Dziś krótko:
Magicy w meczu z Knicks ani razu nie byli na prowadzeniu. Od samego początku to gospodarze kontrolowali wynik, czasami pozwalając ekipie trenera Vaughna zbliżyć się na kilka punktów.
W inauguracyjnej kwarcie nasi ulubieńcy zdobyli tylko 15 punktów przy 26 graczy Nowego Jorku. Bardzo słabo wypadł nasz back-court, Nelson i Moore zdobyli razem 11 punktów trafiając 4 z 14 rzutów… nie lepiej spisał się Afflalo (grający jako SF-SG), który trafił 1 z 9 rzutów. Mimo dobrej skuteczności Harris (7/10) popełnił aż 5 strat, a Harkless miał 11 punktów, 6 zbiórek i 3 przechwyty.
W tym spotkaniu więcej minut dostali gracze rezerwowi, Kyle O’Quinn zaliczył w 25 minut solidne double-double: 12 punktów i 14 zbiórek, do rotacji wrócił Nicholson (18 min) i dobrze się spisał zdobywając 14 punktów. Nasz rezerwowy PG Beno Udrih zagrał aż 24 minuty i w tym czasie może pochwalić się 13 punktami i 8 asystami.
Magicy wygrali zbiórki (42-34), ale popełnili aż 16 strat i pozwolili przeciwnikom rzucać na 53% skuteczności. Dodatkowo słabo broniliśmy na obwodzie i Knicks trafili aż 15 z 34 rzutów za 3 (44%).
Po kilku meczowej absencji do gry w szeregach gospodarzy wrócił Anthony i zdobył 21 punktów oraz 8 zbiórek. Rezerwowy J.R Smith trafił 8 z 16 rzutów na 22 punkty. To oni byli najlepszymi zawodnikami tego meczu na których nie mieliśmy odpowiedzi.
Przed nami mecz z Thunder i nie będzie on wcale łatwiejszy. To co w nocy z poniedziałku na wtorek przerywamy streak Heat??
Be Magic!