach. Podopieczni trenera Vaughna pokazali serce do walki w każdym meczu, a o końcowy wynik walczyli do końcowej syreny. O prawdziwej sile Orlando Magic przekonała się po raz kolejny drużyny 76ers. Drużyna z Filadelfii, już po raz drugi w tym sezonie musiała uznać wyższość Magików. W pozostałych spotkaniach z wyraźnie silniejszymi przeciwnikami Magic nie byli już w stanie odnieść zwycięstw. Porażka z Los Angeles Lakers boli tym bardziej, że spowodowana była dobrą dyspozycją na linii rzutów osobistych naszego byłego zawodnika – Dwighta "Trenerze, a Kobe zabrał mi mój smoczek" Howarda. Sam pomysł na wykorzystanie taktyki hack-a-baby był bardzo dobry, lecz nikt nie spodziewał się, że Dwight wykorzysta aż tyle rzutów osobistych. Spotkanie z Thunder pokazało nam jednak że przy odpowiedniej mobilizacji drużyny, możemy wrócić do spotkania z każdego wyniku. Niesamowita pogoń Magic, oraz emocjonująca końcówka pokazały wszystkim niedowiarkom, że z Magic musi liczyć się każda drużyna NBA. Podsumowując, tydzień można uznać do bardzo udanych. Oglądaliśmy bardzo dobrze grających Magików, lecz pozostaje niedosyt patrząc na bilans jaki zanotowaliśmy w poprzednim tygodniu.
Tydzień w liczbach
Skuteczność z gry: 118-268 (44%)
Skuteczność za trzy: 29-86 (33,7%)
Zbiórki: 118 (średnio na mecz 39,3)
Asysty: 58 (średnio na mecz 19,3)
Player of the Week:
Jameer Nelson - Nasz kapitan powrócił i od razu przejął stery w swoje ręce. To głównie dzięki niemu Magic pokazali się z tak dobrej strony w każdym z minionych spotkań. Nelson daje nam punkty, oraz asysty których tak potrzebujemy. Potrafi także doskonale zarządzać zespołem na boisku, co przynosi bardzo miłe efekty w postaci znakomitej postawy Magic. Chyba nikt nie wątpi już w to, czy to właśnie Nelson powinien być kapitanem zespołu. Świetna robota!
Także na podium:
Arron Afflalo - Razem z Nelsonem stanowią o obwodowej sile naszego zespołu. Arron świetnie wpasował się w system gry Magic, który jak przyznał , jemu także odpowiada. Zadowolony ze swojej roli w zespole pokazuje na co go stać, ciągnąc zespół ku co raz to lepszym występom, przeciwko nie tak łatwym przeciwnikom. Również w obronie potrafi dać o sobie znać, gdzie obok Moe Harklessa jest liderem po naszej stronie parkietu. Arron już od dłuższego czasu utrzymuje wysoką dyspozycję, co szczególnie zasługuje na uznanie. Oby tak dalej!
Tobias Harris - Tobias miejsce na podium zapewnił sobie równymi występami w każdym spotkaniu. Dał o sobie znać głównie w meczu przeciwko Lakers, co warto podkreślić. Chyba wszyscy kibice Magic bacznie obserwują rozwój naszego młodego gracza, który jak na razie nie daje nam powodów do obaw, a raczej napawa nas nadzieją, że w przyszłości będzie stanowić o sile zespołu. Liczymy na Ciebie Tobias!
Disappointment of the Week:
E’Twaun Moore – W zeszłym tygodniu sądził, ze to tylko jednorazowa wpadka w wykonaniu naszego rezerwowego rozgrywającego, lecz w tym tygodniu Moore nie pokazał wiele więcej. Z mojej perspektywy spowodowane jest to utratą pozycji na rzecz Beno Udriha, który spełnia pokładane w nim, jako rezerwowym nadzieje. Z drugiej strony jednak może być tak, ze to utrata formy przez Moore’a spowodowała jego utratę pozycji w zespole. W meczach w minionym tygodniu był jakby niewidzialny. Nie potrafił w żaden sposób zaznaczyć swojej obecności na boisku w pozytywny sposób. E’Twaun czekamy na Twój powrót!