Inauguracyjna kwarta przebiegła bardziej pod dyktando Hawks. Po gościach widać było, że mają w nogach wczorajszy mecz z Celtics, słabo dzielili się piłką (4 ast), nie szukali zbytnio gry pod koszem (8 pkt w paint) bardziej skupiając się na mid-range i rzutach zza łuku. "Jastrzębie" nieco bardziej skuteczni prowadzili 28-22 po 1q.
Na starcie kolejnej odsłony Magicy nieco podgonili wynik w głównej mierze za sprawą Nicholsona, który był bardzo aktywny. Gospodarze nie byli cierpliwi w obronie i po 5 min gry Magicy byli już w bonusie. Na pozycji rozgrywającego Oladipo miał sporo problemów, ponieważ poza brakiem skuteczności (1/6), miał wiele niedokładnych podań oraz był dwukrotnie blokowany. Ta część wygrana przez Orlando, ale do przerwy przegrywaliśmy 45-46.
Po 24 minutach mieliśmy 2/6 za 3, tylko 9 asyst, aż 8 strat (4 Afflalo) oraz czterokrotnie daliśmy się blokować rywalom. Atlanta natomiast oddała tylko 2 rzuty osobiste, trafiła 21 z 42 rzutów (w tym 27% za 3), a także miała na swoim koncie aż 17 asyst.
Od mocnego uderzenia po przerwie zaczęli gospodarze notując run 16-2, dzięki któremu wyszli na 15-punktowe prowadzenie (62-47). Powoli, małymi kroczkami podopieczni trenera Vaughna zaczęli odrabiać straty. Trójka Afflalo, punkty w paint Vucevicia, następnie dwa celne rzuty z mid-range O’Quinna dały nam run 10-0, co zbliżyło nas do Atlanty na 4 pkt (62-66). Cała kwarta na remis po 26 i przed decydującymi 12 minutami przegrywaliśmy 71-72.
Decydującą odsłonę ponownie lepiej rozpoczęli gracze trenera Mike’a Budenholzera zaliczając 7-0 run (79-71). Cios za cios? Na to wyglądało, ekipa z O-Town odpowiedziała dwiema trójkami z rzędu (Moore, Afflalo) i o czas poprosił trener gospodarzy. Kolejne minuty to wyrównana walka, punkt za punkt, wynik oscylujący w granicach remisu, ale wciąż na korzyść Hawks. W kluczowych momentach niecelne rzuty lub straty naszych ulubieńców, co w połączeniu z daggerem Korvera i punktami Teague’a sprawiły, że przyjezdni przegrywali różnicą 88-97 na niespełna 2 min do końca. Tej straty nie udało się odrobić i koszykarze Orlando Magic odnieśli czwartą porażkę w sezonie (trzecią z rzędu na wyjeździe).
Najbliższy mecz Magic w nocy z poniedziałku na wtorek w Bostonie z ekipą Celtics.
Be Magic!!!