"Byki" z Chicago wczorajszego wieczora przegrali z Miami Heat 93:105, ale wynik nie jest taki zły patrząc, że goście zagrali bez Gibsona, Noah, Hamiltona oraz oczywiście bez Rose’a, na którego powrót chyba wszyscy czekają z niecierpliwością. Trener Tom Thibodeau na pewno nie był zadowolony z obrony swoich graczy, którzy pozwolili Mistrzom NBA rzucać na ponad 50% skuteczności.
Dzisiaj przed Chicago teoretycznie łatwiejsze zadanie, bowiem zmierzą się z jedną z najgorszych drużyn w NBA… Orlando Magic. Jednak ekipa z Illinois nie może być pewna zwycięstwa, ponieważ nigdy nie wiadomo jak zaprezentują się Magicy, a z racji, że to ostatni mecz przed własną publicznością ekipy z O-Town, to rywalizacja może być naprawdę zacięta. W tym sezonie kilkakrotnie Magic pokazali, że są w stanie walczyć z najlepszymi, patrząc m.in. na pojedynki z Heat czy Thunder. Niestety o wiele więcej było spotkań, które zakończyły się dla nas niekorzystnie, ale tak już to się ma gdy zespół jest w początkowej fazie przebudowy…
We własnej hali Magicy w tym sezonie grają słabo, ale i tak wygląda to lepiej niż na wyjazdach. W Amway Center na 40 spotkań wygrali 12, a poza Orlando tylko 8 razy schodzili z parkietu jako zwycięzcy (również na 40 meczy). Przed nimi pozostały już tylko 2 mecze: dzisiaj z Bulls i dwa dni później w Miami.
"Byki" notują tylko 93.1 pkt/m co jest przedostatnim wynikiem w lidze, ale w obronie radzą sobie o niebo lepiej – 93 tracone punkty na mecz to 3. miejsce tuż za Memphis i Indianą.
Szczególną uwagę nasi ulubieńcy powinni zwrócić na Carlosa Boozera, który w przedostatnim meczu między Magic a Bulls zdobył aż 31 punktów i miał 11 zbiórek. Nate Robinson daje bardzo dobre wsparcie z ławki i w przegranym minimalnie ostatnim meczu przez Orlando (w United Center 86-87) zdobył 19 punktów w 28 min i rozdał 5 asytst.
Ostatnio trener Vaughn wystawił do wyjściowego składu Kyle’a O’Quinna, ale ten spisał się słabo – trafił tylko 2/10 z gry i miał 6 fauli, a pomimo jego dobrej obrony na przestrzeni sezonu to nie radził sobie z Kelvinem Garnettem. Z kolei inny silny skrzydłowy Andrew Nicholson zagrał 25 min, ale oddał tylko jeden rzut, co prawda dodał do tego 5 zbiórek i 4 asysty, ale przy jego potencjale ofensywnym oczekiwać możemy chyba więcej po atakowanej stronie parkietu. W takim razie może nasz coach zdecyduje się na ustawienie Harrisa jako PF, a na rzucającego obrońcę wstawi Moore’a lub DeQuana Jonesa.
Spotkanie rozpocznie się w nocy z poniedziałku na wtorek o godzinie 1:00 czasu polskiego. Zapraszamy!