W ubiegłym tygodniu Magic zaliczyli bilans 2-2. Nie oszukując się, Magic nie należą obecnie do najsilniejszych ekip NBA i z tej racji wygrane nad New Orleans Pelicans oraz Brooklyn Nets, mogą naprawdę cieszyć kibiców drużyny z O-Town. Stało się tak głównie za sprawą dobrej dyspozycji takich graczy jak Afflalo, Oladipo, Vucevic czy Harkless. Jednak pierwsze dwa spotkania w wykonaniu Magików nie były zagrane tak dobrze, jak choćby to przeciwko Nets. O porażce z drużyną z Minessoty przesądził praktycznie jeden błąd w obronie. Niestety nasz podstawowy rzucający obrońca Arron Afflalo, nie przeszedł po zasłonie, co zaowocowało sporą ilością miejsca i czasu dla Kevina Love’a, aby zadać Magic cios prowadzący do dogrywki. W dodatkowym czasie gry Magic nie wyglądali już tak samo, a Timberwolves odnieśli zwycięstwo w swojej własnej hali. Poza tym spotkaniem oraz meczem przeciwko Pacers, którzy okazali się zwyczajnie zbyt silni dla podopiecznych trenera Vaughna, Magic rozegrali dwa dobre spotkania na koniec tygodnia. Co cieszy najbardziej oba zostały rozegrane w Amway Center, przed własną publicznością. W dodatku każdy z tych meczów został wygrany pewnie, przewagą około 20 punktów. Zwłaszcza pokonanie takiej drużyny jak Brooklyn Nets, którzy wskazywani byli jako kandydaci do finałów konferencji może dać młodym zawodnikom Magic pewność siebie, która miejmy nadzieję zaowocuje jeszcze lepszą postawą na boisku. Również doświadczenie zbierane podczas gry przeciwko takim osobistościom jak Paul Pierce, Kevin Garnett, czy Derron Williams na pewno pozytywnie wpłynie na rozwój naszych młodych koszykarzy, na czym zależy nam najbardziej.
Tydzień w liczbach Skuteczność z gry: 164-352 (46,5%)
Skuteczność za trzy: 37-85 (43,5%)
Zbiórki: 191 (średnio na mecz 47,75)
Asysty: 79 (średnio na mecz 19,75)
Player of the Week: Arron Afflalo - Według mnie Afflalo poczuł na karku oddech młodych Magików, którzy na pewno chętnie wskoczyliby do pierwszej piątki. Arron albo chce pokazać trenerowi, że przyda się w takiej organizacji jak Magic, albo podbija swoją wartość rynkową, aby w przypadku transferu (który niestety jest chyba nieunikniony) trafić do znacznie lepszej drużyny, która walczy w rozgrywkach posezonowych. Taka postawa cieszy zarówno kibiców, jak i zarząd Orlando Magic, gdyż za tak grającego Afflalo możemy otrzymać znacznie więcej niż spodziewaliśmy się przed sezonem. Dla Magic są to same pozytywy, więc tak trzymaj Arron!
Także na podium:Victor Oladipo - Zachwycający kibiców od samego początku Oladipo wcale nie zamierza zwalniać. Pokazał to zwłaszcza w ostatnim meczu przeciwko drużynie z Brooklynu, gdzie stanął jak równy z równym do walki z Derronem Williamsem. Co do samej gry Victora to chyba właśnie takiego gracza szukaliśmy, gdyż młody Oladipo jest zarówno solidnym obrońcą (choć Paul Pierce i takich potrafi minąć

) jak i dobrym atakującym, gdyż jego zdobycz punktowa nie pozostawia wiele do życzenia. Mimo wszystko zabrakło mu trochę do Arrona Afflalo, który w tym tygodniu rozgrywał niesamowite spotkania i mimo błędy w kryciu Kevina Love’a powędrował na pierwsze miejsce zestawienia. Oladipo nie pozostaje nic innego jak walczyć o pierwszą lokatę w następnym tygodniu. Powodzenia Victor!
Nikola Vucevic - Pisałem to już wiele, wiele razy, ale jestem zmuszony napisać to raz jeszcze. Nikola znów swoją solidnością zdobywa miejsce na podium cotygodniowego rankingu. Młody środkowy z Czarnogóry rozegrał solidne spotkania, a jego gra wytrąciła z równowagi nawet takiego gracza jak Kevin Garnett. W postawie Vucevica cieszy najbardziej waleczność na atakowanej tablicy, co może przynieść Magic spore zyski w każdym spotkaniu. My, jako kibice musimy jedynie czekać na jego dalszy rozwój. Let's Go Nik!
Surprise of the Week: Andrew Nicholson - W tym tygodniu zrezygnowałem ze wskazania zawodnika, który zawiódł kibiców na rzecz Andrew Nicholsona, który dokonał rzeczy wprost odwrotnej. Młody Kanadyjczyk zaskoczył wszystkich swoją postawą, już w spotkaniu przeciwko Pacers. Solidne zdobycze punktowe, które nie przychodziły mu z wielkim trudem zrobiły wrażenia na każdym kibicu. Jego postawa jest o tyle zaskakująca, iż Andrew był wskazywany jako potencjalny element ruchów transferowych Roba Hennigana, tymczasem pokazuje on, iż jest w stanie dać drużynie sporo energii i punktów wchodząc z ławki. Jak dla mnie taka postawa zasługuje na uznanie. Przecież mistrzostwa nie wygrywa się jedynie wyjściową piątką, a taki rezerwowy na pewno się przyda. Wszystko oczywiście pod warunkiem, że Nicholson zachowa obecną formę i będzie pracował nad swoim rozwojem. Liczymy na Ciebie Andrew!