Sezon 2012/13:57 meczów, 5 w pierwszej piątce
4.1 pkt/m, 3.7 zb/m, 0.9 ast/m
FG: 51.3%, 3p: 0%; FT: 66,7%
Najlepszy mecz w sezonie:27.03.2013, @ Bobcats, (L) 108 - 114:
23 pkt, 11 zb, 6 astAż 42 minuty (przy średniej w sezonie 11.2) spędził na parkiecie tamtej nocy Kyle O’Quinn i bardzo dobrze je wykorzystał. Chłopak, który na boisku pokazywał się często z dobrej strony w obronie, tym razem błyszczał w ataku. Oddał aż 14 rzutów myląc się tylko trzykrotnie, dodał do tego aż 11 zbiórek (najwięcej w zespole), a ponadto jeszcze rozdał 6 asyst. Zgromadził 23 punkty (więcej miał tylko Harris – 29, ale oddał o 6 rzutów więcej) czym ustanowił swój rekord kariery, podobnie jak w asystach. Dobry mecz rozegrał również w Nowym Jorku, gdzie zanotował 12 punktów i 14 zbiórek w porażce Magic 94-106.
Najgorszy mecz w sezonie:13.04.2013, vs Celtics, (L) 88 - 120:
4 pkt, 2/10 z gry, 3 TO, 6 fauliKońcówka sezonu i taka wpadka Magic z O’Quinnem na czele. Gdyby nie 6 zbiórek to jego występ mógłby chyba kandydować do najgorszego meczu sezonu pośród wszystkich graczy NBA. W 24 minuty miał wskaźnik +/- na -19, do tego ogromne problemy z celnością o czym świadczy jego skuteczność z gry (skuteczność powinna być w cudzysłowie), ponadto popełnił 3 straty i przedwcześnie skończył swój występ (może i lepiej) po szóstym przewinieniu.
Początkowo nie wiadomo było czy O’Quinn w ogóle zostanie przez Magic podpisany, ale chyba dobrze się stało, że dostał taką szansę. W początkowej fazie sezonu nie grał zbyt wiele, a jeśli już się pojawiał na boisku to na mniej więcej 10 minut (gdy odpoczywał Vucević). Później stracił miejsce w rotacji na kilka spotkań, ale to dla tego, że Vaughn chciał zobaczyć każdego z zawodników w akcji przez dłuższą chwilę. Pod koniec sezonu jego czas gry był coraz większy i Kyle dobrze go wykorzystał notując w marcu 4 mecze z rzędu z co najmniej 10 punktami na koncie (dwa razy double-double). Jest w miarę solidnym obrońcą, ale musi popracować jeszcze nad siłą, szybkością, pracą nóg w obronie oraz zastawianiem się przy zbiórkach. Określany jest jako Center/Forward, ale to dlatego, że grozi (dobrym – 45%) rzutem z półdystansu, ale dla mnie jest to środkowy, który w Magic może pełnić rolę Marcina Gortata.
To moje ostatnie podsumowanie sezonu zawodnika Orlando Magic i na koniec trafił mi się koszykarz, którego od razu bardzo polubiłem. Podoba mi się u niego zaangażowanie, solidna gra w obronie i radość, którą okazuje prawie na każdym meczu, a czasem i nas zaspanych kibiców w środku nocy potrafi rozbawić.
Ups ;) Jego uśmiechnięta twarz kojarzy mi się z naszym kolegom
szczerkosem.