Dzisiaj relacja trochę w innej formie, krótszej, bardziej szczegółowo:
1q
- dużo niecelnych rzutów, oprócz Vucevica ekipa Magic bez pomysłu na ofensywę;
- gospodarze również dużo pudłowali nie mogąc znaleźć rytmu;
- 12 min i 8 z 24 celnych rzutów z gry, w tym 0/4 za 3;
- Afflalo tylko 1/6, Oladipo 1/4 (2 pkt), 3 TO oraz 2 faule;
- gospodarze w granicach 30% skuteczności, 5/6 z FT;
- dobre wejście Zellera, który zaliczył 6 pkt w 4 min (10 carrer-high)
2q
- Magicy prowadzeni przez Voocha, po którym nie widać było śladu kontuzji;
- Oladipo poprzez foul-trouble przesiedział prawie całą kwartę na ławce;
- Afflalo bez rytmu, tylko 3/11 z gry na 7 pkt w 19 min;
- Davis starał się wspierać naszego centra, zdobywając 8 pkt i 6 zb;
- Spotkanie bez szczególnych emocji.
Vucević – 12 pkt/11 zb, 4/8 z gry, 4/4 FT, Nelson 0/6 z gry, 0/3 za 3, 38% skuteczności Magic, ale bez żadnej celnej trójki (8 prób). 29 zbiórek (10 więcej od rywali), 10 ast, 6 stl, 10 strat i aż 6-krotnie blokowani przez rywali. Bardzo dobra zmiana Moore’a, który zaaplikował gospodarzom 10 pkt w niespełna 15 min (5/8 z gry). Bobcats z kolei trafili tylko 15/40 rzutów, 10 z 11 rzutów osobistych, ławka rezerwowych zdobyła 24 punkty. Zeller na 8 pkt (4/4 z gry) i 3 zb w 8 min.
Do przerwy 43-42 dla Magic.
3q
- dobry początek Oladipo, który trafił 3 rzuty z rzędu i dał gościom kilkupunktowe prowadzenie;
- gospodarzom udało się odrobić niewielkie straty i znów mecz oscylował w granicach remisu, jak zresztą przez większość czasu;
- pierwsza celna trójka Magic po ponad 6 min kwarty w wykonaniu Nelsona;
- ekipa z O-Town rzuciła w tej odsłonie 4 trójki (w tym jedna… Glena Davisa);
- słabo spisywał się rozgrywający gospodarzy Kemba Walker, który przed decydującą kwartą miał na koncie 4 pkt na 15% skuteczności;
4q
- Magicy dobrze dzielili się piłką i znajdowali dobre pozycje na dystansie, co dało im dwie kolejne trójki (Nelson, Nicholson);
- o wiele aktywniejszy Nelson (6 ast) sprawił, że nasi ulubieńcy trafiali z dobrych pozycji, co pomagało nam utrzymywać przewagę;
- dwa celne rzuty z półdystansu mającego kolejny średni występ Afflalo, dały nam 8 pkt przewagi (81-74);
- Cats zbliżyli się na 4 pkt (83-79), ale celny rzut Jameera z dalekiego dystansu zamroził mecz na minutę przed końcem.
Słowo na dobranoc:
To nie tak, że zapominamy o występie Davisa, który również zanotował double-double w postaci 17 punktów i 12 zbiórek, oprócz niego double figures zaliczyli: Afflalo (16), wcześniej wspomniany Nik (12), Oladipo (10, 5/10 z gry), Nelson (17), Nicholson (10) oraz Moore (10). Poza tym nasz kapitan dodał 7 zbiórek i 6 asyst, w 40 minut, którymi dzisiaj obdarzył go Jacque Vaughn. 52-41 w zbiórkach na korzyść Magic, poprawiona (w porównaniu z pierwszą połową) celność rzutów za 3 (7/19), a co najważniejsze końcowe zwycięstwo 92-83, które z pewnością poprawi i tak dobre morale w naszej wesołej drużynie.
Be Magic!!