Po takim efektownym i efektywnym meczu z Nets czeka nas dwa dni przerwy, ale to może i dobrze, bo dłużej będziemy mogli cieszyć się tak dobrą grą naszych graczy. Od początku Magicy postawili się rywalom, którzy chyba trochę niedoceniali podopiecznych trenera Vaughna. To początek sezonu i tak jak w poprzednim, ekipa z O-Town wygrała u siebie dwa pierwsze mecze, choć w tamtych rozgrywkach zaczynaliśmy od bilansu 2-0.
Skoncentrowanie, dobra obrona i wciąż gorący Afflalo dały Magikom przyzwoite rozpoczęcie z Nets. Późniejsze kilka twardych momentów Maxiella po bronionej stronie parkietu w połączeniu z ciągle funkcjonującą ofensywą sprawiły, że Magic poczuli się w tym meczu mocni. Troszkę problemów z Lopezem w 2q nie pokrzyżowało naszym ulubieńcom planów i odpowiedź w podobny sposób (Nik Vucević) dała nam do przerwy 3-punktowe (41-38) prowadzenie. Po zmianie stron dwie trójki z rzędu Harklessa i już wiedzieliśmy, że ta kwarta nie będzie taka zła, jak mogliśmy się obawiać (fatum 3. odsłony). Nets ciągle z problemami w ataku (dobry defence Magic), bez trójek (4/17 w meczu za 3) sprawiło, że nasza przewaga wzrosła 15 oczek (74-59). Ostatnia kwarta to kontynuacja dobrej gry Oladipo z poprzednich 12 minut, który ukradł show tego wieczoru w Amway Center, zaliczając w 21 minut takie statystyki:

No dobrze 7 strat, ale patrząc jak ryzykuje z podaniami nie musimy aż tak się tym przejmować. W dalszej części mądry defence (Harkless!) plus wciąż skuteczny atak (47% z gry, 22 wizyty na linii) i było po meczu.
Magic zagrali prawie idealnie (wciąż straty – 15), dostawali się na linię, zmuszali nie najmłodszych graczy Nets do biegania, co prawda nasz wyjściowy backcourt trafił tylko 10 z 29 rzutów na 27 pkt, ale każdy z zawodników gospodarzy zaliczył dodatki stosunek +/-. Vucević miał double-double (19/12), trafiając z półdystansu i zbierając 2 razy więcej piłek niż Lopez. Harkless zaczyna coraz pewniej czuć się na dystansie (2/2 za 3, ale 1/6 za 2), dając solidne minuty po bronionej stronie parkietu (ma najwięcej przechwytów w NBA z klasy draftu 2012). Oladipo zagrał póki co najlepszy mecz, a Afflalo nie był tak daleki od triple-double (16/8/6), z ławki znów świetny (lecz tym razem bez rzutu za 3) był Nicholson na 17 pkt i 11 zb, a nieco mniej widoczni byli Moore (5 pkt w 14 min) oraz O’Quinn – 4 pkt, 4 zb oraz 5 fauli w 13 min.
Victor Oladipo!!!Kolejny mecz zagramy w nocy ze środy na czwartek o godzinie 1:00 czasu polskiego z Los Angeles Clippers. Czy i tym razem uda nam się pokonać wyżej notowanego rywala? Przekonamy się za kilka dni.
Be Magic!!!
WE WILL.