Inauguracja sezonu nie należała do zbyt udanych dla naszych ulubieńców. Magic dwukrotnie grali na wyjeździe i dwukrotnie schodzili jako przegrani. Jednak potem nadszedł czas na serię spotkań domowych, w Amway Center gościli New Orleans Pelicans, Brooklyn Nets, a także Los Angeles Clippers. Szczególnie w przypadku dwóch ostatnich rywali, Magic z góry spisywani byli na pożarcie, a tu proszę: łatwe zwycięstwo z Pelikanami, wygrana z Sieciami różnicą 21-punktów i pewny tryumf nad Clippers. Podopieczni Jacuqe'a Vaugna nie znaleźli jeszcze pogromcy na własnym parkiecie i trudno spodziewać się, by nastąpiło to tej nocy, gdyż tym razem przyjdzie mierzyć się z przeciwnikiem ze znacznie niższej półki.
Nim jednak skupimy się na Boston Celtics, zatrzymajmy się jeszcze przez chwilę przy tych, którzy w ostatnich dniach dali nam tak wiele radości. Warto podkreślić, że seria zwycięstw o której wspomnieliśmy wyżej, jest najdłuższą od grudnia 2012 roku. -
Wspaniałą rzeczą jest to, że mamy ugruntowaną grupę młodych zawodników w szatni. Będziemy stawać się coraz lepsi. W tym trzeba odnaleźć nasz sukces - powiedział niedawno trener Vaughn.
W grze ekipy z O-Town można dostrzec wiele pozytywnych aspektów. Jednym z nich jest to, że ofensywna gra Magic nie jest uzależniona wyłącznie od jednego czy dwóch graczy. Doskonale mogliśmy to zauważyć w trzech zwycięskich meczach, kiedy to za każdym razem ktoś inny liderował w ilości zdobytych punktów. Poprawę poczynań w ataku warto zobrazować porównaniem: w zeszłym sezonie Magic zdobywali średnio 94.1 punktu na mecz. Po pięciu starciach rozgrywek regularnych średnia ta wynosi 103.4 punktu. Podobny wniosek możemy wysnuć zestawiając statystyki defensywne - rywale grający przeciwko Orlando Magic zdobywają średnio o prawie pięć punktów mniej niż w sezonie 2012/13.
Czas na dzisiejszych przeciwników - Boston Celtics. Jak dobrze wiemy, jest to ekipa zupełnie inna od tej, która w ostatnich latach biła się o najwyższe cele. Z Bostonu odeszli Kevin Garnett, Paul Pierce, a także szkoleniowiec - Doc Rivers. Oznaczało to tylko jedno - przebudowę. C's jak dotąd rozegrali pięć meczów sezonu regularnego i legitymują się bilansem 1-4. Pierwsze zwycięstwo odnieśli w niedawno rozegranym meczu z Utah Jazz. Wówczas Brandon Bass zdobył 20 punktów, 18 dołożył Jeff Green, a drużyna z Massachusetts zwyciężyła 97:87.
Przed nami więc pierwsze spotkanie, w którym to Magic stawiani są w roli faworyta. Jak poradzą sobie w tej roli? Czy przedłużą serię do czterech zwycięstw? Przekonamy się już wkrótce. Początek meczu o godzinie 01:00 czasu polskiego.
