Minionej nocy Knicks pokonali na wyjeździe Brooklyn Nets, kończąc tym samym 9-meczową serię porażek, która była ich najdłuższą taką serią od sezonu 1984-85. Do zwycięstwa z rywalami zza miedzy poprowadził swoją drużynę Carmelo Anthony, który zanotował 19 pkt, 10 zb i 6 as. Knicks wygrali aż 113-83 trafiając 16 z 27 prób zza łuku - najwięcej w sezonie. Była to dopiero 4. wygrana Knicks w sezonie, przy 13 porażkach, co niespodziewanie plasuje ich obecnie w tabeli Wschodu za Magic (6-12).
Starcie z Orlando będzie dla Nowojorczyków bardzo ważne, bo będą chcieli uniknąć najdłuższej serii porażek przed właśną publicznością od 50 lat! Knicks przegrali bowiem 7 kolejnych spotkań w MSG, a ostatni raz wygrali u siebie w pierwszym meczu sezonu z Bucks 30 października. Ostatni raz 8 porażek z rzędu w domu w jednym sezonie zdarzyło się naszym dzisiejszym przeciwnikom na przełomie listopada i grudnia... 1963 roku.
Na korzyść rywali przemawia jednak inna statystyka, Knicks wygrali 6 ostatnich spotkań przeciwko Magic. Nasi ulubieńcy przerwali jednak ostatnio jeszcze dłuższą tego typu serię z Hawks, może i tym razem się uda.
Magic w swym ostatnim spotkaniu przegrali po dwóch dogrywkach z Philadelphia 76ers, grając bez dwóch podstawowych zawodników - Jameera Nelsona i Nika Vucevica. Możliwe, że obaj panowie już dziś wrócą do gry. Świetnie cieżar gry wzięli jednak na siebie Afflalo, Davis i Oladipo - każdy z nich zaliczył punktowy rekord kariery, a debiutant zakończył mecz z pierwszym w karierze triple-double. Stali się oni również najlepiej punktującą trójką graczy w jednym meczu w historii Orlando Magic.
"To był bardzo długi mecz i porażka jednym punktem jest ciężka." - powiedział po meczu Afflalo, który w obecnym sezonie notuje 22,6 pkt/m.
Trudno wskazać fawotyta tego meczu, Magic grają całkiem dobrą koszykówkę i czasem można odnieść wrażenie, że specjalnie przegrywają mecze, co oczywiście ma swoje uzasadnienie. Inaczej ma się rzecz z Knicks, oni nie są w trakcie przebudowy i ich tragiczny bilans jest ciężki do wyjaśnienia i jeszcze cięższy do zaakceptowania przez ich kibiców. To może tylko dodać emocji w tym spotkaniu i sprawić, że będzie ono zacięte. Start o 1:30 z piątku na sobotę.
