Michael Carter-Williams
Pozycja: rozgrywający (PG)
Miasto rodzinne: Hamilton, MA
Szkoła średnia: St. Andrews (Barrington, Rhode Island)
NCAA: Syracue Orange
Doświadczenie: Sophomore
Wiek: 21 lat
Wzrost: 198 cm
Waga: 83 kg
Statystki w NCAA: 40 meczów, 35.2 min
11.9 pkt/m, 4.9 zb/m, 7.3 as/m, 2.8 prz/m
FG: 39.3%, 3pt FG: 29.2%, FT: 69.4%
Patrząc w statystyki Michaela Cartera-Williamsa nie sposób nie zauważyć bardzo dużej liczby asyst, jakich w każdym meczu rozdaje ten utalentowany rozgrywający. Zawodnik Syracuse Orange rzeczywiście może pochwalić się ponadprzeciętną umiejętnością kreowania swoimi podaniami sytuacji rzutowych dla kolegów z zespołu. Jest ona niezwykle groźna biorąc pod uwagę imponujące warunki fizyczne Cartera-Williamsa, których pozazdrościć może mu niejeden rzucający obrońca. Wzrost i koordynacja dają temu reżyserowi gry dużą przewagę nad niższymi rywalami w obronie, gdzie wymusza on wiele strat swoich przeciwników, rozpoczynając tym samym efektowne i skuteczne kontrataki.
Świetne podania i wysokie koszykarskie IQ to jedno, a ilość popełnianych strat to drugie. Mimo że Michael Carter-Williams potrafi w nawet najtrudniejszej sytuacji odnaleźć partnera na czystej pozycji do rzutu, często na jaw wychodzi jego niewielkie doświadczenie i rozgrywającemu Syracuse nierzadko zdarza się popełniać pochopne i nieprzemyślane decyzje. 3.4 straty na mecz to zdecydowanie za dużo, choć liczbę tę można jeszcze przełknąć biorąc pod uwagę statystykę rozdanych asyst.
Kolejną ogromną wadą Cartera-Williamsa jest fakt, że jego użyteczność w ataku kończy się tak naprawdę na podawaniu. Co prawda w minionym sezonie zdobywał on w każdym meczu niemal 12 punktów, co nie jest przecież złym rezultatem, jednak warto zaznaczyć, że rzucone przez niego punkty okupione były fatalną skutecznością. Niespełna 40% z gry i tylko 30% zza łuku to zdecydowanie za mało jak na zawodnika aspirującego o wybór w pierwszej dziesiątce draftu. W tym elemencie gry, podobnie jak w przypadku celności jego podań, koszykarz Syracuse Orange musi poczynić jeszcze spore postępy. Jeżeli to uczyni, ma szanse stać się kiedyś czołowym play-makerem NBA. Na dzień dzisiejszy ma jednak jeszcze spore zaległości i moim zdaniem nie trafi w najbliższej przyszłości do Orlando Magic.