1. Podczas tylu lat kibicowania, oglądałeś naprawdę spore ilości zawodników występujących w barwach Orlando Magic. Którego z nich jednak, oglądało się najprzyjemniej i dlaczego?To bardzo trudne pytanie, biorąc pod uwagę, że ja zazwyczaj skupiałem się na całej drużynie, a nie poszczególnych graczach. Oczywiście początkowo moim idolem był Shaq, później Penny, następnie T-Mac... Jednak najbardziej w pamięć zapadło mi chyba dwóch graczy, którzy nie mieli statusów gwiazdy, ale którzy byli niesamowicie waleczni - mam tu na myśli Darrella Armstronga oraz Bo Outlawa. Oboje wkładali w grę mnóstwo serca i energii, choć grali dla Magic w okresie ich przeciętności, a po odejściu Hardawaya Darrell był nawet liderem drużyny. Armstrong to jeden z najlepiej wykonujących rzuty osobiste graczy w historii, wprost przeciwnie do Outlawa, którego technika rzutów z linii fascynuje mnie do dziś. Bardzo lubiłem też Dennisa Scotta i jego trójki. Jak widać wszyscy raczej z tych dawnych czasów, mam do nich (tych czasów) ogromny sentyment.
2. W jednym z artykułów na naszej stronie, opisałeś jak rozpoczęła się Twoja życiowa przygoda z Orlando Magic. Chciałbym jednak, żebyś teraz zdradził nam skąd przyszedł Ci pomysł aby założyć stronę magic.e-nba.pl, która potem przekształciła się w stronę na której obecnie kibicujemy naszym ukochanym Magikom?Założycielem magic.e-nba.pl nie byłem niestety ja, ale zacznijmy od początku... Gdyby ktoś jeszcze kilka lat temu powiedział mi, że będę prowadził jedyną, polską stronę internetową o Orlando Magic, którą sam, własnymi rękoma stworzę, to zapewne wysłałbym go do lekarza od głowy. Przed moją kadencją stronę magic.e-nba.pl prowadził najpierw Fokcik, a następnie Speedy (jeśli był ktoś jeszcze wcześniej to sorry - ja pamiętam od czasów Fokcika). Początkowo wkręciłem się do redakcji (z czego byłem niesamowicie dumny) i pisałem relacje z meczów. Później stronka jakoś wygasła na pewien czas i do życia przywrócił ją Speedy, dając jej nową grafikę i layout. Przed jednym z sezonów (wydaje mi się, że był to sezon 2008/09) napisałem do Speedy'ego z zapytaniem, jak dzielimy się najbliższymi relacjami. Ten odpowiedział mi, że niestety, ale będzie zmuszony zamknąć stronę z powodu braku czasu i nawału innych obowiązków... Poczułem się jakbym dostał obuchem w łeb. "Jak to, nie będzie strony o Orlando Magic? O moim ukochanym Orlando Magic?" - pomyślałem. Nie zastanawiając się długo, napisałem do Speedy'ego: "Słuchaj, ja spróbuje przejąć stronę, tylko wspieraj mnie jeszcze przez jakiś czas, bo się na tym (jeszcze) nie znam". W tamtym momencie nie miałem zielonego pojęcia o HTML, CSS, że o JavaScripcie i tworzeniu grafiki nie wspomnę. Na szczęście miałem sporo wolnego czasu, który postanowiłem spożytkować właśnie na naukę wspomnianych rzeczy. Początkowo prowadziłem stronkę w takiej wersji jaką oddał mi poprzednik, za wiele nie potrafiłem na niej jednak zrobić - relacja, wynik, statystyki - tego się wyuczyłem "na pałę". Gdy jednak zgłębiłem nieco wiedzy na temat tworzenia stron i prostej grafiki, stwierdziłem, że muszę nadać stronie nowy styl - "jingles style" ;-) I zacząłem tworzyć nową odsłonę magic.e-nba.pl, przy wsparciu Kate w kwestiach estetycznych (pokażę Wam kiedyś pierwsze projekty logo czy samej strony - żenada ;-)). No i po jakimś czasie pracy w pocie czoła, prób i błędów, litrach kawy i wielu nieprzespanych nocach, w końcu udało się stworzyć moją pierwszą stronę www. Później potoczyło się już wszystko szybciutko, wraz ze zdobywaniem coraz większej wiedzy, po pewnym czasie postanowiłem ponownie odświeżyć wygląd strony, następnie dostałem propozycję zakupu domeny OrlandoMagic.pl (stargowałem z 700 PLN na 300 PLN ;-)), wraz z uruchomieniem nowej domeny ponownie odświeżyłem nieco grafikę, a obecnie pracuję nad kolejnym liftingiem na 25. sezon w historii drużyny. Ta strona to obecnie kawał mojego życia, podobnie jak Orlando Magic. Jestem dumny z tego, że udało się na naszej stronie zgromadzić tą społeczność, którą wszyscy razem tworzymy.
3. Przez lata kibicowania, każdy z nas przeżywa zarówno te szczęśliwsze chwilę, jak i te smutniejsze, razem ze swoją drużyną. Co w twoim przypadku, było tym najradośniejszym wydarzeniem?Sporo tego było. Za najmłodszych lat sama możliwość obejrzenia na żywo meczu Magic była dla mnie takim wydarzeniem, że z emocji aż dygotałem przed telewizorem. Na pewno jednym z najradośniejszych wydarzeń było przyjście do drużyny Hilla i McGrady'ego - już widziałem oczami wyobraźni tytuł mistrzowski dla drużyny prowadzonej przez tych dwóch panów. Ogromne szczęście sprawił mi też oczywiście awans do finału w 2009 roku i samo zwycięstwo nad faworyzowanymi Cavs (szczególnie w meczu nr 1, który oglądałem u kumpla - wielkiego kibica LeBrona, ta pogoń po pierwszej połowie, w której Magic mieli chyba ponad 20 pkt straty - coś pięknego). No i cały czas radość w moim sercu powodują stroje retro, bardzo się cieszę, że zagramy w nich kilka spotkań w najbliższym sezonie.
4. Cofnijmy się pamięcią do czasów, kiedy najważniejsze decyzje w organizacji podejmował Otis Smith. Nasz były GM zasłynął z dość mocno kontrowersyjnych ruchów i nie oszczędzał pieniędzy proponując nowe kontrakty zawodnikom. Którą jego decyzję uważasz za najbardziej słuszną, a która według Ciebie była najmniej trafiona?Najlepszym ruchem Smitha był chyba trade, w którym Magic pozyskali Rafera Alstona (oddali Briana Cooka i Adonala Foyle'a). Alston miał ogromny wkład w awans Magic do finału, świetnie wkomponował się do drużyny pod nieobecność kontuzjowanego Nelsona. Również pozyskanie z Suns praw do Marcina Gortata okazało się świetnym posunięciem.
Tych gorszych ruchów Otisa było jednak więcej i były bardziej spektakularne. Zacznijmy delikatnie - wybór w drafcie 2005 Frana Vasqueza, który nie zagrał w Magic (w ogóle w NBA) ani minuty, bo stwierdził, że w Europie mu lepiej. Zmarnowany 11. pick. Kolejny absurd - max dla Rasharda Lewisa. Oczywiście ten zawodnik miał ogromny wkład w awans Orlando do finału w 2009 roku, oczywiście był jednym z najlepszych zawodników Magic, ale w żadnym wypadku nie zasłużył na taki kontrakt. No i na koniec feralna wymiana z Suns i Wizards. Smith wymienił koszmarny kontrakt Lewisa, na jeszcze gorszy Arenasa - brawo (choć ja do końca łudziłem się, że z Gilberta coś jednak będzie). Do tego sprowadził z powrotem do O-Town Turkoglu, którego kontrakt to także nieporozumienie, oddając w zamian m.in. Gortata, który miał wtedy sporą wartość, a dostając jeszcze Richardsona, któremu było już wtedy bliżej emerytury niż prime'u. Dobrze, że władanie Otisa Smitha w gabinecie GMa ekipy z Florydy mamy już za sobą.
5. W trakcie minionego sezonu, mogliśmy oglądać poczynania naprawdę wielu młodych zawodników. Gra którego z nich, zrobiła na Tobie największe wrażenie?Ciężki wybór, ale chyba największym miłym zaskoczeniem był Vucevic. Ustanowienie rekordu klubu w zebranych piłkach w jednym meczu robi wrażenie tym bardziej, że w tej ekipie grali wcześniej Shaq i Dwight Howard. Liczę jednak na jeszcze więcej od Nika. Również Harris niesamowicie zaskoczył i jego dalsza postawa jest jedną z najbardziej interesujących mnie kwestii przed zbliżającym się sezonem. No i energia Harklessa - coś czuję, że wiele razy zobaczymy go w przyszłości w najlepszych akcjach danej nocy. Jak widać ciężko wybrać jednego gracza, w wielu drzemie wielki potencjał.
6. Każdy z moich rozmówców proszony jest o ocenę poczynań jednego z zawodników Magic. Jako że jesteś naszym Szefem, Ciebie proszę o ocenę gry naszego kapitana – Jameera Nelsona.Nelson zagrał bardzo dobry indywidualnie sezon, choć skuteczność pozostawia sporo do życzenia. Myślę jednak, że po oddaniu Howarda spisał się w roli lidera i powiem szczerze, że z sympatii i sentymentu do tego gracza chciałbym, żeby był członkiem drużyny Magic, która już niebawem sięgnie po mistrzostwo :) Wydaje się jednak, że Hennigan może nie mieć Nelsona w długofalowych planach, chyba że w roli zmiennika za rozsądne pieniądze. Mimo oczywistych wad tego gracza jestem jego fanem.
7. Weterani będący w składzie Orlando Magic nie mogą być pewni swojej przyszłości. Po zwolnieniu Ala Harringtona, przyszedł czas na plotki o Hedo Turkoglu. Moje pytanie dotyczy jednak innego z doświadczonych graczy w rosterze Magic, mianowicie Glena Davisa. Jak sądzisz, jaka będzie jego przyszłość i czy będzie ona związana z drużyną z O-Town?Podobnie jak w przypadku Nelsona - Davis może znaleźć się na liście graczy, których GM Magic nie będzie widział w przyszłości drużyny. Minuty Davisa mogą ograniczyć szansę rozwoju takim zawodnikom jak Harris czy Nicholson. Problem w tym, że Harris nie jest typową czwórką, a Kanadyjczyk gra tylko w ataku. Podobnie jak z Jameerem - za rozsądna kasę można jakoś Davisa do tej przyszłościowej układanki wkomponować, choć rozum podpowiada, że jest on jednym z graczy, którzy mogą za jakiś czas opuścić Orlando.
8. Przed całą organizacją Orlando Magic sporo pracy w drodze po upragnione mistrzostwo. Nie ukrywając sporo zależy od decyzji naszego młodego GM’a Roba Hannigana, gdyż to od niego zależą wszelkie transfery i wybory w draftach. Czy jest jakaś decyzja, którą chciałbyś aby podjął nasz GM? Na przykład wybranie konkretnego zawodnika w przyszłych draftach, bądź podpisane któregoś z wolnych agentów?Na konkretne życzenia jest chyba za wcześnie, nie wiadomo z którym numerem Magic będą wybierać w przyszłym drafcie oraz jak rozwiną się przez najbliższy rok młodzi gracze. Na chwilę obecną każdy marzy o Wigginsie, ale poza nim ma być do wzięcia jeszcze wielu świetnych prospectów, wierzę że tego nie zmarnujemy. Na rynku wolnych agentów Magic też powinni być aktywni, bo będą mieć sporo miejsca w salary, ale ze wskazywaniem konkretnych nazwisk chyba się na razie wstrzymam.
Ja, ze swojej strony kieruje podziękowania dla Jinglesa, nie tylko za ten wywiad, ale i za całą pracę, oraz trud jaki wkłada w działalność tej Magicznej strony

Już niebawem kolejny wywiad!