Magic udali się do San Antonio bez weterana Jameera Nelsona, narzekającego na problemy kostką Tobiasa Harrisa, udziału w meczu nie wziął także Nikola Vucević, który nie czuje się w pełni sił po starciu z Memphis Grizzlies. Na miejscu okazało się także, że z Orlando zapomniano zabrać... defensywy.
W sześciu pierwszych meczach przedsezonowych, Magic całkiem solidnie spisywali się po bronionej stronie parkietu, jednak zupełnie inny obraz zobaczyliśmy w starciu ze Spurs. Tegoroczni finaliści NBA w samej pierwszej połowie popisali się bardzo wysoką skutecznością z gry - 61%. Niewiele zmieniło się w trzeciej i czwartej kwarcie, bowiem "Ostrogi" ostatecznie zakończyły mecz zdobywając aż 123 punkty - na skuteczności 53.4%.
Pierwsze trzy kwarty meczu całkowicie zostały zdominowane przez gospodarzy, to oni dyktowali warunki i sukcesywnie zwiększali przewagę. Dopiero w ostatniej odsłonie, gdy Gregg Popovich wysłał do gry rezerwowych, nasi ulubieńcy prezentowali się nieco lepiej, a świadczy o tym 9-punktowe zwycięstwo w tej ćwiartce.
Indywidualnie najlepszym Magikiem okazał się Victor Oladipo. Pierwszoroczniak spędził na parkiecie ponad 36 minut, w tym czasie zapisał na swoim koncie 22 punkty, 6 asyst oraz 5 zbiórek. Cała pierwsza piątka, którą na parkiet desygnował Jacque Vaugh, zakończyła to spotkanie mając na koncie dwucyfrową liczbę "oczek".
W szeregach rywali błyszczał natomiast Patrick Mills. Obrońca zdołał zdobyć 22 punkty, mimo tego, że na parkiecie przebywał 23 minuty. Dobre zawody rozegrał nowy nabytek tego zespołu - Marco Belinelli (16 pkt.), a także wyrastający na gwiazdę Kawhi Leonard (19 pkt.).
Przed naszymi ulubieńcami jeszcze jeden mecz w preseason. W nocy z piątku na sobotę Oladipo i spółka przed własną publicznością podejmą New Orleans Pelicans.