Przed spotkaniem dochodziły do nas informacje, że spotkanie w pierwszej piątce ma rozpocząć Tobias Harris (SF), ale jednak ból w niedawno kontuzjowanej kostce sprawił, że nasz młody gracz nie wyszedł na parkiet ani na chwilę… Pierwszy występ w tym sezonie od pierwszych minut zaliczył Glen Davis, a wyjściowa piątka Magic prezentowała się następująco: Vucević-Davis-Afflalo-Oladipo-Nelson.
Magic nienajlepiej rozpoczęli spotkanie, ponieważ stracili szybko 7 punktów, a sami nie trafili ani razu do kosza rywali, dwie niecelne trójki (Nelson, Oladipo) + błąd kroków Jameera i od pierwszych minut już musieliśmy odrabiać straty… Chwilę później 4 oczka dla naszych ulubieńców poprzez wjazdy pod kosz zdobył rookie Victor Oladipo, a następne 5 rzucił Afflalo i wynik już wyglądał całkiem nieźle (7-9). W tej odsłonie zdobyliśmy 12 punktów w pomalowanym, a to za sprawą wcześniej wspomnianych akcji Oladipo czy też skutecznej gry Vucevica. Bardzo dobrą zmianę dał Andrew Nicholson, który zanotował 7 punktów, trafiając 3 z 4 oddanych rzutów dodając do tego 4 zbiórki w niespełna 6 minut. Takie same statystyki (7 pkt, 4 zb) miał nasz center, który również trafił 3 z 4 rzutów, a Oladipo grał spokojnie nie popełniając żadnej straty. Drugą odsłonę lepiej zaczęli gracze z Atlanty trafiając pierwsze 6 z 8 rzutów i wychodząc na prowadzenie 39-31. W ekipie gości 88. mecz z rzędu z celną trójką zaliczył Kyle Korver, który takim trafieniem popisał się na około 4 min do końca 2q. Na kilka minut przed przerwą przebudził się nasz lider Arron Afflalo notując kilka punktów dla ekipy z O-Town zmniejszył straty do 2 pkt (41-43). Do zakończenia drugiej partii nie wiele się zmieniło, zarówno gospodarze jak i goście zdobyli jeszcze po kilka punktów i po 24 min mieliśmy wynik 49-53. Afflalo na swoim koncie miał 16 pkt (3/3 za 3), a po stronie Hawks najwięcej uzbierał Teague – 13 pkt (6/6 FT). Magic rzucali na 43% skuteczności (4/11 za 3), a Atlanta miała 50% z gry oraz 50% zza łuku (7/14). Ekipa z O-Town popełniła 6 strat, ale żadnej z nich nie miał Oladipo, na plus również 13 wizyt na linii.
Po kilkunastominutowej przerwie lepiej ten mecz wznowili gospodarze zdobywając 5 pkt z rzędu, dzięki czemu powiększyli swoje prowadzenie do 8 pkt (49-57). Nasi ulubieńcy nie chcieli zaakceptować takiego stanu rzeczy i ruszyli do ataku, co okazało się bardzo dobrym pomysłem. Konsekwentne odrabianie strat, a następnie objęcie prowadzenia było spowodowane serialem punktowym 23-8 w wykonaniu Magicznych. Graliśmy Up-Tempo, co sprawiło wiele problemów w obronie graczom "Jastrzębi", a nas wyprowadziło na 12-punktowe prowadzenie (85-73) po 36 minutach.
Ostatnia kwarta również rozpoczęła się po myśli przyjezdnych. Trzy celne rzuty dały powiększenie przewagi do 18 pkt (91-73) i mogliśmy spokojnie myśleć o pierwszym wyjazdowym zwycięstwie w sezonie 2013/14. Do końca nie wiele się zmieniło, goście powiększali przewagę, Oladipo zdobył kilka kolejnych punktów, a w tym popisał się świetnym dunkiem, który z pewnością zobaczycie w TOP10. Orlando Magic 109@92 Atlanta Hawks.
Kolejny mecz zagramy z 76ers, a będzie to w nocy ze środy na czwartek o 1:00 czasu polskiego. Tak więc naszych ulubieńców czeka szybki powrót i walka o kolejny win!
Be Magic!
Autor:
4.Michael | Data dodania: 27.11.2013, 15:41
Żałuję, że nie mogłem oglądać, ale widzę, że bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu i super win.
Oladipo & Afflalo & Vucevic dobra gra, a Nicholson zaczyna mi się coraz bardziej podobać... rozkręca się i oby tak dalej.