Po domowym zwycięstwie nad Wizards, Magic nie mieli czasu na odpoczynek. Musieli udać się do Atlanty, by tam rywalizować Hawks i trzeba przyznać, że rywalizacja ta wyglądała całkiem dobrze przynajmniej w pierwszej połowie spotkania, która zakończyła się buzzer-beaterem nieupilnowanego pod koszem Josha Smitha. Przed zejściem na przerwę ekipa z Florydy traciła do rywali zaledwie jeden punkt (45:44).
Niestety od trzeciej kwarty namnożyło się błędów w szeregach przyjezdnych, kulała skuteczność, zawodnicy popełniali liczne straty, co momentalnie wykorzystali gospodarze i wyszli na prowadzenie 55:48. Podopieczni Jacque'a Vaughna nie zwiesili jednak głów i odrobili straty, ale końcówka kwarty znów należała do "Jastrzębi". Przed decydującą odsłoną wynik brzmiał 67:60. W ostatnich dwunastu minutach gospodarze kontrolowali przebieg meczu, w pewnym momencie ich przewaga sięgnęła nawet 14 punktów. W ostatniej minucie meczu Magic zanotowali mini serial punktowy 5:0, co pozwoliło zmniejszyć wymiar kary. Ostateczny wynik 97:88.
Co zawiodło? Na pewno skuteczność, która wśród naszych ulubieńców zatrzymała się na poziomie 39.1%, na pewno też rzuty osobiste. Magic spudłowali aż 11 z 27 prób. Do tego dochodzi aż 17 strat, a wszystkie te czynniki miały duży wpływ na przebieg gry. Należy wyciągnąć też pozytywy, bowiem młodzi Magicy walecznie, a do pewnego czasu także skutecznie mierzyli się z bardziej doświadczonymi rywalami, nie zabrakło im ambicji i woli walki. - Myślę, że walczyliśmy naprawdę twardo. To było trudne, gdy wiele z naszych rzutów odbijało się od obręczy. Więc to była ciężka noc dla nas wszystkich - skomentował Tobias Harris, który zapisał 11 punktów (5-18 z gry) i 10 zbiórek.
Najlepszym graczem gości okazał się powracający po kontuzji Nikola Vucevic. Center zaliczył bardzo mocne double-double: 17 punktów oraz 15 zbiórek i to głównie dzięki niemu dzisiejsi rywale zostali zdominowani na tablicach. Co prawda 20 punktów zapisał na swoim koncie Beno Udrih, ale jego skuteczność pozostawiała wiele do życzenia (8-23). Również 17 "oczek" do dorobku Magic dołożył Moe Harkless.
Hawks do zwycięstwa poprowadził duet: Josh Smith, Ivan Johnson. Obaj zdobyli po 21 punktów. Poza tą dwójką, tylko Devin Harris przekroczył barierę 10 punktów, bo miał ich 17.
Dla Magic była to 55 porażka w sezonie 2012/13. Przed naszymi ulubieńcami seria trudnych, wyjazdowych spotkań. Na początek zmierzą się oni z Houston Rockets. Starcie odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek o godzinie 02:00 czasu polskiego. Przypominamy, że tej nocy zmieniliśmy czas i by obliczyć, o której rozpoczyna się spotkanie, do czasu amerykańskiego dodajemy sześć godzin.
Autor:
4.Michael | Data dodania: 31.03.2013, 8:17
Kiepska skuteczność: FGM-A 39 % 3PM-A 30 % i FTM-A 59 %. Poza Udrih'em, zagraliśmy samą młodzieżą, więc nie było najgorzej.