Gospodarze zwycięstwo zapewnili sobie dzięki drugiej i czwartej kwarcie - wygrane odpowiednio różnicą 9 i 8 pkt. Wynik spotkania oscylował jednak przez większość czasu wokół remisu i widać było, że zawodnikom obu ekip zależy na zwycięstwie.
Kibice Magic byli w tym meczu szczególnie ciekawi postawy wybranego z drugim numerem tegorocznego draftu Victora Oladipo. Rookie świetnie wszedł w mecz zdobywając pierwsze 8 pkt dla Orlando - dwie trójki i layup. W drugiej części spotkania w ataku nie było już tak dobrze i zawodnik skończył spotkanie trafiając 5 na 13 rzutów z gry, co dało mu 18 pkt. Dodatkowo zanotował on 6 zbiórek i 7 asyst, a także 5 przechwytów. Razi jedynie 6 strat, ale Oladipo grał sporo na pozycji nr 1, która jest dla niego nowością.
Poza graczem z numerem 5 na koszulce na wielkie wyróżnienie zasługuje drugi z zawodników wybranych przez Magic w tegorocznym drafcie - Romero Osby (nr 51 draftu). Skrzydłowy wchodząc z ławki zdobył, podobnie jak Oladipo, 18 pkt trafiając 7 z 8 rzutów z gry oraz 4 na 5 z linii osobistych. Do tego zebrał on 8 piłek i zaliczył 2 przechwyty.
Dobre zawody w barwach Magic zagrali także nasi dobrzy znajomi - Harkless i Lamb, odpowiednio 15 pkt, 8 zb oraz 13 pkt, 3/3 za 3. Słabo spisał się Andrew Nicholson, który trafił tylko 1 z 9 rzutów z gry i zakończył spotkanie z 7 punktami na koncie (popełnił też 7 fauli - w summer league nie ma zasady fouled out).
Po stronie Celtów rewelacyjnie zaprezentował się kolega Przemka Karnowskiego z drużyny akademickiej - Kelly Olynyk, który zanotował 25 punktów i 7 zbiórek. Na wyróżnienie zasługuje też Mitchell - 16 pkt, 4 zb.
Kolejne spotkanie w tegorocznej lidze letniej nasi ulubieńcy zagrają już jutro o 17:00 czasu polskiego przeciwko Oklahoma City Thunder.