Drużyna z Północnej Karoliny zajmuje obecnie 3. miejsce w Southeast Division z bilansem 10-11, co daje im 5. miejsce w całej Eastern Conference (na Zachodzie bilans 10-11 dałby 11. miejsce). W ostatnich 10 spotkaniach zanotowali po 5 zwycięstw i porażek (grali m.in. z Heat i Pacers), ale już dwa ostatnie mecze kończyły się dla nich zwycięstwami z 76ers i Warriors (odpowiednio 105-88, 115-111).
Liderem ekipy gospodarzy jest Kemba Walker, który notuje bardzo dobre statystyki – 17.3 pkt, 4.2 zb, 4.5 ast oraz 1.5 stl. Nowy nabytek Cats – Al Jefferson, w rozegranych do tej pory 12 meczach notuje średnio 15.5 pkt i 9.1 zb, a pod nieobecność kontuzjowanego Nikoli Vucevica może pokusić się o lepsze statystki.
Dzisiejsi gospodarze mają 29. ofensywę ligi – średnio tylko 90.8 pkt na mecz, to rezultat którym chwalić się nie powinno, z drugiej strony pozwalają rywalom tylko na 92.4 pkt/m, co daje im pod tym względem 2. miejsce w NBA i to na pewno jest powód do zadowolenia.
Nasi ulubieńcy mają na koncie sześć porażek z rzędu i na pewno dzisiaj będą starać się tą niechlubną serię zakończyć. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ kontuzje nie oszczędzają graczy z O-Town. Poza grą pozostaje nadal Tobias Harris, Vucević i jego kostka też zapewne nie będą gotowi na ten mecz. O’Quinn po wyleczeniu (też) kostki nie dostaje minut, więc możemy być pewni, że dzisiaj nasze problemy ze zbiórkami się nie skończą.
Bilans 6-15 i 13. miejsce we Wschodniej Konferencji nie jest powodem do dumy, ale jeśli spojrzymy, że pod nami są Knicks to możemy się uśmiechnąć przez łzy. Miejmy nadzieję, że tak seria porażek skończy się jak najszybciej bo dawno nie widzieliśmy naszych ulubieńców grających co najmniej przyzwoity basket.
Początek meczu o 1:00 w nocy ze środy na czwartek.
