Stwierdzenie, że Magic rozpoczęli mecz z wysokiego C, nie oddaje rzeczywistej sytuacji, jaka zapanowała na parkiecie Amway Center w pierwszych minutach spotkania. Gospodarze meczu zdominowali pierwszą kwartę ani na moment nie pozwalając dojść do słowa rywalom. Ofensywę podopiecznych Jacque'a Vaughna napędzał Victor Oladipo, który już po nieco ponad czterech minutach gry miał na swoim koncie osiem punktów. Magic świetnie grali także po drugiej stronie boiska, gdzie bardzo często zmuszali przyjezdnych z Ohio do popełniania strat. Po jednym z kontrataków, w którym celną trójką popisał się E'Twaun Moore, Magic na ponad trzy minuty przed końcem tej odsłony spotkania prowadzili aż 26:12.
Goście jeszcze przed upływem pierwszych 12 minut zdołali odrobić część strat dzięki celnym rzutom wydraftowanego przez Magic Andersona Varejao oraz niedawnego ulubieńca kibiców z Florydy Earla Clarka. W międzyczasie na boisku pojawił się długo wyczekiwany przez nas Tobias Harris, który ze względu na kontuzję kostki opuścił 21 z 22 meczów Orlando w tym sezonie. Skrzydłowy, którego talent eksplodował w poprzednim sezonie, szybko zapisał się w protokole, jednak w pierwszej połowie nie grał na poziomie, jaki prezentował w minionych rozgrywkach. Biorąc jednak pod uwagę jego długą absencję, nie mamy powodów, by martwić się o jego dyspozycję w dalszej części sezonu.
W drugiej kwarcie gra nie układała się po myśli naszych ulubieńców. Gospodarze zdecydowanie obniżyli loty zarówno w ataku, jak i obronie. Rzuty przestały wpadać, co na własnej skórze odczuł zwłaszcza Oladipo. Dziurawa defensywa sprawiła, że Cavaliers prowadzeni przez Kyrie Irvinga i Earla Clarka stosunkowo szybko zbliżyli się do Magic, by na ponad trzy minuty przed końcem połowy doprowadzić do remisu. Zawodnicy z Orlando zanotowali wówczas serial punktowy 7:0, który jednak nie pozostał bez odpowiedzi ze strony przeciwników. Ostatecznie po 24 minutach gry Magic prowadzili 51:50.
Trzecia kwarta to przede wszystkim fascynujący pojedynek pomiędzy Victorem Oladipo a Kyrie Irvingiem. Choć obaj panowie nie zawsze kryli się nawzajem, to właśnie oni w przebojowych akcjach zdobyli większość punktów dla swoich drużyn w tej części meczu. Debiutant po stronie Magic powiększył dorobek gospodarzy o 12 punktów, natomiast lider Kawalerzystów zdobył o jedno "oczko" mniej. Victora wsparł Nelson, dzięki któremu gospodarze zdołali na moment uciec swoim rywalom. Tym razem nie pozwolili oni jednak, by mecz wymknął się im spod kontroli. Gracze trenera Vaughna minimalnie wygrali tę odsłonę i przed decydującymi minutami prowadzili 76:73.
Gdy zawodnicy obu drużyn ponownie pojawili się na boisku, by wyłonić zwycięzcę meczu, rolę lidera Cavs wziął na siebie Dion Waiters. Obrońca w niespełna pięć minut zdobył aż 13 punktów! Mimo cennych trafień Nicholsona i Harrisa, to goście z Cleveland obrócili przebieg meczu na swoją korzyść i mimo zrywu Magic w ostatnich minutach już do końcowej syreny kontrolowali wynik. Cleveland Cavaliers pokonali Orlando Magic 109:100
Mimo porażki podopieczni Jacque'a Vaughna rozegrali dość dobre spotkanie, które mogło podobać się kibicom. Pozytywny efekt po meczu popsuło niesportowe zachowanie Andrew Nicholsona w ostatnich sekundach, kiedy to nasz skrzydłowy po celnym rzucie Andersona Varejao niepotrzebnie lekko popchnął centra rywali narażając go na kontuzję kolana. Nicholson w ramach kary musiał opuścić halę przed końcem meczu. Sporo radości przyniósł nam za to Victor Oladipo. Debiutant zdobył 26 punktów wyrównując tym samym rekord swojej kariery. Obrońca do tej zdobyczy dołożył pięć zbiórek, cztery asysty, cztery przechwyty i trzy bloki przy dwóch stratach. Na wyróżnienie zasłużył także Arron Afflalo i Jameer Nelson (obaj 17 punktów) oraz Andrew Nicholson (12 punktów, 10 zbiórek). Solidnie zagrał też Tobias Harris, któremu udało się zdobyć 10 punktów i pięć zbiórek.
Po stronie gości rewelacyjną dyspozycję pokazali Kyrie Irving (31 punktów) i Dion Waiters (21 punktów), a także Anderson Varejao (10 punktów, 14 zbiórek).
Magic czeka jeden dzień odpoczynku, po którym udadzą się do Oklahomy, by tam zmierzyć się z jedną z najlepszych ekip w NBA.
Autor:
4.Michael | Data dodania: 14.12.2013, 3:22
Fajny, ciekawy i wyrównany mecz, gdzie niestety przespaliśmy kilka minut, które wykorzystali Kawalerzyści. W sumie mało istotne w naszej sytuacji. Be Magic!