Co 10 spotkań będę podsumowywał poczynania poszczególnych zawodników Orlando Magic. Będzie to moje subiektywne spojrzenie na ich grę, czasem z lekkim przymrużeniem oka.
* podane poniżej statystyki dotyczą okresu 10 opisywanych spotkań
Arron Afflalo
10 meczów, 36,9 min/m, 21,7 pkt/m, 5 zb/m, 4,8 as/m, 48,7% FG, 50% 3p, 80% FT
Afflalo w 10 pierwszych meczach tego sezonu wzbudził u mnie więcej sympatii niż przez całe poprzednie rozgrywki. Doświadczony obrońca rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze i jest zdecydowanym liderem drużyny. Pomaga mu w tym świetna skuteczność i energia z jaką gra, dzięki której dostaje się na linię rzutów wolnych średnio 5,6 raza na mecz. Zwieńczeniem opisywanego okresu był dla niego wygrany mecz z Bucks, w którym ustanowił punktowy rekord kariery - 36.
Maurice Harkless
10 meczów, 28,8 min/m, 9,6 pkt/m, 4,5 zb/m, 1,2 prz/m, 45,5% FG, 40% 3p, 52,9% FT
Gra Harklessa na początku sezonu budzi mieszane odczucia, moim zdaniem nie prezentuje on pełni swoich możliwości. Mimo to ma lepszą średnią punktów niż w zeszłym sezonie i biorąc pod uwagę, że nie jest główną czy nawet drugą lub trzecią opcją w ataku, te 9,6 pkt/m to niezły wynik. Dodatkowo ze swoimi świetnymi warunkami fizycznymi Moe utrudnia bardzo życie rywalom w obronie, elektryzując czasem swoimi blokami lub dunkami. Zeszły sezon Harkless również zaczął słabiej by w jego drugiej części włączyć piąty bieg, myślę (i mam nadzieję), że i tym razem będzie podobnie. Martwi mnie natomiast, że znów pogorszył się na linii rzutów wolnych (mimo, że prostuje rękę ;-)).
Solomon Jones
3 mecze, 12 min/m, 2 pkt/m, 4 zb/m, 60% FG
Jones rozpoczął pechowo, bo od kontuzji kolana. Gdyby nie ona, zapewne pojawiłby się w większości spotkań na kilka/kilkanaście minut. W tych 3 spotkaniach, w których dane mu było pojawić się na parkiecie, wyglądał całkiem solidnie, a jeśli zdrowie mu na to pozwoli - w kolejnych meczach powinno być jeszcze lepiej.
Doron Lamb
2 mecze, 9,5 min/m, 0 pkt/m, 0,5 zb/m, 1 as/m
Pan "Owieczka" jest jedynym graczem Magic, który pojawiając się na boisku, nie zdobył w tym sezonie jeszcze ani jednego punktu. Wyszedł na parkiet jednak dopiero dwukrotnie, gdyż na początku sezonu leczył kontuzję. 3 jego próby zza łuku nie znalazły drogi do kosza, ale to powinno się niebawem zmienić. Trudno się jednak spodziewać by ten zawodnik odgrywał w tym sezonie jakąś znaczącą rolę w drużynie. Chyba, że w lutym/marcu Hennigan przeprowadzi jakieś roszady kadrowe.
Jason Maxiell
10 meczów, 21,1 min/m, 5,6 pkt/m, 3,4 zb/m, 0,7 bl/m, 49,1% FG, 44,4% FT
Maxiell z miejsca wskoczył do pierwszej piątki Magic pod nieobecność kontuzjowanego Davisa. Mimo tylko 201 cm jak na pozycję PF, jest on bardzo dobrym obrońcą, w czym pomaga mu masywna postura. Maxiell spędza na parkiecie dość mało czasu, bo średnio tylko 21 minut, jednak bardzo dobrze je wykorzystuje dając wsparcie po obu stronach parkietu (jego parabola rzutu jest tak specyficzna, że czasem mam wrażenie, że piłka zahaczy o sufit hali ;-)). To typ zawodnika, który robi na boisku (jak i poza nim) więcej niż widać w statystykach, które przecież nie są zbyt imponujące.
E'Twaun Moore
10 meczów, 22,5 min/m, 7 pkt/m, 1,5 zb/m, 1,4 as/m, 45% FG, 41,2% 3p, 90% FT
Moore jest moim zdaniem świetnym role playerem, który zawsze gdy wchodzi z ławki, daje dużo energii i pewności w ataku, nie inaczej jest od początku kampanii 2013/14. Dobrze rzuca za 3, nie boi się floaterów, które wykonuje bardzo pewnie. Nie jest może zbyt dobrym obrońcą, ale jak na niecały milion, który zarabia, spełnia oczekiwania aż nadto. Jeśli utrzyma taką formę i skuteczność do końca sezonu, powinien zapracować na co najmniej 2 lub 3-krotnie większe zarobki.
Jameer Nelson
10 meczów, 30,9 min/m, 12 pkt/m, 3,7 zb/m, 5,8 as/m, 37,6% FG, 32,8% 3p, 92,3% FT
Nelson od początku sezonu prezentuje równą formę, choć jego statystyki odbiegają od tych z poprzednich rozgrywek. Jedną z przyczyn jest na pewno mniejsza ilość minut jakie weteran spędza na boisku, kosztem choćby Victora Oladipo. Mimo to Nelson jest wciąż najlepiej asystującym zawodnikiem w drużynie, choć skuteczności z gry i za 3 ma obecnie najgorsze w karierze. Ciekawe w ilu takich podsumowaniach będę jeszcze miał szansę opisywać poczynania tego gracza w Magic...
Andrew Nicholson
10 meczów, 19,7 min/m, 10,3 pkt/m, 6 zb/m, 48,9% FG, 22,2% 3p, 78,6% FT
Nicholson zaczął sezon od mocnego uderzenia w Indianie, gdzie głównie dzięki jego grze w drugiej kwarcie Magic utrzymywali się w tym meczu. Zgodnie z zapowiedziami przed sezonem dodał do swego repertuaru rzuty zza łuku, jednak o ile na początku wyglądały one przyzwoicie (szczególnie z lewego rogu), to z każdym kolejnym meczem było gorzej. Ostatnią trójkę Kanadyjczyk trafił w trzecim meczu sezonu (przeciwko Pelicans), od tego momentu spudłował wszystkie 10 prób zza łuku. Mimo to notuje wyraźnie lepsze średnie punktów i zbiórek niż w zeszłym sezonie, cieszy szczególnie ta druga statystyka, bo faktycznie widać jego większą aktywność na tablicach. Tak dalej Andrzej!
Victor Oladipo
10 meczów, 25,5 min/m, 11,7 pkt/m, 3,7 zb/m, 3,3 as/m, 1,5 prz/m, 38,9% FG, 37,5% 3p, 66,7% FT, (4 str/m)
W zasadzie Oladipo prezentuje do tej pory coś, czego mogliśmy się spodziewać przed sezonem. Młodzieńcze szaleństwo, niesamowita energia, świetna szybkość, wjazdy pod kosz i niestety wiele strat, których debiutant zalicza średnio aż 4 w meczu. Minuty na PG są dla niego nowością i to widać, niekoniecznie w prowadzeniu piłki, o które wielu martwiło się przed sezonem, ale bardziej w podejmowanych decyzjach. Wjazdy pod kosz są często zbyt naiwne, co powoduje nacinanie się na bloki rywali. Mimo wszystko z Oladipo możemy wiązać nadzieje na przyszłość, z czego sprawę zdaje sobie też zarząd i trener, a widać to w ilości minut oraz rzutów jakie Victor dostaje.
Kyle O'Quinn
9 meczów, 13,4 min/m, 5,3 pkt/m, 4,3 zb/m, 1,1 bl/m, 54,1% FG, 80% FT
Po meczach preseason miałem wrażenie, że O'Quinn zamiast nabrać doświadczenia, to je stracił. Na szczęście początek sezonu zasadniczego zupełnie odmienił to wrażenie, a sam zawodnik pokazuje, że zyskał wiele pewności siebie i patrzy się na niego z wielką przyjemnością. Piękny i pewny rzut z półdystansu, energia na tablicach i w obronie - to wszystko daje bardzo dobre statystyki PER 36: 14,3 pkt, 11,6 zb, 3 bl. W zeszłym sezonie byłem sceptyczny i nie widziałem szans na to, by z O'Quinna wyrósł kiedyś porządny role player, teraz zaczynam w to coraz mocniej wierzyć.
Ronnie Price
6 meczów, 7,7 min/m, 1,3 pkt/m, 2 zb/m, 1 as/m, 40% FG
Oczywistym było, że rola Price'a w Magic będzie raczej marginalna, jednak pojawił się on na parkiecie w ponad połowie spotkań i na mnie osobiście zrobił dobre wrażenie. Price wydaje się być bardzo dobrym obrońcą, jest energiczny i szybki i na te kilka minut w meczu nadaje się świetnie.
Nikola Vucevic
10 meczów, 34,8 min/m, 15,8 pkt/m, 11,4 zb/m, 2,9 as/m, 1,4 prz, 1 bl/m, 55% FG, 74,3% FT
Za każdym razem gdy piszę te podsumowania, przy Vucevicu myślę sobie, że najlepsze zostało na koniec. Dla mnie to najbardziej pewny punkt Magic w tym momencie. W pierwszych 10 meczach zaliczył 7 razy double-double i już zdążył rozegrać mecz na poziomie 30/20 (30 pkt, 21 zb przeciwko Clippers). Jest drugim strzelcem drużyny, co oczywiste - pierwszym zbierającym, gra na świetnej skuteczności i tylko czekać na kolejny rekord zbiórek w jego wykonaniu. Z każdym meczem utwierdzam się w przekonaniu, że to powinien być środkowy tej drużyny na długie lata!