Thunder wygrali swój 12. mecz z rzędu na własnym parkiecie. Jeszcze w czwartej kwarcie gospodarze mieli 16-punktową przewagę, którą goście z Orlando potrafili zniwelować do 2 pkt (98-100). Faulowany Durant nie trafił jednego z dwóch rzutów osobistych i Magic mieli jeszcze szansę na wyrównanie, ale zza łuku nie trafił Davis, a dobitka Vucevica została zablokowana przez Ibakę.
Najlepszym strzelcem gospodarzy był Durant – 28 punktów, a Westbrook zanotował double-double w postaci 20 pkt i 12 zb. Wchodzący z ławki Jeremy Lamb trafił 7 z 10 rzutów na 16 pkt, a inny zmiennik – rozgrywający Jackson dodał 10 oczek.
Wszyscy podstawowi zawodnicy Orlando zanotowali dwucyfrowe zdobycze punktowe. Najwięcej miał Afflalo – 25, ale potrzebne do tego było mu aż 20 rzutów, rookie Victor Oladipo zanotował 15 punktów, a Nikola Vucević miał double-double w postaci 13 punktów i 16 zbiórek.
Thunder zdominowali pomalowane 50-30, jak również mieli ponad dwa razy więcej (27-12) punktów z kontrataków. W czwartej kwarcie Magicy wrócili do gry i wygrali ją 27-18, zmuszając gospodarzy do popełnienia sześciu strat. Duet Westbrook-Durant w tej odsłonie zaliczył 3 celne z 9 oddanych rzutów, ale w ostatnich 23 sekundach spotkania to OKC zmusili gości do spudłowania swoich dwóch rzutów.
Magic nadal mieli problemy ze stratami, już w ciągu pierwszych pięciu minut stracili piłkę czterokrotnie z czego 3 TO należały do Oladipo… Przez pierwsze 18 minut KD35 był 1/5 z gry (3 pkt), a Westbrook miał 4 z 12 celnych rzutów do przerwy. Ibaka miał problemy z faulami grając tylko 5:22 min do przerwy (2 pkt). W drugiej połowie problemy strzeleckie miał Nelson, który trafił tylko 1 z 6 rzutów.
Ciekawostka: Dla gospodarzy był to 125. mecz z rzędu, w którym wszystkie bilety zostały wyprzedane.