Sezon 2012/13 dla Orlando Magic będzie postrzegany i kojarzony, jako pierwszy po odejściu Dwighta Howarda. Latem, przed rozpoczęciem sezonu, w drużynie doszło do wielkich zmian. Zaczęło się 21 maja 2012 roku, kiedy to z drużyną pożegnali się trener Stan Van Gundy oraz general manager Otis Smith. Dokładnie miesiąc później zarząd drużyny znalazł następcę Smitha, powierzając tę posadę Robowi Henniganowi - dotychczasowemu asystentowi Sama Prestiego w Thunder. Hennigan tym samym został najmłodszym GMem w lidze. Pierwszą ważną decyzją jaką nowy zarządzający decyzjami personalnymi w Magic musiał podjąć, był wybór trenera. I tak kolejny miesiąc i tydzień później nowym head coachem drużyny ze środkowej Florydy został Jacque Vaughn - dotychczasowy asystent Gregga Popovicha w Spurs. Co ciekawe - również on stał się tym samym najmłodszym w lidze na swoim stanowisku.
Jeszcze zanim Hennigan wybrał nowego trenera, dokonał dwóch mało spektakularnych ruchów, których można było się spodziewać. Najpierw młody GM podpisał nowy, 3-letni kontrakt z Jameerem Nelsonem, a następnie wymienił do Hornets Ryana Andersona na zasadzie sign-and trade, w zamian za Meksykanina grającego na pozycji środkowego - Gustavo Ayona. Najważniejszą i najtrudniejszą sprawą do rozwiązania było jednak zakończenie trwającego od kilku miesięcy "Dwightmare". Howard od dłuższego czasu mówił wszem i wobec, że nie chce już grać dla Magic i drużyna miała dwie opcje - zostawić go niezadowolonego na ostatni sezon kontraktu i patrzeć jak rok później zawodnik podpisuje z innym klubem, albo wymienić go do innej drużyny i zyskać kogoś w zamian.
10 sierpnia 2012 roku doszło do 4-stronnej wymiany (Magic, Lakers, Nuggets, Sixers), na mocy której szeregi Magic opuścili Dwight Howard, Earl Clark, Chris Duhon (wszyscy do Lakers), a także Jason Richardson (do Sixers). Do Orlando trafili natomiast Arron Afflalo, Al Harrington (obaj z Nuggets), drugoroczniak Nikola Vucevic i debiutant Maurice Harkless (obaj z Sixers). Innymi kluczowymi postaciami, jakie zmieniły barwy klubowe byli Andre Iguodala (z Sixers do Nuggets) i Andrew Bynum (z Lakers do Sixers). Magic pozyskali także przyszłościowe wybory w drafcie. Przed rozpoczęciem sezonu Magic podpisali jeszcze kontrakty z E'Twaunem Moore'm oraz DeQuanem Jonesem, a w drafcie nasi ulubieńcy wybrali dwóch silnych skrzydłowych - Andrew Nicholsona i Kyle'a O'Quinna.
Totalnie zmieniona drużyna Orlando Magic przystępowała do sezonu 2012/13, którego hasłem przewodnim dla organizacji było "WE WILL.", jako jeden z kandydatów do uplasowania się na ostatnim miejscu w lidze. Większość dziennikarzy związanych z NBA nie dawała ekipie z O-Town najmniejszych szans na osiągnięcie dobrego bilansu na koniec rozgrywek. Dlatego dwa zwycięstwa na początek (z Nuggets i Suns) były ogromnym zaskoczeniem. W kolejnych spotkaniach nie było już tak dobrze, jednak nasi ulubieńcy ponownie złapali wiatr w żagle, a dwa zwycięstwa z Warriors były kolejnym miłym zaskoczeniem i po 25 spotkaniach Magic mieli zaskakująco dobry bilans 12-13.
Od tego momentu do końca sezonu nasi ulubieńcy wygrali zaledwie... 8 spotkań, aż 49 razy schodząc z parkietu w roli pokonanych. Magic ani razu w tym czasie nie wygrali 2 spotkań pod rząd i zakończyli sezon, jak się początkowo spodziewano, na ostatnim miejscu w całej lidze, z bilansem 20-62. Jest to drugi najgorszy wynik w historii całej organizacji, gorszy drużyna z Orlando zanotowała tylko w pierwszym sezonie w lidze (18-64). Co więcej, ekipa ze środkowej Florydy ustanowiła nowy, niechlubny rekord NBA, pod względem ilości oddawanych rzutów wolnych - zaledwie 16,57 prób na mecz.
W trakcie trwania sezonu, na minuty przed trade deadline, doszło do jeszcze jednej kluczowej wymiany z udziałem Magic. Szeregi drużyny z O-Town opuścił wieloletni ulubieniec kibiców - J.J. Redick (a mówiąc ścieślej - jego kończący się kontrakt), który wraz z Gustavo Ayonem i Ishem Smithem został wymieniony do Milwaukee Bucks w zamian za Tobiasa Harrisa, Beno Udriha i Dorona Lamba. Początkowe komentarze pod kątem Hennigana nie były zbyt pozytywne, wszystko zmieniło się jednak w dalszej części sezonu, bo okazało się, że drugoroczniak - Tobias Harris, w Orlando wniósł swoją grę na zupełnie inny poziom i stał się kluczowym graczem Magic.
Pod względem wyników sezon 2012/13 był dla Orlando zupełnie nieudany, jednak wpływ na to miały na pewno kontuzje kluczowych graczy jak Afflalo, Davis czy Nelson. Żaden z nich nie dograł sezonu do końca, Davis rozegrał zaledwie 34 mecze, Nelson 56, zaś Afflalo 64. To dało jednak szansę rozwoju młodym graczom, z usług których trener Vaughn bardzo chętnie korzystał. Najlepszym z nich był Harris, który po przeprowadzce do Orlando notował średnio 17,3 pkt/m, 8,5 zb/m oraz 1,4 bl/m. Także Harkless, który w pierwszej części sezonu był zupełnie pomijany w ofensywie, zakończył sezon jako jeden z młodych liderów Magic, a jego statystyki z całego sezonu to 8,2 pkt/m i 4,4 zb/m.
Największym pozytywnym zaskoczeniem można jednak bez wątpienia uznać Nikolę Vucevica. Czarnogórzec zakończył sezon jako drugi zbierający w lidze (11,9 zb/m), a także trzeci w ilości double-double (46). W sylwestrowym spotkaniu przeciwko Miami Heat został także rekordzistą Magic pod względem ilości zbiórek w jednym spotkaniu - 29. Do tego młody środkowy zdobywał średnio 13,1 pkt/m i był jednym z zawodników, którzy poczynili największe postępy w stosunku do poprzedniego sezonu. Debiutanci wybrani bezpośrednio przez Magic także zaprezentowali się bardzo przyzwoicie, Nicholson który dał się poznać jako świetny strzelec z półdystansu notował 7,8 pkt/m i 3,4 zb/m, a O'Quinn mimo niewielkiej ilości minut jakie spędzał na parkicie zdobywał 4,1 pkt/m i 3,7 zb/m, oraz został wyróżniony przez drużynę nagrodą Hustle Player of the Year. Vucevic i Nicholson byli także jedynymi reprezentantami Magic podczas All-Star Weekend, obaj zagrali w meczu debiutantów z drugoroczniakami.
Weterani także zaprezentowali się dobrze, choć jak już było wspomniane - nie oszczędzały ich kontuzje. Afflalo zdobywał średnio 16,5 pkt/m, Nelson osiągnął rekordowe 7,4 as/m, zaś Davis notował solidne 15,1 pkt/m i 7,2 zb/m.
Drugi najgorszy bilans w historii organizacji i najgorszy bilans w NBA w sezonie w normalnych okolicznościach nie napawałyby optymizmem. W drużynie Orlando Magic jest jednak bardzo wiele optymizmu i co więcej - jest on uzasadniony. Młody trener i GM pokazali już swoje nastawienie i próbkę umiejętności, Magic mają największą szansę na nr 1 w drafcie, mają solidnych mlodych graczy, krótych wypowiedzi i postawa mogą tylko cieszyć. Magic są na dobrej drodze by ich przebudowa zakończyła się sukcesem. WE WILL.
Autor: boroszewiak | Data dodania: 24.04.2013, 13:24
Dziękujemy za podsumowanie! Za rok MAGIC wrócą lepsi! We Will!
Autor: LaBlacheOne | Data dodania: 24.04.2013, 14:54
Witam.
Powyższe informacje możemy włożyć w segregator z napisem PRZESZŁOŚĆ. Kluczowa jest ostatnia część wypowiedzi jinglesa, bo rzeczywiście, wg. mnie, nigdy w historii po słabym sezonie, nie mieliśmy tak młodego i perspektywicznego składu. Począwszy od GM, którego decyzje, mogę teraz to przyznać w 100%, były jak najbardziej udane: podpisanie Nelsona-na co psioczyłem najbardziej, a okazało się, że Jamer stanął na wysokości zadania kapitana; zawodnicy pozyskani z Szóstek za D12; Harris za JJ itp. Poprzez trenera, który całkiem nieźle rotuje, jak na razie, składem. Kończąc na zawodnikach pokroju Vucevica, Harrisa czy Harkless'a, którzy będą solidnymi elementami naszego przyszłego składu.
I tak jak pisał jingles: najgorszy bilans w NBA, najgorszy bilans organizacji..., ale czy ktoś z nas czy z organizacji Orlando Magic tego nie zakładał przed rozpoczęciem sezonu? Przecież nasz GM musiał dostać "zielone światło" na wszystkie powyższe działania. Prawdą też jest, że "nowy porządek najlepiej się buduje na zgliszczach starego ładu".
Niech zatem sentencja Wegecjusza "Si vis pacem, para bellum(Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny)" będzie na razie sentencją naszej organizacji. Może troszeczkę sparafrazowaną na potrzeby dziedziny sportu: "Jeśli chcesz mistrzostwa, gotuj się na solidną przebudowę". Co też nasz GM sukcesywnie realizuje.
Co do pierwszego wyboru w drafcie? Nie będę się wypowiadał, bo nie śledzę poczynań kandydatów. Wielu jest wśród nas ekspertów, którzy często wypowiadają się na shout box-ie i tylko dzięki temu mam jakieś rozeznanie. Ufam, że Rob wybierze najlepiej dla nas.
Zakładam też, ze każdy kolejny sezon będzie lepszy od poprzedniego, bo tylko to będzie świadczyło o progresie naszej drużyny. Nam kibicom-pozostaje czekać, aby w końcu otworzyć segregator PRZYSZŁOŚĆ i zobaczyć w nim zdjęcie naszej całej organizacji,drużyny z uśmiechami na twarzach i pucharem mistrzów NBA w rękach.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i....
Semper fidelis Orlando!
Autor:
skrzatos | Data dodania: 24.04.2013, 17:18
Ten sezon nie był łatwy, a nie wiadomo czy przyszły będzie łatwiejszy. Powolutku presja z każdym sezonem będzie podchodzić coraz wyżej. Mam nadzieję, że po jeszcze jednym sezonie tankowania zaczniemy wchodzić w górę, aż powrócimy na szczyt NBA, kiedy już Jamesy i inne Paule będą po swoich prime'ach :)
BE MAGIC!
Autor: niv | Data dodania: 27.04.2013, 8:39
Konkretne podsumowanie :) Ciężki sezon dla kibica. Niestety, trzeba uzbroić się w cierpliwość i spokojnie liczyć, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku.