Magic mają już za sobą trzy mecze sezonu regularnego 2013/14. Jak dotąd zdołali wygrać jeden z nich i miało to miejsce w nocy z piątku na sobotę. Wówczas nasi ulubieńcy zaprezentowali świetną koszykówkę pod wieloma względami i pewnie pokonali New Orleans Pelicans.
Jak dotąd liderem ekipy z O-Town jest Arron Afflalo, który średnio notuje 22.3 punktu, a w wygranym meczu z Pelikanami zapisał aż 30 "oczek". Wszystko wskazuje na to, że Magic znów będą musieli radzić sobie bez Tobiasa Harrisa. Skrzydłowy narzeka na problemy z kostką i wciąż nie zadebiutował w nowych rozgrywkach. Trener Jacque Vaughn nie będzie mógł skorzystać również z Solomona Jonesa. Ten doznał groźniej kontuzji łąkotki i trudno przewidzieć jak długo będzie pozostawał poza grą.
Dziś do Orlando zawita drużyna o mistrzowskich aspiracjach - Brooklyn Nets. Gdy popatrzymy na skład Sieci, a szczególnie na ich pierwszą piątkę (Kevin Garnett, Paul Pierce, Deron Williams, Joe Johnson, Brook Lopez), wydaje się, że Magic nie będą mieli zbyt wiele do powiedzenia w tejże rywalizacji. Nets rozegrali jak dotąd dwa mecze: na inaugurację polegli w Cleveland, ale odpokutowali tę porażkę dzięki wygranej z aktualnymi mistrzami NBA.
Liderem nowojorskiej drużyny jest Paul Pierce - średnio 18 punktów na mecz, ale ogromny wpływ na grę ma również pozostała czwórka, która prawdopodobnie wybiegnie w pierwszej piątce. -
Wiemy oczywiście, że mają bardzo dobrych zawodników. Kiedy wychodzę na parkiet wiem również, że jestem tutaj z jakiegoś powodu, więc po prostu będę starał się grać jak najlepiej. Czuje, że jestem wystarczająco dobry, aby mierzyć się z nimi - mówi Nikola Vucevic.
Rzeczą jasną jest, że mecz nie rozgrywa się na papierze, a na parkiecie. Czy Magic są w stanie utrzeć nosa plejadzie gwiazd z Jasonem Kiddem na ławce trenerskiej? Przekonamy się już wkrótce. Początek meczu punktualnie o północy czasu polskiego.
