Kiedyś, bardzo dawno temu nawet nie spojrzałbym na koszykówkę, zawsze to piłka nożna była na 1. miejscu. Razem z kolegami raz dziennie zbieraliśmy się na boisku i graliśmy do czasu aż zrobiło się ciemno. Wkrótce jeden z kolegów zaczął grać z innymi w kosza, a ja nie potrafiłem tego zrozumieć – zrozumiałem po dłuższym czasie.
W czasach liceum (chyba pierwsza klasa) siedząc do późna natknąłem się na stronę gdzie w zakładce koszykówka pojawił się link do stoogetv.com, gdzie były odnośniki do meczy NBA. Odpaliłem pierwszy lepszy link (mecz Nets z Warriors) i wydawało mi się, że skądś kojarzę zawodnika "Siatek" z numerem 15… po chwili pomyślałem: przecież to Vince Carter, którego pokazał mi kiedyś mój brat cioteczny noxius jak Vince wygrywał Konkurs Wsadów 2000 (chyba info było nawet w Teleexpresie). Momentalnie spodobał mi się jego styl gry (efektowne dunki, dalekie trójki), a pierwszy "mój" mecz NBA zakończył się zwycięstwem Nets 100:95, po trójce Cartera dającej gospodarzom prowadzenie 97:95. To było tuż przed gwiazdką (22 grudnia), śnieg, klimat nadchodzących świąt… sami rozumiecie. Wykorzystując brak opieki (rok mieszkania sam z wyrozumiałą siostrą) mamy i babci, czasem zarywałem noce wraz z stoogetv (linki jakości, która bije na głowę dzisiejsze darmowe streamy) nie ważne czy na drugi dzień była klasówka czy nie. NBA mnie pochłonęła. Niestety Nets nie zdołali awansować do PlayOffs, później wymienili oni Kidda, następnie Jeffersona i VC został tam sam. Wtedy meczy nie oglądałem tak dużo (matura), ale śledziłem codziennie NBA.com oraz strony 265-268 telegazety na tvp1.
25 czerwca 2009 poinformowany przez noxiusa, że Vince zawita na Florydę osłupiałem… Nie wiedziałem czemu, nie chciałem zrozumieć. Po pewnym czasie odkryłem magic.e-nba.pl i zacząłem się udzielać na shoutboxie podczas meczy i nie tylko. W pewnym momencie jingles zaproponował mi bym napisał relację z meczu, a ja z racji tego, że "humanista" w dodatku niepracujący – zgodziłem się bez zastanowienia. Po pewnym czasie zawitałem do redakcji, razem z noxiusem oglądaliśmy wiele meczy Orlando bardzo je przeżywając. Przed pierwszym meczem ECF Play-Offs poznałem się z jinglesem i jego narzeczoną (teraz już żoną) Kate. Spotkanie to było niesamowite z wielu względów, ale o tym pisać nie będę (bardziej opowieści zlotowe). Magikom wtedy nie udało się awansować do Finałów, ale liczyłem na kolejny sezon, niestety się przeliczyłem… Magicy dokonali poważnej wymiany, a ja nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Czułem się Magikiem pełną gębą i nie mogłem ich zostawić. Nie zostawiłem i teraz mimo (sportowo) ciężkich chwil jestem z nimi. Jestem z tego powodu bardzo dumny, jest to dla mnie coś więcej niż sport, to jest już kawałek mojego życia, a teraz będąc tu gdzie jestem jeszcze bardziej doceniam tą Magię.
Oglądając finały ’09 kibicowałem Marcinowi, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że aż tak zarażę się Magią. Dziękuję noxiusowi, który mnie tą Magią zaraził, jinglesowi, który zaproponował współpracę i włączył do redakcji, 4.Michaelowi za wszystkie wskazówki i rady co do pisania relacji. Wszystkim poznanym osobom na stronie oraz nowym redaktorom, którym teraz ja mogę udzielać wskazówek życzę wytrwałości w kibicowaniu i czerpania z tego jak najwięcej radości. Nie sądziłem, że w aż takim stopniu można zarazić się jakimkolwiek sportem, ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez Magic.
Be Magic!!!
Autor:
4.Michael | Data dodania: 24.03.2013, 4:28
Dobra robota Smoq

Autor:
Wrocka | Data dodania: 24.03.2013, 10:20
fajnie się to czyta i ogólnie pozytywne odczucia, można rzec, że magiczne. :_)
Autor: jingles | Data dodania: 24.03.2013, 15:36
To nasze pierwsze spotkanie było niesamowite z wielu względów, pierwszy i ostatni raz dzwoniłem wtedy na 112 ;-) Niezłe wspomnienia, każdy z nas ma swoje, kiedyś będziemy o tym opowiadać wnukom ;-)
Autor: piotrek027 | Data dodania: 24.03.2013, 20:28
A jeśli mogę zapytać, skąd wyszła potrzeba dzwonienia pod 112? :D Artykuł elegancki :] Pozdrawiam!
Autor: jingles | Data dodania: 24.03.2013, 20:43
W pubie jakiś kolo dostał ataku padaczki, a barmanka jak to zobaczyła to skamieniała :D
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 24.03.2013, 22:30
Jingles, z tymi wnukami....sugerujesz coś?

Może chcesz nam coś powiedzieć?
Skrzatos- Magia pochłania wręcz. I to na zawsze.
Semper fidelis Orlando!
Autor: jingles | Data dodania: 24.03.2013, 22:57
Hehehe nie nie, jeszcze nic nie chce powiedzieć :D Na razie o Magii opowiadam kotu :D A z tym pochłanianiem na zawsze - święte słowa!!
Autor:
4.Michael | Data dodania: 24.03.2013, 23:01

Mario - Smoq - rozwaliłeś mnie tym textem z kotem

Autor: jingles | Data dodania: 25.03.2013, 7:57
Kot jest wporzo, ale nie chce ze mną meczów jełop oglądać ;-) Dlatego muszę mu opowiadać :D
Autor:
4.Michael | Data dodania: 25.03.2013, 12:31
Smok i kot

prawdziwa Magia ;)
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 25.03.2013, 18:29
Kot pewno ma uszyte ubranko w barwach Orlando Magic
